GamingRecenzja

Skacz, tnij, giń, powtarzaj – recenzja gry ”Ghostrunner”

-

7 min czytania

Cyber ninja polskiego studia One More Level jest tak dobry, że będzie mi bardzo brakować biegania po ścianach w innej polskiej, cyberpunkowej produkcji.

Docieram windą do kolejnego pomieszczenia. To rozległa hala z kilkoma platformami, pomiędzy którymi szynami transportowane są kontenery. Widzę porozmieszczanych sprytnie przeciwników otoczonych tarczą. Oznacza, że gdzieś jest kula, którą muszę zniszczyć aby przeciwnicy stali się wrażliwi na moje ciosy. Łapię się najbliższego zaczepu moim cyfrowym grappling hookiem i, podekscytowany, rozpoczynam taniec życia i śmierci. Trzy sekundy później widzę ekran porażki. W mgnieniu oka wracam do początku pomieszczenia i, mając w pamięci mój poprzedni błąd, ruszam do akcji ponownie. Dwadzieścia pięć restartów później, z poziomem adrenaliny prawie poza skalą, kończę filmowy wręcz balet jednym ciosem zabijając trzech przeciwników. Przechodzę przez korytarz, rozglądam się po pokoju i… dostaję w plecy od ominiętego przez przypadek przeciwnika. Dwudziesty szósty restart. Oto “Ghostrunner”, cyberpunkowy slasher z perspektywy pierwszej osoby, który nie wybacza błędów. Na dodatek bardzo dobry!

ghost

Dharma Tower – typowe, ale bardzo piękne cyberpunkowe miasto

Ziemia została zniszczona podczas tajemniczego wydarzenia zwanego Wybuchem. Akcja gry dzieje się w Dharma Tower – masywnej arkologii, strukturze o niezwykle wysokiej gęstości zaludnienia, często osiągającej wysokość powyżej 1 kilometra, którą zamieszkuje resztka ludzkości. Wcielamy się w niej w Ghostrunnera, jednego z elitarnych gwarantów pokoju. Budzimy się bez pamięci na najniższych poziomach wieży. Nie minie dużo czasu nim nie odezwie się obcy głos w naszej głowie, który pokieruje naszymi krokami. Jak się okazuje doszło do przewrotu i nasz Ghostrunner jest ostatnim ze strażników. Do życia przywrócili go Wspinacze, grupa rebeliantów walczących przeciwko rządom nowej dyktatorki, Mary. Wyruszamy więc w podróż w górę Dharma Tower, by zemścić się na Marze i przywrócić pokój całej społeczności. Zabierze nas ona też do Cyberotchłani, wirtualnej rzeczywistości, w której rezyduje Architekt, umysł poprzedniego przywódcy.

Jeśli szukasz wymagającego, ale sprawiedliwego tytułu, który sprawdzi twój refleks, to bierz bez zastanowienia. Jest to jedna z najfajniejszych gier tego roku i, dla mnie, jedno z największych zaskoczeń.

Przyznam, że dla kogoś kto zna stare filmy i książki science fiction z lat 80, fabuła może okazać się troszkę sztampowa. Główny zwrot akcji odgadłem praktycznie na początku. Ten okres kina gatunkowego darzę jednak ogromnym sentymentem, nie przeszkadzało mi to więc w głównym daniu, czyli rozgrywce. A ta stoi na bardzo wysokim poziomie.

ghost

Tytuł przetestuje twój refleks, wiele razy

Leć jak motyl, żądl jak pszczoła

Jeśli znasz Hotline Miami to wiesz mniej więcej czego się spodziewać. Wszyscy, włącznie z nami, giną od jednego uderzenia. Nieważne czy jest to zwykły piechur, czy mech strzelający do nas laserową falą. Aby zniwelować liczną przewagę wroga twórcy oddali w nasze ręce umiejętności, którymi nie pogardziłby Gray Fox z serii Metal Gear. Aby sprawnie omijać pociski przeciwnika i pokonywać nawet najtrudniejsze skoki, możemy na krótko spowolnić czas i wykonać uniki na boki. Po puszczeniu klawisza nastąpi nagły zryw do przodu, który dodatkowo pozwala na skrócenie dystansu. W połączeniu z bieganiem po ścianach pozwala to na pokonywanie coraz to trudniejszych sekwencji platformowych. Inne umiejętności ofensywne to m.in. tak zwany Błysk, pozwalający na zlikwidowanie trzech wrogów na raz w linii prostej czy pchnięcie mocą prosto z nauk rycerza Jedi. Każdą z aktywnych umiejętności możemy ulepszać umieszczając tetrisowe klocki na naszej płycie głównej. Jeśli chcemy maksymalnie zoptymalizować naszego bohatera to trzeba będzie troszkę pogłówkować. Świetne rozwiązanie.

Rozgrywka jest bardzo szybka i wymagająca. Tu naprawdę jeden fałszywy ruch w trakcie walki prowadzi do natychmiastowej śmierci. Na szczęście restart trwa mikrosekundy, nawet na konsolach. Nie pozwala to na wypadnięcie ze specyficznego rytmu, w który wpadamy po kilku chwilach spędzonych z grą. Wyobraź to sobie tak: uruchamiasz pierwszy raz w ciągu dnia ten tytuł, grasz, idzie ci słabo, restart prawie co chwilę. W pewnym momencie coś klika w twojej głowie i ”wchodzisz” w postać. Wiesz kiedy ciąć, by odbić pocisk wroga. Wiesz kiedy skoczyć i użyć i wślizgu by płynnie pokonywać duże pomieszczenie i tańczyć pomiędzy poplecznikami Mary. To w tych momentach gra jest najlepsza i daje najwięcej satysfakcji.

ghost

W Cyberotchłani znajdziesz zagadki logiczne i zręcznościowe

”Ghostrunner” to bardzo ładny tytuł. Korzysta on z technologii RTX, która pozwala na bardzo naturalne odbicia i światło. I, jak można się łatwo domyślić, czyni to cuda w cyberpunkowych klimatach. Kiedy w końcu wydostaniemy się z najniższych poziomów wieży, ujrzymy korytarze i dachy skąpane w neonowym świetle różnych kolorów. Chwile spokoju skutecznie wybijały mnie wtedy z rytmu, bo co chwilę przystawałem by popodziwiać robotę grafików i to jak naturalnie światło odbija się w elementach otoczenia, kałużach czy mieczu bohatera. Tak, jest to najbardziej standardowy, cyberpunkowy design jaki może być, ale One More Level odrobiło lekcje, jest pięknie i eksplorowanie tego świata, dość często w zawrotnym tempie, daje mnóstwo frajdy.

Brawa należą się również projektantom poziomów i testerom. Z racji stylu rozgrywki konstrukcja wszystkich tzw. aren, czyli pomieszczeń, w których walczymy z przeciwnikami, ma równie wielkie znacznie, co płynne i precyzyjne sterowanie. Podczas, gdy pierwsze lokacje są w miarę proste, z czasem stopień ich skomplikowania rośnie. Do takiego stopnia, że czasem można zwątpić we własne umiejętności – TOM, patrzę na ciebie ty wredna kupo laserowego złomu. Wszystkie elementy są w idealnym miejscu, aby dać dużo wymagających, ale sprawiedliwych wyzwań. Tyczy się to także rozmieszczenia przeciwników. Widać też, że gra była wiele razy testowana – w większości pomieszczeń jest możliwych kilka tras do obrania, jedna oczywista, inne do znalezienia. Nie znalazłem jeszcze żadnej, która wybiła by się ze wspomnianego schematu dobrego projektu. Do sterowania też nie mogę się przyczepić. jest płynne i precyzyjne, czyli takie, jakie powinno być w tego typu tytule. No może poza momentami, kiedy chciałem przebiec po ścianie blisko krawędzi. Dość często dochodziło wtedy do wspięcia się wyżej co, podczas walki, owocowało śmiercią.

Najlepsza możliwa rozgrzewka przed Cyberpunkiem 2077

Pomimo średniego scenariusza, na który z racji tempa rozgrywki czasami trudno zwrócić uwagę, bawiłem się przy ”Ghostrunnerze” świetnie. W momentach, kiedy zaczynałem się czuć komfortowo i jak prawdziwy cyberninja, tytuł sprowadzał mnie na ziemię nowym przeciwnikiem, umiejętnością albo mechaniką otoczenia. Było co prawda parę momentów, które potrafiły mnie sfrustrować, jak wspomniany TOM albo bardzo mała arena ze sporą ilością przeciwników i przeszkadzajek, wystarczyła jednak odrobina uporu aby móc iść dalej. I sporo restartów.

”Ghostrunner” to bardzo udany debiut studia One More Level. Zapowiedziany na Gamescomie w 2019 roku od razu spodobał się graczom. Oceny po premierze mówią same za siebie – jest duży sukces. I bardzo zasłużony. Twórcom bardzo dobrze udało się przenieść szybki i wymagający styl rozgrywki znany m.in. z Hotline Miami do perspektywy pierwszej osoby co, biorąc pod uwagę, że to debiut, jest bardzo imponujące. Wszystko jest przemyślane i dopięte na ostatni guzik.

Jeśli szukasz wymagającego, ale sprawiedliwego tytułu, który sprawdzi twój refleks, to bierz bez zastanowienia. Jest to jedna z najfajniejszych gier tego roku i, dla mnie, jedno z największych zaskoczeń. Widać, że ekipa z One More Level włożyła w ten tytuł dużo pracy i serca. I z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że warto, cholernie warto.

Brawo, One More Level! Czekam na więcej.

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming