GamingNews

Vampire the Masquerade: Bloodlines 2 bez dewelopera i daty premiery

4 min czytania

Źle się dzieje w Maskaradzie. Kontynuacja jednego z najbardziej kultowych tytułów w historii właśnie straciła datę premiery i cały zespół odpowiedzialny za produkcję.

Co tam się, do jasnej cholery, dzieje? Najpierw, pół roku temu i po dwóch pierwszych obsuwach, zespół opuścili główny scenarzysta pierwszej i drugiej odsłony Vampire the Masquerade: Bloodlines, Brian Mitsoada i reżyser kreatywny, Ka’ai Cluney. Potem studio Hardsuit Labs  opuściła główna projektantka narracyjna, Cara Ellison.

Dzisiaj, 23 lutego, świat obiegła informacja o przesunięciu premiery na czas nieokreślony i usunięciu studia Hardsuit Labs od pracy nad całym projektem.

Vampire The Masquerade: Bloodlines to gra cRPG, dziejąca się w świecie, w którym wampiry, wilkołaki, duchy i inne nadprzyrodzone istoty żyją w ukryciu obok nas. Każda z ras ma własne zasady, co do ukrywania się przed ludźmi. Wśród wampirów istnieje pojęcie Maskarady, czyli kilku żelaznych zasad, których każdy krwiopijca ma się trzymać, aby nie narazić całej społeczności na ujawnienie. Jeśli złamie chociaż jedną zasadę, to czeka go gniew ze strony Księcia, wampira panującego w konkretnym mieście.

Pierwsza część, pomimo wielu ogromnych błędów spowodowanych pracami nad, jeszcze wtedy, niedopracowanym silniku graficznym Source, to po dziś dzień jedna z najlepszych gier cRPG w historii. To nie tylko bieganie, walka wręcz, strzelanie i picie krwi. Jak na grę fabularną przystało jest tu mnóstwo dialogów i decyzji, które w znaczny sposób wpływają na dalszą fabułę, dostępne zadania czy zakończenie. Historie, opowiadane w questach, są dojrzałe i dotykają zarówno spraw nadprzyrodzonych, jak i polityki, przemocy i innych ciężkich tematów, z których niektóre nie byłyby dzisiaj traktowane za politycznie poprawne. Ale taki jest świat – nie jest idealny, pełen dobrych ludzi, którzy nie krzywdzą siebie nawzajem słowem i pięścią. Pokazywanie go w ten sposób mija się z celem, zwłaszcza w tytule o takiej tematyce. Nie każda gra musi być przykładem dla potomnych jak powinno się żyć, rozmawiać czy postępować (według niektórych, którzy na dodatek zakazują innym bycia sobą, jednocześnie walcząc o wolność słowa i wyboru kim się jest).

Czemu zacząłem na ten temat pisać? To ważny element świata przedstawionego, który nie jest czarno-biały, to jedno. Po drugie, obawiam się, że właśnie tu leży przyczyna najpierw pozbycia się głównego scenarzysty, który na dodatek dowiedział się o tym dopiero przy oficjalnym ogłoszeniu tej informacji na portalach społecznościowych, aby potem całkowicie odsunąć całe studio odpowiedzialne za projekt. Brak jakiegokolwiek wyjaśnienia – chociażby, że zespół sobie nie radził z produkcją – coraz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że pomiędzy deweloperami, a wydawcą, doszło do zgrzytów związanych z formą i treścią gry. W dzisiejszych czasach nagonki za nawet najmniejsze słówko czy żart, który wypowiedziało się 16 lat temu, jest to bardzo prawdopodobne.

Na dodatek Paradox Interactive zdaje się nie mieć pomysłu, jak prowadzić całą markę World of Darkness, od kiedy tylko kupili ją 5 lat temu wraz z tworzącą ją firmą, White Wolf. Fani co chwilę narzekają na ugrzecznioną fabułę czy brak ciężkiego klimatu w wersji papierowej. Niedawno wydana gra, Werewolf the Apocalypse: Earthblood została określona jako całkowicie wypruta z niezwykłej, plemiennej atmosfery lykantropicznej rasy, mocno inspirowanej plemionami i wierzeniami Rdzennych Amerykanów. Postawiono w niej na zwykłą młóckę przerośniętym potworem, a i to po 5 minutach przestaje być fajne.

Kolejnym dowodem na brak ogarnięcia tematu przez szefostwo Paradoxu jest fakt, że w planach jest wypuszczenie kolejnej gry battle royale, tym razem w uniwersum Vampire the Masquerade, czyli z wampirami w roli głównej. Jest to cholernie absurdalny pomysł. Nie łamie to przypadkiem podstawowych zasad samej Maskarady i całego uniwersum?

Czas pokaże, czy Vampire the Masquerade: Bloodlines 2 w ogóle się ukaże. Na pewno nie będzie to gra, na jaką wszyscy czekali. Usunięcie całego zespołu, w tym weteranów marki i poprzedniej odsłony, oznacza jedno – kłopoty i piekło deweloperskie.

Żegnaj VtM: Bloodlines 2, miło było na ciebie czekać, ale preorder został anulowany.

Wam też radzę. Wielka szkoda.

czytaj też: Disney Plus ruszył z nową platformą. Star zapewni kontent dla dorosłych. Tylko co z Polską?

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming