GamingNews

Saints Row i pierwsze spojrzenie na rozgrywkę [WIDEO]

-

3 min czytania

W końcu możemy w pełnej krasie zobaczyć jak wygląda w ruchu najnowsza odsłona kultowej serii Saints Row. 

To, że reboot kultowej serii Saints Row nie został ciepło przyjęty przez graczy, to mało powiedziane. Na deweloperów studia Violition i sam tytuł wylała się fala krytyki, którą w tym wypadku można nazwać zasłużoną. Nowym przygodom gangu Świętych brak po prostu charakteru i atmosfery, które odróżniały serię na tle jej rywala, Grand Theft Auto. Nie mówimy tu konkretnie o fioletowych dildosach służących za broń czy rubasznych żartach, które nie zostawiały na nikim i niczym suchej nitki. Chodzi o specyficzny styl albo, jak można nazwać to po rapersku, flow całej opowieści, jej drugie satyryczne dno czy zwariowane pomysły. Pamiętacie Saints Row 4, gdzie byliśmy uczestnikami symulacji z supermocami, a główny złoczyńca był kosmitą gadającym do nas po szekspirowsku z akcentem angielskiego dżentelmena?

No właśnie, nowe Saints Row już od pierwszej zapowiedzi wydaje się być tego całkowicie pozbawione. Niestety najnowszy i tak naprawdę pierwszy film z samą rozgrywką nie rozwiewa tych wątpliwości. Agresywna paleta jaskrawych kolorów sprawia, że gra wygląda jakby była stworzona dla fanów Fortnite. Głębia ostrości jest wręcz obrzydliwa i nie pozwala podziwiać ładnych krajobrazów przygotowanych przez twórców, na dodatek rozmazany obraz zaczyna się tak blisko nas, że wręcz razi to po oczach. Pole widzenia jest wąskie i kamera jest bardzo blisko postaci, zwłaszcza podczas chodzenia, a minimapa jest niepotrzebnie duża i nieczytelna.

Na szczęście to ostatnie może być tylko tymczasowe, podobnie jak ustawienia kamery. Jak wspomina napis na dole filmu, jest to wersja pre-alpha, czyli bardzo wczesny etap produkcji. Nic jednak nie zmieni tego, jak bardzo bez wyrazu wydaje się nowe Saints Row, a sam film nie zachęca zbytnio do zainteresowania produkcją ani tym bardziej do preorderów. Premiera gry ma odbyć się już za pięć miesięcy, zastanawiające jest więc czemu pierwsze filmy promujące są takiej jakości i nie pokazują nam żadnej walki, misji, elementów personalizacji, z których słynie seria czy samej fabuły. Zamiast rozwiać wątpliwości fanów serii względem tych bardzo ważnych elementów, studio Violition zdaje się robić swoje i nie zważać na krytykę graczy. Nie wróży to za wiele dobrego, zarówno pod względem jakości merytorycznej nowego Saints Row, jak i technicznej.

czytaj też: 5 najbezpieczniejszych miast w popandemicznym świecie

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming