Film

Twórca dokumentu o Anthonym Bourdain użył deefake’a, aby zmarły kucharz był narratorem filmu o sobie

-

2 min czytania

Reżyser Morgan Neville wyjawił w rozmowie z The New Yorkerem, że w trakcie prac nad Roadrunner: A Film About Anthony Bourdain wykorzystano technologię deepfake, aby głos Bourdaina pojawił się w produkcji.

W dokumencie o uwielbianym kucharzu twórcy pokazali, jak Bourdain przez lata radził sobie ze swoją sławą. W jednej z ostatnich scen słyszymy jak kucharz pyta w mailu jednego ze swoich przyjaciół “Ty odnosisz sukces, i ja odnoszę sukcesy, ale zastanawiam się: Czy jesteś szczęśliwy?”. Jak się okazuje, aby to zdanie padło w filmie, autorzy wysłali setki godzin do czterech firm zajmujących się technologią deepfake. Ci następnie stworzyli model SI głosu Bourdaina, który następnie usłyszeliśmy w produkcji. Neville nie wyjawił, jakie firmy zajmowały się tym projektem.

Jest to kolejny raz gdy technologia deepfake robi coś… No właśnie. Czy takie działanie jest nadal etyczne? Czy raczej powoduje, że warto sobie zadać pytanie nad ryzykiem, jakie niesie ze sobą korzystanie z deepfake’ów. Oczywiście w produkcji takiej jak Roadrunner możemy czuć komfort psychiczny, że głos autora nie został wykorzystany do niczego złego. Przeraża jednak myśl, że podobnie działanie mogłoby być odpowiedzialne za zniszczenie czyjejś kariery. Bo co jeśli w sieci pojawiłoby się nagranie, w którym Bourdain mówi seksistowskie albo rasistowskie zdania?

Reżyser podkreślił, że otrzymał zgodę wdowy po Bourdainie Otavii Busii. “Powiedziano mi, że Tony nie miałby z tym problem. Nie kazałem mu mówić czegoś co sam wymyśliłem, chciałem, aby słowa, które napisał, zostały ożywione”.

Filmowiec przyznał, że przez chwilę rozważał, aby cała narracje w filmie była oparta na tej technologii, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu.

Czytaj też: Joe Exotic robi zza krat wyprzedaż swoich rzeczy

Mogą Ci się spodobać

Więcej w kategorii Film