GamingNews

Stardock zapowiada Galactic Civilizations 4

-

3 min czytania

Najlepszy, turowy odpowiednik Cywilizacji w kosmosie, Galactic Civilizations, dostanie nową odsłoną, a w niej wiele ciekawych zmian.

Oczywiście nie zapominamy w tym momencie o Sid Meier’s Alpha Centauri, jednak ten tytuł dalej dzieje się na poziomie planetarnym. Chodzi tu o poziom galaktyczny, który pozwala nam na rozwinięcie cywilizacji żyjącej na przestrzeni wielu układów.  Galactic Civilizations znana jest graczom już od lat 90 ubiegłego wieku. Najbardziej słynie z bardzo dobrej sztucznej inteligencji, która, jak to ma często miejsce w tego typu grach, nie oszukuje na wyższych poziomach trudności, a jej bonusy nie opierają się na zwykłych modyfikatorach. W wielu momentach można nawet odnieść wrażenie, że gramy z żywym przeciwnikiem – zasadzka tam, finta w fincie gdzie indziej.

Trzecia odsłona serii ukazała się w 2015 roku i, pomimo dalej bardzo udanego A.I., nie została zbyt ciepło przyjęta przez graczy. Głównym zarzutem był brak większych nowości. Pomimo cyferki 3 w tytule, produkcja ta przypominała bardziej zwykłą modernizację systemów, a nie pełnoprawny sequel, jak na przykład było w wypadku pierwszej i drugiej części. Tym razem jednak zmian i nowości ma być bardzo dużo.

Oto lista kilku największych zmian, które przygotowali deweloperzy ze studia Stardock:

  • Mapy układów będą znacznie bardziej realistyczne, przykładowo nasz Układ Słoneczny będzie miał już wszystkie planety wraz z ich orbitami (wcześniej Słońce obiegały raptem 3-4 planety). Dodatkowo każda mapa, na której gramy bezpośrednio, będzie jedynie sektorem większej mapy. Te połączone będą tunelami podprzestrzennymi. Możliwe dzięki temu będą rozgrywki na znacznie większą skalę.
  • Zajmowane przez nas planety nie będą już sobie równe w momencie rozwoju. Planety główne (ang. core worlds), na które będziemy mieli bezpośredni wpływ, będą wspierane przez autonomiczne kolonie, które będziemy zakładać na innych ciałach niebieskich. Każdy z planet głównych będzie miała limit takich kolonii, które mogą być do niej przypisane. Po jego przekroczeniu może na przykład dojść do wzrostu przestępczości. Aby usunąć problem wystarczy zrekrutować gubernatora, wysłać do na którąś z kolonii i uczynić z niej planetę główną. Dzięki temu będziemy mogli wpływać na rozwój, jakie budynki są tam budowane etc. Bardzo fajny system – niby upraszcza mikrozarządzanie, ale nie do końca.
  • Wspomniani gubernatorzy dostaną podobny system A.I., co nasi przeciwnicy. W połączeniu z cechami i własnymi celami może prowadzić to do konfliktów z władcą, czyli nami. Może nagle się zdarzyć, że sprzymierzy on ze sobą kilka naszych kolonii i będzie chciał wywalczyć niepodległość. Jak podejdziemy do takiej sytuacji zależeć będzie tylko od nas.
  • Twórcy tym razem nie stawiają na tworzenie specjalnej kampanii fabularnej. Rozgrywka w tym aspekcie będzie działać podobnie co, w Stellaris studia Paradox. Co jakiś czas wyskoczy nam komunikat o jakimś wydarzeniu. Wymagać on będzie naszej reakcji na wiele różnych sposobów.

Jak widać nowe Galactic Civilizations zapożycza wiele nie tylko z samej Cywilizacji, ale i innych strategii opartych na budowaniu imperium. System gubernatorów i ich AI jest na przykład żywcem wzięty z Crusader Kings 3 – będziemy musieli liczyć się ze wszystkimi gubernatorami, nie tylko naszymi.

Jakie jest Galactic Civilizations 4 będziecie mogli się przekonać już w czerwcu 2021 roku, kiedy to gra trafi do wczesnego dostępu. Po więcej informacji kierujcie się na główną stronę gry.

czytaj też: Memowa gorączka złota. Memiarskie klasyki są sprzedawane jako NFT za tysiące dolarów

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming