CyklOd redakcji

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 – Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (1 z 4)

-

14 min czytania

W czterdziestym milenium istnieje tylko wojna i cierpienie! Poznaj w naszym cyklu mroczne i fascynujące uniwersum Warhammer 40.000!

Po krótkiej przerwie wracamy do naszego cyklu o uniwersum Warhammer 40.000. W poprzednim odcinku dowiedzieliście się o Traktacie Marsjańskim, czyli porozumieniu pomiędzy Imperatorem Ludzkości a Mechanicum, frakcją ludzi zamieszkującą planetę Mars. Współpraca z naukowcami i mechanikami z Czerwonej Planety umożliwiła władcy ludzkości rozpoczęcie Wielkiej Krucjaty, mającej na celu zjednoczenie starego imperium.

W odcinku czwartym natomiast poznaliście Projekt Prymarcha, podczas którego Imperator stworzył dwudziestu – technicznie rzecz biorąc dwudziestu jeden, ale bliźniaki Alpharius i Omegon traktowani są jako jedna istota – synów, którzy mieli służyć Imperatorowi jako główni dowódcy jego armii i konsulowie niosący Imperialną Prawdę w gwiazdy. Los chciał, że Bogowie Chaosu, wyczuwając nadchodzące zagrożenie dla własnego istnienia i planów wobec ludzkości, postanowili ingerować i, podczas ogromnej Burzy Osnowy, która otoczyła imperialne laboratoria, porwali  komory gestacyjne z płodami i rozsiali je po galaktyce. Imperator Ludzkości zamienił porażkę w wygraną i z pozostałego ziarna genowego (ang. gene seed) stworzył dwadzieścia legionów Astartes, czyli pierwszych Kosmicznych Marines.

Cały proces powstania tych wojowników poznacie przy okazji omawiania ich jako frakcji imperialnej. Dzisiaj zajmiemy się odnalezieniem Prymarchów przez Imperatora i poszczególnymi synami. Jest to ważne, abyście mogli zrozumieć jak działały poszczególne legiony. Każdy z nich powstał z genów konkretnego Prymarchy, przyjmując przy tym jego cechy. Mamy sporo postaci do omówienia, więc postanowiłem podzielić cały rozdział na cztery części. W weekend otrzymacie część drugą, a w następnym tygodniu część trzecią i czwartą.

Wielka Krucjata: Odnalezienie Prymarchów (część pierwsza z czterech)

Wielka Krucjata trwa w najlepsze. Po sukcesie dyplomatycznym, jakim był Traktat Marsjański, Imperator wyruszył na czele swoich armii w gwiazdy i powoli zaczął podbijać planety zamieszkiwane przez ludzi. W pewnym momencie zaczął wyczuwać albo dowiadywać się o istnieniu boskich i demonicznych istot kroczących wśród ludzi. Byli to jego synowie, którzy przeżyli porwanie przez Bóstwa Chaosu.

Odnalezienie Prymarchów i przydzielenie ich jako dowódców ich Legionów było momentem szczytowym całej Krucjaty. Najpierw setki, a potem tysiące światów ulegało Imperialnej Prawdzie i godziło się faktem przynależności do nowego Imperium, czasem drogą dyplomatyczną, znacznie częściej jednak dopiero po krwawych bataliach prowadzonych przez Prymarchów i ich Legiony.

Każdy z synów Imperatora był dla swoich wojowników ojcem i starszym bratem, źródłem ich cech charakteru, temperamentu i zwyczajów. Każdy z Kosmicznych Marines fanatycznie wręcz wierzył we własnego ojca, nawet bardziej niż w Imperatora. Dla każdego z Legionów ich Prymarcha był usposobieniem ideału i symbolem wojny w ludzkiej postaci, za którym poszliby bez zastanowienia nawet do piekła.

Prymarchowie kroczyli jak antyczni bogowie na polach bitew, a ich widok, nawet na sekundę, napawał każdego z Marines dumą i miłością, błyskawicznie odnawiał morale i dodawał siły do dalszej walki, nawet ze znacznie liczniejszymi siłami przeciwnika. Nie zmienia to jednak faktu, że, podobnie jak ich wojownicy, każdy z Prymarchów, pomimo niemal boskiej siły, inteligencji i nieśmiertelności, był takim samym człowiekiem jak Ty i ja. Mieli te same wady, które od zarania dziejów dręczą ludzkość. Potrafili być zazdrośni czy nawet kłócić się między sobą i czuć nienawiść i gniew względem siebie i własnego Ojca. Nie wiadomo czy takie cechy tych idealnych istot były przyczyną interwencji Chaosu czy zamierzeniem Imperatora w celu uczynienia ich bardziej ludzkimi. Jedno jest jednak pewne – były one bezpośrednią przyczyną wielkiej tragedii, jaką była później Herezja Horusa.

Warto tutaj zaznaczyć, że Imperator nigdy nie czuł emocjonalnego przywiązania do własnych dzieci. Bardziej kochał ludzkość, a Prymarchowie byli dla niego jedynie narzędziem i bronią. Zapytany kiedyś dlaczego pozwala im nazywać się ich ojcem, Imperator opowiedział pytającemu antyczną historię o lalce Pinokio, która chciała być prawdziwym chłopcem. Całość zakończył stwierdzeniem, że rzeczą naturalną jest traktowanie własnego stwórcy jako rodzica przez każde stworzenie.

Oto poszczególni Prymarchowie w kolejności odnalezienia:

Horus Lupercal  

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 - Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (1 z 4)

Horus Lupercal, Prymarcha Luna Wolves. art by d1sarmon1a

  • Prymarcha XVI Legionu Astartes Luna Wolves
  • Miejsce odnalezienia: Chtonia (najprawdopodobniej)

Horus trafił do Imperatora dość wcześnie, względem całej Wielkiej Krucjaty, i był jedynym Prymarchą u Jego boku przez wiele, wiele lat, przez co istniało pomiędzy nimi wielkie przywiązanie, do którego nawet Imperator nie potrafił się przyznać zanim nie było za późno.

Po interwencji Chaosu trafił on na planetę Chtonię, leżącą dość blisko Układu Słonecznego i ten właśnie fakt umożliwił mu dość szybkie spotkanie z ojcem. W porównaniu do pozostałych Prymarchów, Horus i Imperator poznali się kiedy ten pierwszy był jeszcze nastolatkiem. Dzięki temu większość wiedzy, jaką posiadał, została ukształtowana przez władcę ludzkości przez wszystkie te lata, które spędzili walcząc i podróżując razem. Z pochodzeniem Horusa wiąże się pewna niewiadoma – według niektórych zapisków Imperator sam dotarł na Chtonię i odnalazł syna, inne mówią o Horusie przybywającym na Ziemię jeszcze przed Traktatem Marsjańskim.

Co prawda każdy z synów był urodzonym przywódcą, to jednak tylko Horus wyróżniał się na tle innych w tym aspekcie. Nie popadał w gniew i był jedynym z braci, który potrafił doprowadzić pozostałych do porządku i jednać spory. Pomimo tego samego wieku to on był tym starszym bratem, do którego każdy szedł po rady. Główną jednak charakterystyką tego Prymarchy było to, że niczego nie robił bez powodu. Każdy gest i słowa były przemyślane. Nawet fakt, że do swoich wojowników mówił jedynie w szorstkim i najbardziej pospolitym chtońskim akcencie miał swój cel: żeby każdy Space Marines z jego Legionu – trzeba tu zaznaczyć, że, po odnalezieniu każdego z Prymarchów, ich wojownicy pochodzili jedynie z rodzimej planety każdego z nich – wiedział, że ich Prymarcha jest tak samo nisko urodzony i szczery jak oni.

Pojawienie się Horusa rozpaliło ogień w sercach wszystkich Legionów. Ich ojcowie żyli i była szansa na ich odnalezienie. Wielka Krucjata ruszyła więc dalej ze zdwojoną siłą.

Leman Russ

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 - Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (1 z 4)

Leman Russ, Prymarcha Space Wolves. art by d1sarmon1a

  • Prymarcha VI Legionu Astartes Space Wolves
  • Miejsce odnalezienia: Fenris

Pojemnik gestacyjny z małym Lemanem wylądował na mroźnej i bezlitosnej planecie Fenris, zamieszkiwanej przez barbarzyńskie plemiona bardzo przypominające w swoich zwyczajach antycznych wikingów z Ziemi. Nie wychował się on jednak wśród ludzi, przynajmniej na początku. Trafił on pod opiekę ogromnej wilczycy, która przygarnęła go do swojego miotu. Kiedy był nastolatkiem został odkryty przez wojowników klanu Russ. Będąc świadkiem rytualnego polowania na własną matkę i rodzeństwo – tzw. Wilki Grzmotu (ang. Thunderwolf) były testem męskości dla wielu wojowników planety Fenris – stanął do walki i gołymi rękami pokonał 12 z myśliwych. Kiedy jeden z nich rozpoznał w nim człowieka, nakazał reszcie opuścić broń i zabrać młodzieńca, wraz z dwójką pozostałych przy życiu wilków o imieniu Freki i Geri, przed oblicze ich przywódcy. Ten przyjął go pod swój dach, a sam Leman rozpoczął naukę bycia człowiekiem. Jak to miało miejsce z praktycznie każdym Prymarchą, dość szybko został on szanowanym i wielbionym wręcz władcą całej planety.

Leman Russ najbardziej różnił się od pozostałych braci, nie tylko pod względem wyglądu, który miał wilcze cechy (wydłużone kły, lekko spiczaste uszy etc.). Był impulsywny, lubił pić i pojeść i, według większości Prymarchów najbardziej prostacki i barbarzyński. Najlepiej charakteryzuje go historia spotkania z Ojcem. Kiedy do Imperatora doszły wieści o niesamowitym władcy i wojowniku z planety Fenris, wiedział On, że musi to być jego syn. Błyskawicznie udał się on wraz z flotą na orbitę i, skryty pod skromnym płaszczem i czarem iluzji, wylądował sam na powierzchni planety. Kiedy pojawił się na dworze Lemana, w trakcie uczty, jedynie fenrizjańskie wilki i ci najbardziej trzeźwi i najmądrzejsi wyczuli z kim mają do czynienia. Russ ze śmiechem odmówił pokłonu przed władcą ludzkości, który, znając osobiście podobną kulturę ze swojego nieśmiertelnego życia na Ziemi, wiedział, że pokonanie Lemana będzie jedyną drogą do odzyskania syna. Dlatego stanął dumnie przed tronem władcy Fenrisa i wyzwał go do na pojedynek w trzech zadaniach, wybór tychże należał do Prymarchy. Zaciekawiony zaufaniem i potulnością swoich wilczych braci w stronę nieznajomego Leman przedstawił warunki zawodów – jeśli wygra przybysz to będzie mógł pić u boku Lemana podczas uczty, jeśli wygra Leman to nieznajomy będzie służył u niego przez rok. Zadania były typowo wikińskie – zjeść jak najwięcej, wypić jak najwięcej i pokonać przeciwnika w walce. Pierwsze dwa Imperator przegrał z kretesem. Pozostał pojedynek. Dla wszystkich zebranych sprawa był oczywista – nikt wcześniej nie był nawet bliski zadania jakiejkolwiek rany Lemanowi. Jednak kiedy Imperator zrzucił płaszcz i ściągnął z siebie iluzję, potężny wojownik został onieśmielony blaskiem barokowego, złotego pancerza i czystą siłą emanującą z przybysza. Wystarczył jeden cios, aby Leman padł na kolana i przyrzekł wierność na wieki. Tak oto Imperator zyskał jednego z najwierniejszych Prymarchów, który, kierując się honorem przegranej walki, dumnie kroczył na czele swoich wojowników gdziekolwiek tylko jego ojciec rozkazał.

Prymarcha nieznany

  • Prymarcha II Legionu, nazwa nieznana
  • Miejsce odnalezienia: nieznane

O tragicznej historii tego Prymarchy dowiecie się na koniec, bo nie jest on jedynym.

Ferrus Manus

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 - Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (1 z 4)

Ferrus Manus, Prymarcha Iron Hands. art by d1sarmon1a

  • Prymarcha X Legionu Astartes Iron Hands
  • Miejsce odnalezienia: Medusa

Ferrus Manus pojawił się na geologicznie niestabilnej Medusie jak spadająca asteroida, która wstrząsnęła całą planetą. Przez lata krążyły o nim jedynie legendy. Jedna z nich mówi o tytanicznym pojedynku z tzw. wielkim, srebrnym stworem, znanym jako Asirnoth. Pokryty był on, jak większość stworzeń na tej planecie, metalową skórą. Po wielogodzinnej walce Ferrus rzucił przeciwnika do roztopionej lawy. Tam, po koniecznym przytrzymaniu jeszcze żyjącego stworzenia, metal pokrywający jego skórę się roztopił i pokrył obydwa ramiona Prymarchy. Stały się one dzięki temu niezniszczalne. Jak się później okazało, metal ten zwał się necrodermis, wielu imperialnych skrybów przypuszcza więc, że Manus trafił na tzw. Świat Grobowiec rasy Necronów i spotkał jeden z ich konstruktów.

Kiedy w końcu ujawnił się społeczności zamieszkującej planetę, od razu został przyjęty przez większość za boga i zbawcę. Siłą zmusił resztę plemion do posłuszeństwa, oddając jednak coś w zamian. Jako jeden z niewielu Prymarchów zdawał sobie sprawę ze swojego pochodzenia, własnych walorów i umiejętności. W zamian za posłuszeństwo i dostęp do technologii i zakazanych komnat pod powierzchnią planety, udzielił on własnej wiedzy technologicznym szamanom planety. Przez lata stał się największym kowalem i mechanikiem, jakiego znała Medusa i później Imperium. Dorównywał umiejętnościami nawet mieszkańcom Marsa, a żelazne ramiona pozwalały mu na pracę bez użycia młota i kowadła. To srebrnooki Prymarcha stworzył własnymi rękami broń wszystkich swoich braci, a jego Legion znany był z niezwykłej wiedzy na temat nawet najbardziej obcych technologii, które spotkały siły Imperatora na swojej drodze.

Fulgrim

Warhammer 40.000 – przewodnik po uniwersum, cz.6 - Wielka krucjata: odnalezienie Prymarchów (1 z 4)

Fulgrim, Prymarcha Emperor’s Children. art by d1sarmon1a

  • Prymarcha III Legionu Emperor’s Children
  • Miejsce odnalezienia: Chemos

Planeta Chemos to jeden z tzw. Światów Kopalni. Mieszczą się na nim ogromne kopalnie i fabryki, jednak od czasu Mrocznego Wieku Technologii praktycznie wszystkie z nich stoją zamknięte i jedynie garstka z nich jest zamieszkana i wykorzystywana. Przez tysiące lat, które minęły od strasznych wydarzeń Ery Wojny, większość z nich zdążyła zużyć prawie wszystkie dostępne zasoby i społeczność, zamieszkująca Chemos w strasznych i bardzo biednych warunkach, musiała polegać na handlu z sąsiadującymi planetami aby przeżyć następny miesiąc.

Tam właśnie trafił najpiękniejszy z Prymarchów, Fulgrim, znany m.in. z wiecznego dążenia do perfekcji w każdej postaci – duchowej, fizycznej i mentalnej. Jego kapsuła gestacyjna została odnaleziona przez grupę zwiadowców z miejscowej kopalni Callax. Zachwyceni pięknem niemowlęcia zabrali go Kierownictwa, czyli kasty rządzącej w każdej kopalni i fabryce. Udało się im przekonać dowództwo, aby nie stosowano wedle Fulgrima starej zasady kierującej każdą z niewielkich społeczności – z powodu oszczędzania zasobów większość niemowląt była zabijana. Trafił on pod opiekę jednego ze swoich wybawców.

Nie minęło dużo czasu kiedy Fulgrim pokazał mieszkańcom Chemos swoje prawdziwe oblicze. Mając połowę lat wymaganych do pójścia do ciężkiej pracy wykonywał wszystkie zadania dorosłego człowieka. I był w tym najlepszy. Dość szybko okazał się niesamowitym mechanikiem, zdolnym naprawić nawet najbardziej zepsute urządzenia i wzmocnić te jeszcze działające, zwiększając przy tym wszystkie pozyskiwane z nich zasoby. Kiedy miał 15 lat był już jednym z Kierowników rządzących Callaxem. Wtedy też dowiedział się o prawdziwych problemach całej społeczności i ich skali. Nie minęłoby dużo lat do momentu, kiedy wszystkie zapasy zostałyby wyczerpane, a ludzie zaczęliby wymierać. Postanowił więc wysłać swoich najbardziej zaufanych uczniów do wielu niedziałających kopalni i fabryk. Udało się im je uruchomić i zmodernizować, co doprowadziło w końcu do rozkwitu technologicznego i poprawienia standardów życia. W końcu wróciła też na Chemos sztuka, dawnymi czasy rozpoznawalna jako najpiękniejsza w Imperium. Te działania sprawiły, że Fulgrim został mianowany Wielkim Kierownikiem, czyli władcą całej planety. Białowłosy Prymarcha kochał wszystko, co piękne i perfekcyjne, z pasją więc pielęgnował rozwój sztuki i kultury całej planety. Zyskał też wtedy przydomek Fenicjanina.

Kiedy na niebie pojawiły się statki Imperatora i Fulgrim ujrzał imperialny symbol Aquili, to coś się w nim obudziło. Była to chęć powrotu do nieznanego domu. Przyjął więc pokojowo przybyszów, zachwycając się przy tym ich technologią i designem. Kiedy jednak ujrzał po raz pierwszy własnego ojca, to bez słowa padł na kolana i przyrzekł lojalność aż po grób istocie, którą uważał za ideał piękna i człowieczeństwa. Wrócił on z nim na Ziemię i wziął pod dowództwo III Legion Kosmicznych Marines. Jego przemówienie na temat Imperialnej Prawdy, skierowane ze łzami w oczach do swych genetycznych dzieci, było tak inspirujące, że nawet Imperator poczuł się wzruszony. Postanowił on więc nazwać ten Legion Dziećmi Imperatora (ang. Emperor’s Children). Jako jedyny mógł on umieszczać imperialną Aquilę na swoich pancerzach. Swoje dążenie do perfekcji Fulgrim przeniósł na cały Legion, od walki przez umiłowanie do sztuki do najpiękniejszych pancerzy, jakie widziało Imperium. Chciał, by Dzieci Imperatora były dla innych Legionów wzorem. Takie zachowanie nie obyło się bez ciętych komentarzy pozostałych braci, dla których Fulgrim mógł jawić się jako ten, którego bardziej interesują sprawy duchowe i mentalne niż wojna. Jest w tym trochę prawdy, ale i tak większość z nich była pewna jednego – nie było, wśród wszystkich Prymarchów, lepszego szermierza niż Fenicjanin.

Ciąg dalszy nastąpi…

Cykl powstaje w oparciu o 9 edycję podręcznika Warhammer 40.000, książki fabularne i opisujące armie oraz oficjalne informacje dostępne Internecie.

W tekście wykorzystano prace artystów: Orniris (Primaris Marines w zajawce) i d1sarmon1a, których profile na DeviantArt gorąco polecamy.

czytaj też:

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Cykl