GamingNews

Wsparcie Anthem anulowane przez EA

-

5 min czytania

Nic nowego w królestwie Electronic Arts, zły władca właśnie anulował wsparcie dla gry Anthem. Stało się dokładnie to, czego wszyscy się spodziewali.

Nie od dziś EA znane jest z anulowania wsparcia dla swoich tytułów czy zamykania studiów deweloperskich po najmniejszych nawet wpadkach finansowych, co w 90 procentach przypadków nie jest spowodowane złą pracą ekip produkcyjnych, a polityką samego wydawcy. Troszkę inaczej jest jednak w tym wypadku.

Wsparcie Anthem anulowane przez EA

Zaskakująca informacja to to nie jest. źródło: blog.bioware.com

Ponad rok temu Jason Schreirer, jeden z najlepszych (poniekąd) śledczych dziennikarzy w branży gier komputerowych, udostępnił swój raport na temat przyczyn porażki studia Bioware i ich produkcji, Anthem. Po raz pierwszy w historii okazało się, że za problemami z samą grą, jej marketingiem nie stoi EA, jak przypuszczano przez cały czas, ale Bioware.

Anthem miało być odkupieniem win dla Bioware po klapie, jaką okazało się Mass Effect: Andromeda. Niestety nie pykło. Gra, w momencie premiery, okazała się najgorszym tytułem w historii studia – fabuła była szczątkowa, rozgrywka, pomimo świetnego pomysłu z lataniem, prosta i nudna. Nie było też w niej nic z zapowiadanych rzeczy. Sytuacja po premierze nie była lepsza – pierwsze wielkie, cykliczne wydarzenie, mające ogromne znaczenie dla fabuły i świata przedstawionego, czyli tzw. Burze Stworzenia zdolne zmienić ukształtowanie terenu, zwierzęta itp. okazało się zwykłym, nadmorskim wiatrem z lekkim tsunami. Gracze czuli się zdradzeni i rozczarowani na każdym kroku, nie tylko samą grą ale i Bioware. Jak raportował Schreier, filmik z rozgrywki, który mieliśmy szansę zobaczyć podczas największego promowania gry, okazał się zwykłym fałszem. Sami deweloperzy nie byli wtedy jeszcze pewnie, jak ta gra w ogóle będzie wyglądać.

Jak to zwykle z grami typu live service (żyjące gry sieciowe z ogromnym wsparciem po premierze) bywa, ekipa z Bioware zakasała rękawy i rozpoczęła pracę nad wersją 2.0 całej gry, o podtytule Next. W planach były dalekosiężne zmiany praktycznie każdego systemu gry, która, po premierze tej właśnie łatki, miała zmienić się nie do poznania.

Niestety nigdy to nie nastąpi. Kilka tygodni temu świat obiegła informacja, że EA będzie bliżej przyglądać się postępowi prac nad nową wersją Anthem i podejmie decyzję o dalszym wsparciu dla całego projektu. Nie było to nigdy przez nikogo potwierdzone, wczoraj jednak reżyser kreatywny Anthem, Christian Dailey, poinformował fanów o całkowitym wstrzymaniu prac nad rewizją gry. Jest to, podobno, ich własna decyzja, a powodem jest oczywiście Covid i pandemia.

Twórca na koniec zwraca uwagę, że teraz mogą w pełni skoncentrować się na przyszłych tytułach, które jeszcze są na etapie produkcji i wystarczająco je dopracować, aby nie powtórzyła się sytuacja. Dla każdego chyba będzie jasne, że Dailey nie jest do końca z nami szczery i to nie jest tylko ich decyzja. A właściwie nigdy nie była. Bardziej prawdopodobne jest, że EA postanowiło ukrócić pracę nad tytułem, który na siebie już nie zarobi i skoncentrować się na tym, co jeszcze ma szansę zabrać nam ostatnie pieniądze z kieszeni – Dragon Age 4, Mass Effect Legendary Edition i kolejna odsłona serial. Do Anthem tak naprawdę nikt, poza wiernymi fanami by nie wrócił, a i cena sklepowa jest na ten moment bardzo niska.

Niestety bardzo źle wróży to całemu Bioware. W innych przypadkach, czyli studiach o mniejszej renomie, EA bez skrupułów zamknęło by całe studio i rozdzieliło, chętnych do pozostania ludzi, pomiędzy inne ekipy. Nie byłby to pierwszy raz i zapewne nie ostatni. Z racji tego, że Mass Effect Legendary Edition to remake starej serii, to cała odpowiedzialność za przyszłość studia spada na grę Dragon Age 4, która, podobnie jak Anthem, nie ma łatwego życia w kociołku produkcyjnym – ciągle odchodzą z projektu ludzie, w tym weterani, a do nas docierają jedynie szczątkowe grafiki koncepcyjne i trailery CGI. Brak jest jakichkolwiek innych informacji na temat gry.

Jest to dokładnie ta sama sytuacja co, przed premierą Anthem. Zdaje się, że ekipa nie ma jeszcze nic do pokazania, co źle wróży tytułowi, biorąc pod uwagę ilość ludzi pracujących nad grą czy długość okresu produkcji. Można odnieść czasem wrażenie, że przez ostatnie dwa-trzy lata Dragon Age 4 nie opuściło etapu koncepcyjnego. Oby tak nie było. Obserwowanie jak, pod patronatem EA, umiera kolejne studio, zwłaszcza o takiej renomie, jak Bioware, jest bardzo przykre.

Ale co zrobić, EA to EA i, jako wydawca, chyba nigdy się nie zmieni.

czytaj też: Kevin Smith robi nową animację He-Man, a Mattel bierze się za zabawki

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming