GamingListaOd redakcji

5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

-

11 min czytania

W 2020 graliśmy dużo – oto nasza lista hitów i kaszanek.

Zwariowany rok 2020 zbliża się ku końcowi. Wirus, katastrofy, masowe zamieszki czy protesty w kilku krajach na świecie skutecznie zamieniły ostatnie 365 dni w rollecoaster pozytywnych i negatywnych emocji. Nic dziwnego więc że, w czasach izolacji i trzymania się na dystans, wiele osób, w tym nowicjuszy, sięgnęło po gry komputerowe. Widać było wzrost w liczbie graczy zarówno w tytułach dla jednego gracza, jak i multiplayerowych. Szczególnie te drugie zaliczyły ogromny skok w popularności. Więcej graliśmy i więcej oglądaliśmy grających, serwis Twitch również zaliczył ogromny w skok zarówno w ilości użytkowników streamujących, jak i widzów. Poszczególne media, wcześniej bardzo negatywnie podchodzące do tematu gier komputerowych, zaczęło dostrzegać i publikować liczne artykuły na temat zbawiennego działania gier w tym trudnym okresie.

Jest 31 grudnia, pora więc przedstawić wam naszą topkę najgorszych i najlepszych gier zeszłego roku. Postanowiliśmy zrobić dwie – jedną ogólną, po pięć pozycji na każdą stronę medalu i drugą, przedstawiającą najlepsze tytuły z poszczególnych gatunków. W tym artykule możecie przeczytać tę pierwszą, druga znajduje się w tym miejscu.

5.

Zła: Crysis Remastered

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Crytek

Biorąc pod uwagę bardzo dopracowane remastery, jak Mafia czy Demon’s Souls, nowa wersja Crysisa jest bardzo uboga. Powiem więcej – nawet bez tamtych tytułów, Crysis Remastered od razu jawi się jako niedopracowana produkcja. Brak opcji szybkiego zapisu gry, zepsute oświetlenie, zmienione kolory i dalej kulejąca optymalizacja. Ostatnia uwaga to może być specyficzny humor twórców, którzy nawet dodali opcję ustawień grafiki “Can it run Crysis?”, której nie pociągnie prawie żaden komputer. Jedynym atutem jest (w miarę) bezproblemowe działanie na obecnych systemach operacyjnych. Jeśli chodzi o resztę, to moderzy już dawno zrobili lepszą robotę niż Crytek. Stara wersja, po zainstalowaniu odpowiednich modów, wygląda lepiej niż oficjalny remaster. Jeśli kiedykolwiek nie graliście, to polecam oryginał. I tańszy i lepszy.

Dobra: Fall Guys: Ultimate Knockout

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Mediatonic

Hit lata, najchętniej pobierana gra w PS Plus, 10 milionów sprzedanych egzemplarzy i duża baza aktywnych graczy – oto Fall Guys: Ultimate Knockout, sieciowy tytuł z uroczymi Kapsułkoludźmi w roli głównej. 60 graczy walczy w różnorakich konkurencjach w nietypowym battle royale – może wygrać tylko jeden. Główną nagrodą jest Korona (brzmi dziwnie w tym roku), czyli jedna z walut w grze. Mnóstwo kostiumów do wygrania i kupienia i praktycznie nieograniczone możliwości, co do nowych konkurencji. Studio Mediatonic, znane wcześniej jedynie z gier mobilnych, szturmem wdarło się na większe platformy. Tytuł, jakiego potrzebowaliśmy w tym roku.

4.

Zła: Call of Duty: Black Ops Cold War

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Treyarch

Tytuł zapowiadany jako nowatorski, jeśli chodzi o kampanię dla jednego gracza i równie rozbudowany co rewelacyjny w każdym aspekcie poprzednik, CoD: Modern Warfare. Wyszło jak zwykle. Kryminalnie nudna kampania (dawno żadna gra mnie tak szybko nie zmęczyła), poza dwoma krótkimi poziomami w Wietnamie, zawiodła na każdej linii. Złudna możliwość wyboru, tworzenie postaci tak naprawdę nic nie wnosi do rozgrywki, bo tylko dwa perki są przydatne do grania w tej formie. Multiplayer, z racji epoki, jest uboższy, a tryb Zombie został znacznie okrojony w porównaniu do poprzednich edycji. Typowa maszynka do robienia pieniędzy. Trzymajcie się z daleka.

czytaj też: Niespełnione obietnice niewarte Twojej uwagi – Call of Duty: Black Ops Cold War [kampania]

Dobra: Ghostrunner

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by One More Level

Moje największe, growe zaskoczenie roku – pierwsza gra polskiego studia One More Level wzięła co najlepsze z rozgrywki znanej z Hotline Miami i przeobraziła to w symulator cybernetycznego shinobi. Liczy się każde cięcie kataną, każdy unik i skok – gra nie wybacza błędów, jest jednak sprawiedliwa i poziom trudności jest bardzo wyważony. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik w takim stopniu, że porażka to wina nasza, a nie designu czy błędów, których doświadczyłem zdumiewająco mało, nawet w wersji 1.0. Palce lizać! One More Level, czekam na więcej!

czytaj też: Skacz, tnij, giń, powtarzaj – recenzja gry ”Ghostrunner”

3.

Zła: Predator: Hunting Grounds

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Illfonic

Świetny koncept spartolony po całości. Tona błędów, z których spora ilość jest dalej obecna. AI przeciwników sterowanych przez komputer jest na poziomie zombie z karabinem. Na początku można się nieźle bawić, zwłaszcza gdy zagramy parę razy Predatorem. Ale co z tego, skoro balans i dobieranie graczy leży – drużyna nowicjuszy może trafić na Predatora na najwyższym poziomie, czyli Berserkera. Są wtedy kompletnie bez szans, łowca z kosmosu bierze wszystkich na strzała, samemu biorąc na klatę magazynki amunicji. W końcu i ta marka ma swoje Aliens: Colonial Marines. Ale z drugiej strony przyznam, że dawno się tak nie śmiałem podczas grania, jak każdy z drużyny grał jako Arnold. Oczywiście można używać słynnych odzywek, z ”Get to da chappa!” na czele. Jeśli znajdziecie to w bardzo dobrej przecenie i macie pięć osób do grania to, w porównaniu do pozostałych tytułów na tej liście, może być guilty pleasure.

Dobra: Assassin’s Creed: Valhalla

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Ubisoft

Assassin’s Creed od dawna nie była tak dobre. Co prawda Egipt za czasów Kleopatry jest, moim zdaniem, najlepszą epoką w historii marki, Assassin’s Creed: Origins był jednak prototypem tego, czego seria potrzebowała od czasów AC: Black Flag. Historia Eivora to najprawdziwsza saga skaldów o podboju Anglii przez przybyszów z północy. Gra jest ogromna – wątek główny to ponad 50 godzin grania, dodatkowo mamy ogromną ilość ciekawych zadań i aktywności pobocznych. Z krytyki graczy wyciągnięto wnioski, tytuł więc w niczym nas nie ogranicza. No może poza czasem, to gra na długie godziny.

czytaj też: Rzut toporkiem w dziesiątkę – recenzja Assassin’s Creed: Valhalla (PS4)

2.

Zła: Warcraft 3: Reforged

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Blizzad

Ostatni gwóźdź do trumny z moim szacunkiem do studia Blizzard. Po fatalnych wpadkach z ujawnieniem Diablo Immortal (które ponoć jest zdumiewająco dobre) i cenzurą chińskiego zawodnika mogła mieć plusa u graczy. Warcraft 3: Reforged okazało się grą reklamowaną do premiery kłamstwami, na dodatek sporo funkcji zostało okrojonych, pozbyto się wsparcia niestandardowych gier, a, dostępna wersja klasyczna została usunięta. Można zmienić w W3: Reforged grafikę na tę z roku 2002, jest pozbawiona jednak wielu efektów obecnych w oryginale. Po prostu w tryb sieciowy oryginału już nie zagracie. Wstyd Blizzard, wstyd.

Dobra: Star Wars: Squadrons

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Motive Studios

Ta gra byłaby na tym miejscu nawet, jakby nie była inspirowana klasykiem jakim jest X-Wing vs. TIE Fighter. Po pierwsze to kolejne dobre, po Upadłym Zakonie, Gwiezdne Wojny w wersji komputerowej i spełnienie marzeń wielu fanów. W końcu mogliśmy zasiąść za sterami znanych myśliwców i poczuć się jak piloci po stronie Imperium albo Nowej Republiki. Podobnie, jak w pewnym serialu o Dziecku, pełno tu miłości do uniwersum i klasycznych symulatorów lotu. Cieszy mnie ogromnie fakt, że studio Motive dalej wspiera, wbrew zapowiedziom, ten tytuł. Niedawno dodano B-Winga i TIE Defendera, jedne z najbardziej lubianych statków przez fanów. Na dodatek to jeden z najbardziej imersyjnych tytułów w historii, zwłaszcza z joystickiem i goglami VR. Trzeba też docenić nowe podejście EA do gier gwiezdnowojennych. Podobnie jak w przypadku filmów i serialu, przyszłość wygląda świetnie.

czytaj też: Brawo EA?! – recenzja Star Wars Squadrons

1.

Najgorsza: Marvel’s Avengers

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

fot by Crystal Dynamicss

Jedyną pozytywną rzeczą w tej produkcji to zróżnicowanie stylów walki bohaterów. Niestety, aby w pełni tego zasmakować więcej niż jedną postacią, trzeba przebrnąć przez godziny tych samych zadań na powtarzających się poziomach. Sprzęt, tak ważny w tego typu grach sieciowych, to jakiś żart – kręgosłup i atomy dla Hulka czy elementy pancerza poszczególnych postaci, które nawet nie zmieniają wyglądu. Najlepsze kostiumy znajdują się albo za godzinami wałkowania, zgadliście, tych samym misji, albo w bardzo kosztownym sklepie i przepustce. Marvel’s Avengers ma jedne z najgorszych mikrotransakcji, jakie do tej pory widziałem. Na dodatek jest mega niedopracowana i po prostu nużąca i męcząca. Nigdy wcześniej, ani później, nie rozważałem złamania mojego postanowienia co do ukończenia gry przed pisaniem recenzji. Tutaj, na drodze do finałowej aktywności czyli rajdu, miałem tak dość często. Wielka szkoda, potencjał ten tytuł miał ogromny. A tak powoli możemy patrzeć jak umiera.

czytaj też: Słaby ten Endgame – recenzja Marvel Avengers

Najlepsza: Ghost of Tsushima

Top 5 najlepszych i najgorszych gier 2020 roku

kadr z gry Ghost of Tsushima

Totalne przeciwieństwo gry najgorszej. Historia Jina Sakai, fikcyjnego samuraja uczestniczącego w prawdziwym konflikcie pomiędzy Mongołami i Japończykami, urzekła mnie od pierwszego trailera. Tenchu: Wrath of Heaven z 2003 roku to jedna z ostatnich, dobrych gier z shinobi w roli głównej, a konkretnej gry o samurajach, poza strategiami, nigdy tak naprawdę nie było. Z całym szacunkiem dla serii Way of the Samurai, ale jest to marka bardzo specyficzna i mi po prostu nie podeszła. Poza tym ten temat od dawna był bardzo pożądany przez graczy, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę potencjał Assassin’s Creed. Trzeba było Sucker Punch Productions, studia, które, po wielu grach z supermocami, postanowiło zrobić grę znacznie bardziej przyziemną. Tak powstał Duch Cuszimy, bardzo schematyczna, jeśli chodzi o konstrukcję, gra z otwartym światem, która urzeka systemem walki, przepięknym, ogromnym światem i tematycznością aktywności tak, że tego nie czuć. Jest też przepięknym hołdem w stronę kina samurajskiego i kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Do tego stopnia, że nawet japońscy historycy chwalili dialekt czy brak zachodnich udziwnień. Gra odniosła ogromny sukces w Japonii, stając się drugim najlepiej sprzedającym się tytułem Sony w historii. Nie ma lepszej rekomendacji. Jak to powiedział reżyser serii Yakuza, Toshihiro Nagoshi:

Trzeba było zachodnich deweloperów, aby zrobić historyczną grę o Japonii z prawdziwego zdarzenia… Taka gra powinna powstać w Japonii.

czytaj też: Samurai’s Creed według Akiry Kurosawy – recenzja ”Ghost of Tsushima”

Oto nasza ogólna lista najlepszych i najgorszych tytułów tego roku. Pewne ważne tytuły się tu oczywiście nie znalazły, o nich będzie mowa w naszej dokładniejszej liście w oparciu o gatunki. Domyślam się, że wiele z was wstawiło by inne produkcje na konkretne miejsca. Z chęcią przeczytamy wasze topki w komentarzach.

Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć wam z całą redakcją spokojnego i szczęśliwego Nowego Roku. Przeżyliśmy 2020, przeżyjemy i następny!

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming