Podróże

Tatrzańscy patoturyści dostają mandaty na podstawie udostępnianych przez nich zdjęć

-

2 min czytania

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego połączyli siły z policją i internetem, w celu ukarania turystów, którzy notorycznie łamią w nim prawo. Mandaty są wysyłane na podstawie zdjęć upublicznianych przez nich w mediach społecznościowych.

Wszyscy ich znamy. Wchodzą na Giewont w japonkach i piją wódeczkę na szlakach. Zapuszczają się w rejony ściśle chronione, za nic mając zakazujące tego znaki. Zrywają rośliny, które są pod ochroną i przede wszystkim – śmiecą na potęgę. Patoturyści są niestety wśród nas, ale nie tak łatwo jest ich przyłapać na gorącym uczynku. Tatrzański Park Narodowy od lat próbuje z nimi walczyć, jednak z miernym skutkiem. W czasie pandemii problem tylko się pogłębił, ponieważ wielu ludzi, którzy na co dzień fanami gór nie są, jeździli w nie z braku laku.

Aby ułatwić sobie zadanie, władze parku postanowiły podjąć współpracę z policją oraz strażą graniczną. Organy te znalazły dosyć kontrowersyjny, ale skuteczny sposób na karanie niestosujących się do panujących zasad turystów. Pracownicy służb przeczesują bowiem media społecznościowe. Przeglądając zdjęcia udostępniane na terenie TPN, sprawdzają, czy są na nich ślady popełnienia wykroczenia (na przykład przejście za barierkę), a następnie lokalizują delikwentów w celu wysłania im mandatu. Kary pieniężne oscylują w kwotach od 50 do 500 zł. Jeżeli wykroczeń jest więcej, kwoty się sumują.

Jak podała Gazeta Wyborcza, pierwsze mandaty już się posypały i otrzymali je turyści, którzy przemieszczali się na nartach w rejonie ściśle chronionego Bobrowca, Pańszczycy i Kominiarskiego Wierchu oraz rowerzyści poruszający się poza wyznaczonymi do tego szlakami.

Mam wrażenie, że ludzie często nie zdają sobie sprawy, że są w parku narodowym, gdzie priorytetem jest ochrona dzikiej przyrody. Myślą może, że są w jakimś ogrodzie z atrakcjami, w parku rozrywki. Chciałbym, by jak najwięcej turystów świadomie odwiedzało Tatry. By nie zapuszczali się w rejony, w których mogą wyrządzić znaczną szkodę przyrodzie.

Powiedział w rozmowie z Wyborczą Jakub Brzosko, przewodnik tatrzański i ratownik TOPR.

Trzymamy kciuki, aby cała akcja zniechęciła ludzi nie tylko do dodawania zdjęć na media społecznościowe.

Czytaj też: Oto “Mount Recyclemore” – rzeźba stworzona z elektrośmieci

Małgorzata Chuchel
Po latach namawiania przez przyjaciół postanowiła zająć się pisaniem zawodowo. Memy to jej pasja, a jej życie pisze najlepsze pasty. W wolnym czasie jeździ autostopem, jest dj’ką w duecie Typiary Niepokorne i tworzy na Spotify playlisty, których nikt nie słucha. Nadal poszukuje zarówno stylu pisania, jak i życia.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Podróże