AnimeGamingNews

Tak wygląda Dragon’s Dogma, nowe anime na podstawie kultowej gry od Netflixa

-

2 min czytania

Netflixowe produkcje ostatnimi czasy są bardzo łatwe do krytykowania. Wątpliwej jakości seriale typu ”Another Life” przemieszane są z takimi perełkami jak ”Snowpiercer”. Jednak jeśli chodzi o animacje streamingowy gigant ma same sukcesy – ”Siedem śmiertelnych grzechów” czy, najlepsza z oferty, ”Castlevania”. W planach są min. He-Man od Kevina Smitha czy Assassin’s Creed.

Jakiś czas temu Netflix zaskoczył wszystkich informacją, że wziął kolejną kultową grę na warsztat – Dragon’s Dogma. Tytuł opowiada o tzw. Arisen – w serialowej wersji Ethan, w grze oczywiście możemy naszą postać nazwać jak chcemy – jedynym ocalałym z masakry dokonanej przez pierwotnego smoka, który pozbawia głównego bohatera serca. Dziwnym trafem bohater budzi się na następny dzień, po czym wyrusza szukać zemsty. Na swojej drodze spotyka jednego z Pionków, dziwnych istot z miejsca pomiędzy wymiarami.

Z Pionkami wiąże się jedna z najlepszych mechanik w grze – tworzymy go tak samo jak postać i, gdy gra jest wyłączona, inni graczy mogą go wypożyczyć do swojej rozgrywki. Co ciekawe nasz Pionek może wrócić z takiej wyprawy ze skarbami czy nową wiedzą na temat przeciwników. W trakcie walki z nieznanym nam przeciwnikiem może wykrzyczeć porady na temat słabych punktów potwora czy taktyki z jakiej powinniśmy korzystać. My również możemy wynająć takich pomocników za drobną opłatą. Jest to bardzo ciekawy i oryginalny system który, razem z innymi fajnymi mechanikami, tworzy oryginalnego i ciekawego komputerowego rpg-a.

Jak widać na trailerze fabuła nie będzie się znacznie różnić od wersji komputerowej. Pomimo sztampowego i lekkiego początku, im dalej w las tym mroczniej i gęściej. Premiera już 17 września tego roku.

DDDA

Dragon’s Dogma Dark Arisen – zagrajcie koniecznie! To jeden z najlepszych rpg-ów ostatnich lat.

 

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Anime