GamingKsiążkaListaNaszym zdaniem

Z liter na piksele – najlepsze adaptacje książek

-

8 min czytania

Pismo to jeden z najważniejszych wynalazków człowieka. Dzięki niemu mogliśmy zacząć spisywać naszą historię dla następnych pokoleń czy odkrycia, które pomogły nam się rozwijać. Do tej pory legendy czy fikcyjne historie opowiadane były, ku uciesze gawiedzi, przez szamanów czy wędrownych wieszczy przy ognisku czy na głównym placu miasta.

Dzisiaj książki to jeden ze sposobów zabicia czasu i oderwania się od rzeczywistości a filmy, od początku swego istnienia, inspirowały się bądź adaptowały liczne utwory literackie. Gry to kolejny krok w ewolucji opowiadania historii. Przez wielu jednak, zwłaszcza w Polsce, dalej traktowane są jako dziecinna zabawa dla najmłodszych.

Nic bardziej mylnego. Podobnie jak pozostałe media, gry mają wiele gatunków. Tak, znajdziemy tytuły totalnie bez mózgu, ale są też produkcje, które wykorzystują literaturę jako, najczęściej, inspirację czy punkt wyjścia do eksplorowania poważniejszych tematów. Oto, według nas, najlepsze z nich. Niektóre mogą was zaskoczyć.

“Enslaved: Odyssey to the West”
E:OttW

by Ninja Theory

Post-apokaliptyczna i kultowa już gra od studia Ninja Theory, inspirowana XVI-wiecznym poematem chińskim o tytule ”Wędrówka na Zachód”. Dziwna inspiracja, prawda?

Chińska legenda opowiada historię min. mnicha Tripitaki i Małpiego Króla. W grze mnich to kobieta o imieniu Trip, która zmusza głównego bohatera, o imieniu Monkey, do pomocy jej w podróży przez ruiny Nowego Jorku. Dokonuje tego za pomocą niewolniczej opaski na głowę, która może sprawić bohaterowi ból gdy się nie słucha. Tak samo mnich Tripitaka kontroluje psotnego Sun Wukonga (więcej o nim i grze na podstawie jego historii piszemy tutaj).

Czego natomiast ”Wędrówka na Zachód” nie ma to Andy’ego Serkisa, podkładającego głos pod głównego bohatera i niesamowitego zakończenia. Ciekawostka – autorem scenariusza ”Enslaved” jest Alex Garland, reżyser i scenarzysta takich filmów jak ”Ex Machina”,  ”Anihilacja” czy ”28 dni później”.

Spec Ops: The Line
Spec Ops

by Yager Development

Współczesna wersja “Jądra ciemności” Josepha Conrada – tak jak ”Czas apokalipsy” Coppoli przeniósł czas i miejsce historii z Afryki do Wietnamu, tak ”Spec Ops: The Line” dzieje się na Bliskim Wschodzie.

Antagonistą jest John Konrad – John od Johna Kurtza, głównego złego z książki, Konrad od nazwiska autora – a w grze wcielamy się w weterana wojny w Afganistanie, Martina Walkera który, wraz oddziałem, wyrusza na poszukiwanie zaginionego amerykańskiego oddziału, posądzanego o zbrodnie wojenne. Z czasem obserwujemy powolne popadanie głównego bohatera w szaleństwo, które prowadzi do zaskakującego finału.

Tytuł bardzo niedoceniony w momencie premiery, na szczęście teraz uznawany jest za jeden z najlepszych przykładów co potrafią gry. Bardzo dojrzała fabuła i dużo, momentami szokujących, scen pokazujących horror wojny. Jeśli nie znasz tego tytułu, a szukasz czegoś poważniejszego niż Call of Duty, to koniecznie zagraj. Nie zawiedziesz się.

Assassin’s Creed
AC

by Ubisoft

Tak jest. Pierwsza część tasiemca o Asasynach inspirowana jest słoweńską książką ”Alamut” Vladimira Bartola z 1938 roku.

Tytuł powieści nawiązuje do twierdzy na Bliskim Wschodzie, będącej ośrodkiem prawdziwych asasynów. Książka jednak, w porównaniu do gry, przedstawia samych morderców na zlecenie w trochę gorszym świetle. Jest to pierwsze na świecie literackie studium terroryzmu i, razem z tytułem od Ubisoftu, dzieli wiele wspólnych tematów jak na przykład krytyka sposobu, w jaki przywódcy zradykalizowanych grup manipulują ludźmi w ich szeregach.

Są też elementy żywcem przeniesione z papieru na piksele – cała scena z powyższego screena jest, z jednym maluteńkim wyjątkiem, taka sama. Słynne motto Zakonu Asasynów z gry, ”Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone”, w książce znajdziemy pod postacią ”Nic nie jest rzeczywistością absolutną, wszystko jest dozwolone”. Gorąco polecamy ”Alamut”, znajomych momentów jest znacznie więcej. 

Bioshock
Bioshock

by Irrational Games

Jeden z najlepszych shooterów w historii nie tylko inspirował się “Atlasem zbuntowanym” Ayn Rand. Jest także dekonstrukcją tez filozoficznych, przedstawianych przez autorkę.

Rand opowiada się w swoich tekstach za „obiektywizmem”, systemem polityczno-ekonomiczno-społecznym, w którym nikt nie jest nikomu nic winien i może realizować własne interesy, ale jest również całkowicie odpowiedzialny za własny dobrobyt. Irrational Games, studio odpowiedzialne za grę, nie tylko stworzyli świat oparty o jej idee. Podkręcają je do ekstremum i krytykują wady. Głównym tematem jest pytanie co by się stało, gdyby ludzie faktycznie odpowiadali tylko za siebie. Ayn Rand wzięła za pewnik że ludzie będą żyli długo i szczęśliwie. Ken Levine i spółka mają znacznie bardziej przyziemne… Albo inaczej, podwodne podejście. 

Stalker: Shadow of Chernobyl
Stalker

by GSC Game World

Tytuł, który wziął co najlepsze z noweli ”Piknik na skraju drogi” braci Strugackich i opartego na niej filmu ”Stalker” Andrieja Tarkowskiego. Twórcy oczywiście dołożyli parę rzeczy od siebie.

Niezwykle klimatyczny shooter z elementami lekkiego RPG doczekał się kultowego statusu, dwóch kontynuacji i licznych fanowskich modyfikacji. Alternatywna historia wybuchu elektrowni w Czarnobylu, po której powstaje tzw. Zona. Miejsce pełne zmutowanych zwierząt, dziwnych artefaktów i różnych frakcji. Jako samotny Stalker wyruszamy w centrum Zony aby odkryć jej tajemnice. Im mniej powiemy na temat tego tytułu tym lepiej, nie chcemy spoilerować bardzo dobrych zwrotów akcji.

Bloodborne

Podobnie jak Bioshock, tytuł ten pożycza sporo elementów z prozy Howarda Phillipsa Lovecrafta zamiast bezpośrednio adaptować jego teksty. W żadnym stopniu nie ujmuje to tej produkcji. Według wielu to nawet jeden z najlepszych lovecraftiańskich dzieł jakie kiedykolwiek powstały.

Nietrudno się nie zgodzić. Klimat opętanego miasta jest ciężki a historia o Starych Bogach bardzo zagadkowa. Wiele przyjemności sprawia samodzielne rozwiązywanie układanki, wcielając się przy tym w Łowcę, bohatera który przybywa do miasta aby rozwiązać zagadkę Plagi Krwi.

Tytuł ten należy do kategorii soulsopodobnych. Jest więc arcytrudny i potrafiący doprowadzić czasem do szewskiej pasji. Nie jest więc dla każdego.

Metro 2033
Metro

by GSC Game World

Kolejna, po Stalkerze, gra od ukraińskiego studia GSC Game World. I ponownie egranizacja rosyjskiej powieści post-apo. Tym razem jest to ”Metro 2033” Dmitrija Głuchowskiego.

Historia mieszkańców moskiewskiego metra po zagładzie nuklearnej. Żyjący pod ziemią ludzie skupieni są na stacjach metra, który odpowiadają dawnym miastom. Głównym bohaterem jest Artyom, młody chłopak, który w pewnym momencie wyrusza z bardzo ważną misją, która zaważy o losach wszystkich ocalałych. Niby typowa historia o tym, do czego jest zdolny człowiek po zagładzie, ma jednak wystarczająco dużo własnej tożsamości aby być świeżą opowieścią.

Star Wars: Shadows of the Empire
SW

by LucasArts

Jedna z najlepszych książek starego kanonu i jedna z najbardziej uznanych gier z tego uniwersum. Shadows of the Empire to jeden z pierwszych projektów multimedialnych tego typu. W tym samym roku mogliśmy przeczytać książkę z naszymi ulubionymi bohaterami, spojrzeć w grze na całą historię z oczu jednej z postaci pobocznych, przemytnika Dasha Rendara czy przeczytać komiks, który spajał wszystko w całość. Warto dodać, że sam Rendar jest ulubieńcem fanów, którzy z wypiekami na twarzy oczekują jego powrotu w nowym kanonie. Tytuł był trudny i zróżnicowany – w jednej chwili biegaliśmy po bazie Echo na Hoth by potem w kosmosie walczyć z organizacją Czarne Słońce. Absolutny mus dla każdego fana Gwiezdnych Wojen.

Wiedźmin 3
Wiesie

by CD Projekt RED

Tej gry ani książki, na podstawie której REDzi stworzyli swoją trylogię, nie trzeba nikomu przedstawiać.

Pamiętam jak, będąc w Anglii, czytałem w magazynach recenzje pierwszej części. Już wtedy świat pokochał historię Geralta i jego przyjaciół. Trzecia część natomiast na stałe zapisała się na kartach historii jako jedna z najlepszych gier w ogóle. Na dodatek jest w samej topce.

Gry są kontynuacją historii z książek i, trzeba przyznać, twórcy wywiązali się z zadania pierwszorzędnie.

 

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming