GamingNews

W końcu włączymy wszystkie graficzne bajery w Call of Duty

-

3 min czytania

Na płynną rozgrywkę ze wszystkimi włączonymi bajerami graficznymi w Call of Duty: Warzone mało kto mógł liczyć. Aż do teraz.

Powiedzmy to sobie szczerze, nie każdy może włączyć absolutnie wszystko w Call of Duty i cieszyć się płynną rozgrywką, zwłaszcza w trybach sieciowych. Gra jest pod tym względem tak źle zoptymalizowana, że obydwa tryby – wieloosobowy i dla jednego gracza – znacząco różnią się od siebie płynnością w działaniu i faktycznymi wymaganiami. Nasz biurowy sprzęt, zdolny uruchamiać w najwyższych detalach Star Citizen i Cyberpunk 2077, dostaje nagłej zadyszki, gdy tylko włączymy w Call of Duty tryb Warzone. Po włączonym meczu ilość klatek na sekundę spada zazwyczaj z okolicy 80 do nawet i 25. Mowa tu oczywiście o ustawieniach ultra, z włączonym rozpraszaniem cieni etc.

Wraz z nadejściem sezonu trzeciego pojawi się opcja wykorzystania specjalnego sposobu renderowania grafiki w wysokich rozdzielczościach, który pozwala na znaczne zwiększenie wydajności przy wymaksowanych wszystkich ustawieniach. Jak na razie będzie dostępna tylko dla posiadaczy kart NVidia pod postacią DLSS, czyli Deep Learning Super Sampling. Teraz wszyscy użytkownicy procesorów graficznych z linii RTX będą mogli cieszyć się płynną rozgrywką, a nie tylko posiadacze najmocniejszych behemotów z rodziny GeForce RTX 30×0.

Reszta patcha skupia się na pierwszych dodatkach najnowszej wersji Warzone. W malutkim, jak na CoD-a, patchu, o rozmiarach 25GB, znajdzie się też miejsce na specjalny event czasowy ”Polowanie na Adlera”, nową przepustkę sezonową, liczne poprawki związane z bugami i balans broni, modyfikacji i wyzwań.

Dodatkowo zmieniono cały sprzęt pojawiający się na mapie, teraz pochodzi on tylko i wyłącznie z Call of Duty: Black Ops Cold War oraz pojawiły się nowe opcje audio, w tym lepsze ustawienia mono.

Nie wiadomo jak na razie będzie wyglądać sezon trzeci w Warzone. Zakończenie drugiego, jak i cały jego przebieg, były trochę mało klimatyczne. Zamiast zrobić scenę w grze, jak Epic Games w Fortnite, gdzie faktycznie widzimy rozrastający się grzyb atomowy w trakcie rozgrywki, to jedyne co dostaliśmy, to kilkunastosekundowy filmik, który nawet nie był stworzony na silniku gry. Zombie w Verdańsku było mało, a samo wydarzenie przeszło bez większego echa. Wygląda na to, że, pod tym względem, gigant Epica jest dalej niedościgniony. Activision mogło zrobić to znacznie lepiej.

czytaj też: Bomba spadła na Werdańsk i rozwaliła serwery. Sezon 3 Call of Duty: Warzone już tu jest

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming