LifestylePodróże

Tajskie rewolucje – backpackersi już nie tak mile widziani

-

3 min czytania

Tajlandia to kraj, który jest niezwykle chętnie odwiedzany przez turystów. Na przestrzeni ostatnich lat, przynosi to jednak więcej szkód niż pożytku.

Tylko w 2019 odwiedziło ją prawie 40 milionów obcokrajowców. W tym roku statystyki oczywiście drastycznie spadły i nie ma się co dziwić, że odbiło się to dosyć mocno na gospodarce. Sytuacja ta ma jednak też swoje plusy. Miejsca, które niegdyś były tak oblegane, po raz pierwszy od lat zaczęły przypominać swoje dawne wersje. W szczególności mówię tutaj o wyspach, które bardzo ucierpiały przez lata odwiedzin turystów z zachodu. Przyciągani informacjami, że tajskie wyspy są dzikie i autentyczne, zaczęli masowo przyjeżdżać tam na wakacje. Kierunek ten stał się szczególnie popularny wśród backpackersów – czyli w skrócie podróżników, których sprzęt mieści się w jednym plecaku i sypiają w namiotach lub tanich hostelach.

Słynne Full Moon Party na Koh Phangan

Uczestnictwo w tym wyjątkowym wydarzeniu jest na tzw bucket list (liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią) wielu włóczykijów. Full Moon Party, to trwająca do białego rana impreza, organizowana na plaży Haad Rin. Event odbywa się średnio raz w miesiącu, ponieważ jego data zależy od występowania pełni księżyca.

impreza full moon party

Impreza Full Moon Party (źródło: facebook.com/kohphangan.party.fullmoon/)

Jego popularność przysporzyła wyspie nie lada kłopotów. Skoro jest popyt, to jest też i podaż. Na Koh Phangan powstały gangi handlujące narkotykami i alkoholem. Wpłynęło to na bezpieczeństwo nie tylko lokalnych mieszkańców, ale i przyjezdnych. W 2013 roku w związku z porachunkami grup przestępczych, śmiertelnie postrzelony został brytyjski turysta. Sami lokalsi twierdzą też, że backpackersi nie zostawiają na ich wyspie niczego, prócz śmieci.

Zmiana modelu turystyki

Spokój, jaki panuje na wyspie od kilku miesięcy, pchnął właścicieli biznesów związanych z podróżami do pewnych przemyśleń. Okazuje się, że bez imprezowych grupek jest o wiele czyściej, bezpieczniej i ogólnie to jakoś lepiej się wszystkim żyje. Z tego względu Tajowie chcą stopniowo odchodzić od promowania tej formy spędzania wakacji w ich ojczyźnie. Zamiast tego chcą postawić na kilkutygodniowe pobyty, rozwój sektora usług kosmetycznych i medycznych oraz ekoturystykę.

Na wprowadzenie zmian mają jeszcze sporo czasu, ponieważ w tej chwili podróże są mocno ograniczone. Czy wyjdzie im to na dobre? To się okaże.

Małgorzata Chuchel
Po latach namawiania przez przyjaciół postanowiła zająć się pisaniem zawodowo. Memy to jej pasja, a jej życie pisze najlepsze pasty. W wolnym czasie jeździ autostopem, jest dj’ką w duecie Typiary Niepokorne, tworzy na Spotify playlisty, których nikt nie słucha oraz dokucza znajomym. Przez rok mieszkała w Wietnamie i uczyła dzieci angielskiego, ale stwierdziła, że jednak lubi zimę i wróciła do kraju. Nadal poszukuje zarówno stylu pisania, jak i życia.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lifestyle