FoodLifestyle

Wojna Korei Południowej z Chinami trwa w najlepsze. Nie mogą się dogadać skąd pochodzi kimchi

-

4 min czytania

Roszczenia Korei Południowej do kimchi są zagrożone. Nieporozumienie dotyczące tego, skąd pochodzi potrawa, wywołało burzę w internecie.

Kiszone przetwory w ostatnim czasie stały się bardzo popularne. Są zdrowe i łatwe w przygotowaniu, co tylko dodaje im atrakcyjności. Niektóre kraje mają wręcz swoje narodowe kiszonki. Na przykład w Niemczech jest to kapusta kiszona, a w Indiach – achaar. W Polsce najbardziej popularne są ogórki kiszone, ale czy jest to nasza tradycyjna przekąska, na którą przepis pochodzi od Polaka z dziada pradziada? Okazuje się, że nie. Za twórców słonych ogórków uznaje się mieszkańców Mezopotamii, którzy zajmowali się tym już 4500 lat temu. Możemy jednak pochwalić się najstarszym na świecie ogórkiem kiszonym, który pochodzi z Suchowoli na Lubelszczyźnie. Ma 78 lat i 17 centymetrów długości, czym zasłużył sobie na wpis w Księdze rekordów Guinnessa.

Słynne, koreańskie kimchi

Ognista, sfermentowana kapusta o nazwie “kimchi”, jest daniem narodowym Korei Południowej. Tradycja jej wytwarzania jest wymieniona jako niematerialne dziedzictwo kulturowe UNESCO, które „potwierdza koreańską tożsamość”. Danie to jest integralną częścią każdego posiłku koreańczyków. Obrosło ono w sławę aż do tego stopnia, że ​​gdy Korea wysyłała swojego pierwszego astronautę w kosmos w 2008 roku, to razem z nim wysłała tam właśnie kimchi. Jednak w ostatnich tygodniach ich narodowa potrawa przechodzi burzliwe chwile. Wszystko zaczęło się pod koniec zeszłego miesiąca. Wtedy to Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna (ISO) opublikowała nowe przepisy dotyczące produkcji pao cai, które jest daniem z marynowanych warzyw, pochodzącym z Syczuanu w Chinach.

Wojna Korei Południowej z Chinami trwa w najlepsze. Nie mogą się dogadać skąd pochodzi kimchi

Oświadczenie ISO w sprawie pao cai (screen: www.mafra.go.kr)

ISO wyraźnie stwierdziło, że ​​„ten dokument nie dotyczy kimchi”. Mimo to chińska gazeta Global Times szybko rzuciła wyzwanie certyfikacji, twierdząc, że jest to „międzynarodowy standard dla przemysłu kimchi, na którego czele stoją Chiny”. Ministerstwo rolnictwa Korei Południowej odrzuciło chińskie roszczenia. Wydali oświadczenie, w którym stwierdzają, że ​​niewłaściwe jest zgłaszanie certyfikacji, bez odróżniania kimchi od pao cai z chińskiego Syczuanu.

Eskalacja konfliktu

Reakcja Ministerstwa rolnictwa dla wielu Koreańczyków nie była wystarczająca i rzucili się oni do mediów społecznościowych, aby bronić kwintesencji tradycyjnego jedzenia w ich kraju. Chosun Ilbo, południowokoreańska gazeta, nazwała nawet roszczenie Chin „najnowszą propozycją dominacji nad światem”. W ciągu ostatnich trzech tygodni ta internetowa „wojna kimchi” na nowo rozpaliła trwającą od dziesięcioleci kłótnie między sąsiednimi narodami. Spór obejmuje wiele aspektów. Wśród nich są zarówna prawa do połowów na Morzu Żółtym, jak i niedawne komentarze członka zespołu K-Pop na temat roli Chin w wojnie koreańskiej. Wydaje się jednak, że walkę o to, kto jest właścicielem kimchi, można sprowadzić do zwykłego nieporozumienia.

Pao cai różni się znacznie od kimchi. Kimchi to sfermentowana kapusta, zrobiona z bardzo różnych rodzajów pikantnych i niepikantnych składników. Pao cai, o którym Chiny twierdzą, że jest częścią kimchi, to marynowane warzywa, które bardzo się od niego różnią. Pao cai smakuje naprawdę inaczej i jest zrobione inaczej.

Mówi dr Sojina Lima, współdyrektor Instytutu Studiów Koreańskich na Uniwersytecie w Central Lancashire.

Dla wielu Koreańczyków z Południa już sam pogląd, że inny naród może rościć sobie pretensje do ich narodowej potrawy, jest karygodny. Wojna nadal trwa i na razie nie ma żadnych ofiar, oprócz kilkunastu wkurzonych ludzi. O wszelkich zmianach na froncie kimchi będziemy informować na bieżąco.

Małgorzata Chuchel
Po latach namawiania przez przyjaciół postanowiła zająć się pisaniem zawodowo. Memy to jej pasja, a jej życie pisze najlepsze pasty. W wolnym czasie jeździ autostopem, jest dj’ką w duecie Typiary Niepokorne, tworzy na Spotify playlisty, których nikt nie słucha oraz dokucza znajomym. Przez rok mieszkała w Wietnamie i uczyła dzieci angielskiego, ale stwierdziła, że jednak lubi zimę i wróciła do kraju. Nadal poszukuje zarówno stylu pisania, jak i życia.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Food