CyklOd redakcji

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 – Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (2 z 4)

-

11 min czytania

W czterdziestym milenium istnieje tylko wojna i cierpienie! Poznaj w naszym cyklu mroczne i fascynujące uniwersum Warhammer 40.000!

W poprzednim odcinku zaczęliśmy omawiać poszczególnych Prymarchów, genetycznych synów Imperatora, stworzonych aby dowodzić Jego armiami i nieść Imperialną Prawdę w gwiazdy. Po interwencji Chaosu zostali oni rozsiani, jako niemowlęcia, po całej galaktyce i dopiero w trakcie Wielkiej Krucjaty Imperator mógł ich odnaleźć i połączyć z ich Legionami.

Dzisiaj zajmiemy się następną piątką tych nadludzi, którzy byli wzorem do naśladowania dla własnych wojowników i całego Imperium.

Vulkan

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 – Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (2 z 4)

Vulkan, Prymarcha Salamanders. art by d1sarmon1a

  • Prymarcha XVIII Legionu Astartes Salamanders
  • Miejsce odnalezienia: Nocturne

Kapsuła gestacyjna, w której znajdował malutki Prymarcha, wylądowała na wulkanicznej planecie Nocturne, w domu miejscowego mistrza kowalstwa. Ten od razu rozpoznał w nim przepowiedzianego zbawcę i nazwał Vulkanem. Tak, jak miało to miejsce w przypadku innych Prymarchów, Vulkan dość szybko prześcignął przybranego ojca w sztuce kowalstwa i stał się żywą legendą całej planety. To dzięki niemu cała społeczność Nocturnianczyków znalazła w sobie odwagę, aby w końcu przeciwstawić się najeźdźcom z kosmosu, którzy cyklicznie odwiedzali Nocturne w celu porwania nowych niewolników.

Po ostatnim, największym zwycięstwie Vulkana, postanowiono zorganizować ogromny turniej, w którym udział mógł wziąć każdy. Konkurencje opierały się na tradycjach mieszkańców – pokazy siły, umiejętności twórczych czy polowania na miejscowe stworzenia. Na ceremonii otwarcia nagle pojawił się wśród miejscowych dziwny nieznajomy. Przybysz był blady jak papier w porównaniu do smagniętych oginiem i popiołem Nocturnianczyków, a jego ubiór stworzony był z nieznanych, dla pre-industrialnej planety, materiałów. Był to oczywiście Imperator, który przybył do systemu po informacjach o niezwykłym zwycięstwie swego syna. Stwierdził, że może pokonać każdego miejscowego, co spotkało się z ogromnym rozbawieniem wszystkich poza Vulkanem. Wiedział on, że stojąca przed nim istota nie jest zwykłym człowiekiem. Przyjął jednak warunek obcego, że przegrany przyrzeknie zwycięzcy kompletną lojalność.

Przez osiem dni zmagań każda konkurencja kończyła się, ku zaskoczeniu widzów, remisem pomiędzy obydwoma zawodnikami. Sędziowie postanowili więc, że ostatnim testem będzie polowanie na drapieżnika Alfa całej planety, czyli ogromną, ognistą salamandrę. Vulkan i Imperator mieli 24 godziny na wykucie broni i zdobycie trofeum ze stworzenia, którego większy rozmiar był warunkiem zwycięstwa. Vulkan pierwszy zdobył trofeum, jednak, w trakcie jego powrotu, wybuchł wulkan, na którym żyły salamandry. Prymarcha znalazł się w opresji – ziemia pękła pod jego stopami i wpadł on w rozpadlinę. Zmuszony był on jedną ręką trzymać się krawędzi, druga zaciśnięta była dookoła ogona jego wartościowej zdobyczy. Przed niechybną śmiercią uratował go Imperator, który pojawił się po kilku godzinach ze znacznie większym trofeum od swojego oponenta. Widząc zaistniałą sytuację rzucił on ciało salamandry do rzeki lawy i wykorzystał jako most, z racji całkowitej odporności skóry stwora nawet na tak wysoką temperaturę. Po powrocie do miasta władca ludzkości, z powodu utraty wymaganej salamandry, został okrzyknięty przegranym. Vulkan jednak szybko uciszył wszystkich, padł na kolana i oznajmił, że człowiek, stawiający życie innego nad wygraną, jest godny jego służby.

Z Prymarchą legionu Salamanders wiązała się pewna dziwna sprawa. Co prawda każdy z Prymarchów mógł żyć wiecznie, wszyscy jednak mogli zginąć w bitwie czy z powodu innych, wystarczających obrażeń. Ale nie Vulkan. Był on, podobnie jak Imperator, Perpetuą, czyli istotą z tajemniczą mutacją, która powodowała rezurekcję nawet przy niemal całkowitym zniszczeniu ciała. Znany był też z, niespotykanej wśród pozostałych Prymarchów, ogromnej empatii w stronę zwykłych mieszkańców Imperium.

Rogal Dorn

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 – Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (2 z 4)

Rogal Dorn, Prymarcha Imperial Fists. art by d1sarmon1a

  • Prymarcha VII Legiony Astartes Imperial Fists
  • Miejsce odnalezienia: Inwit

Nazwa Świat Śmierci (ang. Death World) oznaczała planety, które miały ekstremalnie trudne warunki do rozwoju na nich życia i większych społeczności. Były one jednak bardzo cenne dla całego Imperium z tego względu, że ”produkowała” ona najbardziej wytrzymałych wojowników ze wszystkich planet zamieszkiwanych przez cywilizację ludzką. Wszystkie niebezpieczeństwa, obecne na planecie, sprawiały, że mieszkańcy byli silni, ponurzy i myśleli o przetrwaniu nie jednostki, ale całej społeczności. Taką też była planeta Inwit, na której wylądował za młodu Rogal, jeden z Prymarchów. Była to, podobnie jak Fenris, lodowa planeta, orbitująca starzejącą się gwiazdę, dającą niewiele światła i ciepła. Nie przeszkodziło to jednak jej mieszkańcom w stworzeniu, już w Erze Wojny czyli jeszcze przed pojawieniem się Imperatora na Ziemi, malutkiego imperium rozciągającego się na pobliskie planety.

O początkach życia Rogala Dorna na planecie Inwit wiadomo bardzo niewiele. Jedyne informacje, jakie posiadają Imperialni Skrybowie, mówią o Rogalu już jako przywódcy Domu Dorn i jego późniejszym zdobyciu pozycji władcy wszystkich planet imperium Inwitów. Kiedy Imperator, wraz ze swoimi wojskami, pojawił się w systemie zajmowanym przez lud Dorna, ten stanął mu naprzeciw na czele swoich wojsk. Nie wiadomo o czym rozmawiano, ani jakie warunki padły podczas spotkania. Pewnym jest to, że Imperator nie tylko odzyskał jednego ze swoich synów. Zyskał też siłę całej społeczności kilku planet, która wykuta została przez tysiące lat zmagania się z niebezpieczeństwami i przeciwnościami losu.

Jeśli chodzi o samego Rogala Dorna, to był on zaciekle lojalny wobec Imperatora, nawet bardziej niż większość innych Prymarchów. Dlatego też spędził on najmniej czasu na czele sił ekspedycyjnych swojego Legionu. Władca ludzkości oddelegował go na Terrę, mianując przy tym Pretorianinem Terry, czyli głównym dowódcą sił obronnych planety Ziemi. To on skonstruował wszystkie fortece obecne w i dookoła Imperialnego Pałacu i to jego taktyki są w każdym Legionie wykorzystywane do nauki obrony fortec, miast i całych planet. Najlepiej scharakteryzują go jego własne słowa:

Nie oczekujcie od nas dobroci. Nie szukajcie w nas nadziei. Nie jesteśmy dobrymi dziećmi tej nowej ery. Jesteśmy skałami fundamentów Imperium. Jeśli chcecie mieć nadzieję, spójrzcie na to, co robimy. Jeśli życzycie sobie dobroci, spójrzcie na tych, którzy przyjdą po nas.

Roboute Guilliman

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 – Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (2 z 4)

Roboute Guilliman, Prymarcha Ultramarines. Art by d1sarmon1a

  • Prymarcha XIII Legionu Astartes Ultramarines
  • Miejsce odnalezienia: Macragge

Ten wzór do naśladowania, nawet wśród i dla innych Prymarchów, był wraz ze swoim Legionem żywym odrodzeniem Juliusza Cezara i jego XIII legionu. I tak właśnie go można w skrócie scharakteryzować – był tak samo patrycjuszowskim mężem stanu i budowniczym imperium, co niestrudzonym wojownikiem. Dokładnie jak antyczny Cezar. Również społeczność, w której znalazł się młody Prymarcha, jest idealnym odpowiednikiem rzymskich ideałów, zwyczajów i nawet nazw z zamierzchłych czasów.

Dojście Guillimana do władzy wiąże się z buntem artysokratów wobec jego przybranego ojca, i jego reform, jakie chciał przeprowadzić na całej planecie. Powracając ze zwycięskiej kampanii zastał on stolicę w ogniu, a własnego ojca umierającego od odniesionych ran. Ogarnięty żądzą zemsty dość szybko pokonał wszystkich wyżej urodzonych rebeliantów, którzy, wraz z uczestnikami zamieszek, posłużyli za ostrzeżenie – ich ciała ukrzyżowano na ulicach miasta.

Do czasu spotkania z Imperatorem społeczność Macragge, pod dowództwem Guillimana, rozkwitła. Inspirowany starożytnymi zapiskami o wielkim imperium ludzkości, stworzył on coś na miarę malutkiego odpowiednika obecnego Imperium, o którego istnieniu jeszcze nie wiedział. Tak, jak wszyscy inni Prymarchowie, odziedziczył on pewien element psychiki i charakteru swego stwórcy. W jego wypadku był to zmysł taktyczny i świadomość co trzeba zrobić, aby ludzkość ponownie rozkwitła, gotowa stawić czoła niebezpieczeństwom czającym się we wszechświecie. Kiedy doszło pomiędzy nimi do spotkania to, podobnie jak Rogal Dorn, od razu złożył on przysięgę lojalności przed Imperatorem, który był bardzo zaimponowany tym, co udało się stworzyć jego synowi.

Dla obserwatorów Imperium i Wielkiej Krucjaty było od razu oczywiste, że Roboute Guilliman posiadał potężną inteligencję analityczną, nawet w porównaniu z nadludzkimi zdolnościami poznawczymi swoich braci, a także talent do rządzenia o oszałamiającym potencjale. Niewielu jednak mogło przypuszczać, co taki umysł w przyszłości osiągnie – nie tylko stworzył on, po Herezji Horusa, fundamenty pod przyszłe Imperium, które funkcjonuje w 41 tysiącleciu, ale i napisał tzw. Codex Astartes, czyli dzieło filozoficzno-taktyczne, które jest najważniejszym fundamentem funkcjonowania i prowadzenia wojny przez wszystkie Legiony. Pomimo niechęci niektórych Prymarchów, skierowanej wobec Guillimana z racji wiecznego porównywania ich do niego i pouczania przez niego swoich braci, każdy z nich zgadzał się w jednym, nawet jak niektórzy nie chcieli się do tego przyznać – nie było wśród nich lepszego taktyka, wojownika, dowódcy i biurokraty w jednym, a jego Legion, pomimo braku specjalizacji w żadnej z dziedzin prowadzenia wojny, był najbardziej wszechstronnym.

Magnus the Red

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 – Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (2 z 4)

Magnus The Red, Prymarcha Thousand Suns. Art by d1sarmon1a

  • Prymarcha XV Legionu Astartes Thousand Sons
  • Miejsce odnalezienia: Prospero

Magnus wylądował na Prospero, planecie zamieszkiwanej przez potężnych psykerów, zdolnych korzystać z mocy Osnowy i własnego umysłu w stopniu znacznie wykraczającym poza umiejętności zwykłych ludzi (można to nazwać magią), w centrum jedynego wartego uwagi miasta, Tizca, znanego też pod nazwą Miasto Światła. Wszyscy mieszkańcy od razu wyczuli drzemiącą w nim moc, więc stał się on wychowankiem i pupilem wszystkich magów obecnych w mieście. Już w wieku kilku lat prześcignął on nawet największego psykera na planecie, Amona. Każdy program nauczania był opanowywany przez młodego Magnusa błyskawicznie i perfekcyjnie, a wszystkie dzieła, dostępne w Bibliotece Prospero, mógł recytować z pamięci.

Okres pokoju, rozwoju i wolności psykerów, jaki nastąpił na Prospero pod dowództwem Magnusa, doprowadził do ogromnego rozwoju miasta, które stało się praktycznie jedynym centrum zamieszkiwanym przez ludzi. Całkowicie przebudowano Miasto Światła stawiając ogromne, krystalicznie białe piramidy, biblioteki, galerie sztuki, a sam Magnus skoncentrował się na poszerzaniu wiedzy swojej i reszty Prosperańczyków o Wielki Oceanie (prosperańska nazwa na Osnowę) i Pierwotnego Stwórcy (Chaos).

Kiedy Magnus spotkał się z Imperatorem, to od razu wpadli sobie w ramiona i zaczęli rozmawiać jak dawno nie widziani przyjaciele. Mało kto o tym wie, ale, z racji niezwykłych umiejętności psychicznych, Prymarcha był w telepatycznym kontakcie z Ojcem już jako zarodek w laboratoriach pod Pałacem Imperialnym. Komunikował się z nim i, jako jedyny Prymarcha, przez cały czas pamiętał swoje pochodzenie, cel i wiedział, w jaki sposób trafił na inną planetę. Te same umiejętności i chęć poszerzenia wiedzy na temat Immaterium – inna nazwa Osnowy – spowodowała w późniejszym etapie Wielkiej Krucjaty zgrzyty pomiędzy Imperatorem, a Czerwonym Cyklopem, jak nazywano Magnusa z powodu czerwonego koloru skóry i jednego sprawnego oka. Władca Ludzkości przez całą wieczność szlifował własne umiejętności i uważał, że Magnus nie dorósł jeszcze do poznania wszystkich tajemnic wszechświata. Do tego sporu i powodów, dla których ten Prymarcha był jedną z najbardziej niezrozumiałych i tragicznych postaci w historii raczkującego Imperium, wrócimy podczas omawiania Rady Nikeajskiej (ang. Council of Nikaea).

Ciąg dalszy nastąpi…

Cykl powstaje w oparciu o 9 edycję podręcznika Warhammer 40.000, książki fabularne i opisujące armie oraz oficjalne informacje dostępne Internecie.

W tekście wykorzystano prace artystów: Orniris (Primaris Marines w zajawce) i d1sarmon1a, których profile na DeviantArt gorąco polecamy.

czytaj też:

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Cykl