Lifestyle

Podróże w wirtualnej rzeczywistości

-

3 min czytania

Plany na podróże w 2020 roku zostały nagle przerwane przez pandemię Covid-19. Na całym świecie, niegdyś zatłoczone zabytki stoją uśpione, hotele są puste, a turystów w zasięgu wzroku brak.

Statystyki mówią same za siebie – według IATA (International Air Transport Association), linie lotnicze realizują zaledwie 10% swoich zwykłych przelotów, a zawirowania spowodowane pandemią, zagroziły ponad 41 milionom miejsc pracy w branży turystycznej. W tym roku prym zdecydowanie wiedzie turystyka lokalna. Ze względu na niepewną sytuację ludzie wolą nie ryzykować z przekraczaniem granic państw. Oprócz tego, pojawia się coraz więcej alternatyw dla znanych nam do tej pory form podróżowania. Powstała na przykład platforma WindowSwap, dzięki której użytkownicy mogą wymieniać się widokiem z okna. W kilku krajach uruchomiono też tak zwane “loty donikąd“, dające możliwość przelotu nad największymi atrakcjami danego państwa i powrót do miejsca startu. Możemy też założyć gogle VR i przenieść się w najróżniejsze zakątki naszej planety.

Technologia VR w branży turystycznej

To nie tak, że korzystanie z możliwości wirtualnej rzeczywistości rozpoczęło się dopiero podczas pandemii. Już od paru lat biura podróży wspomagają się filmami 360 stopni, aby przekonać potencjalnych klientów do zakupu wycieczki. Może być to ryzykowne zagranie, ponieważ niektórzy zaspokoją swoją ciekawość już samą “próbką” widoków. Większość ludzi będzie jednak chciało zobaczyć więcej i być w wymarzonym miejscu całym sobą, a nie tylko oczami. Samo obejrzenie filmu 360, nagranego podczas pływania po weneckich kanałach, nie da przecież takich wrażeń jak przeżycie tego osobiście. Ani nie ochlapie nas przy tym przypadkowo woda, ani nie poczujemy specyficznego zapachu tego miejsca. Z resztą, przekonaj się sam/a.

Marna zabawa, prawda?

Wirtualne zwiedzanie

Coraz więcej atrakcji turystycznych decyduje się na tworzenie filmów w technologi 360. Zamiast być jedynie reklamą, stały się one pomysłem na biznes. Niemiecka Narodowa Rada Turystyczna (GNTB) zabiera w ten sposób ludzi na wycieczki po całym kraju. Dzięki temu można odwiedzić część wybrzeża Morza Bałtyckiego i Północnego, oraz 6 najsłynniejszych niemieckich zamków. Do zwiedzenia za pomocą okularów jest między innymi słynny zamek Neuschwanstein, znany też pod nazwą “zamek Disneya”.

Wizualizacja działania programu do zwiedzania zamków.

Wizualizacja działania programu do wirtualnego zwiedzania zamków. (fot. GNTB)

Inne biuro podróży oferuje z kolei wirtualną wycieczkę po Malediwach, podczas której prezentowane są różne doświadczenia, takie jak poranna joga na plaży, nurkowanie z rurką czy lekcje gotowania. We wrześniu w USA uruchomiono Amazon Explore. Jest to platforma, która zapewnia dostęp do wirtualnych doświadczeń, jeden na jednego z przewodnikami wycieczek i lokalnymi mieszkańcami w krajach na całym świecie. Opcje oferowane w publicznej wersji obejmują wycieczki po okolicach Kioto w Japonii, zakupy u rzemieślników w Kostaryce i lekcje gotowania rybnego taco w Meksyku. Innym przykładem jest japońska firma First Air (określająca się jako „pierwszy wirtualny obiekt lotniczy”), która oferuje „loty” VR z Tokio, wraz z kartami pokładowymi, posiłkami na pokładzie i zaprogramowanymi krajami docelowymi. Wraz z nadejściem pandemii, rezerwacje firmy wzrosły o 50%.

Jak widać, opcji na wirtualne podróże jest naprawdę bardzo dużo. Choć nigdy nie zastąpi to odwiedzania nowych miejsc w rzeczywistym świecie, może być to dobrym pomysłem na otarcie łez.

Małgorzata Chuchel
Po latach namawiania przez przyjaciół postanowiła zająć się pisaniem zawodowo. Memy to jej pasja, a jej życie pisze najlepsze pasty. W wolnym czasie jeździ autostopem, jest dj’ką w duecie Typiary Niepokorne i tworzy na Spotify playlisty, których nikt nie słucha. Nadal poszukuje zarówno stylu pisania, jak i życia.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lifestyle