KomiksyNews

Nowy komiks przy współpracy Marvela i Warhammera 40k

-

3 min czytania

W końcu to się stało, gigant komiksowy i twórca wielkiego uniwersum zainteresował się światem ponurej przyszłości.

Komiksy Marvela to wspaniały świat, czasem brutalny, bardzo progresywny i często odnoszący się do bieżących wydarzeń. Jak to będzie współdziałać ze światem Warhammera 40K, gdzie jedyna pewna rzecz to wojna, ludzie są ksenofobiczni, a zamiast „dobrych” bohaterów, mamy różne odcienie szarości (w najlepszym wypadku).

Co to jest Warhammer 40,000? Musimy cofnąć się ponad trzydzieści lat do 1987 roku. Wtedy to Rick Priestly przy współpracy z Games Workshop, firmy z Wielkiej Brytanii stworzyli świat i pierwsze figurki. Modele te służyły do kolekcjonowania i grania nimi. Od tamtej pory uniwersum to rozrosło się na miarę Gwiezdnych Wojen, czy Star Treka. Zagłebienie się w ten świat może doprowadzić do zawrotu głowy, jednak warto.

W tym świecie ludzkość sięgnęła gwiazd i stworzyła wielkie imperium galaktyczne, niestety złoty wiek technologi zakończył się ze względu na problemy z podróżami przez osnowę, która służyła do przemieszczania się na duże odległości. W millenium trzydziestym Imperator ludzkości stara się zjednoczyć ludzkość zajmującą miliony planet i miliardy obywateli. Prawie mu się to udaje, gdyby nie Herezja Horusa (ulubionego syna Imperatora). Bunt zostaje zażegnany, jednak władca ludzkości zostaje śmiertelnie ranny. Przy życiu trzyma go złoty tron i składanie tysiąca ofiar z psioników (ludzi z wyjątkowym darem) dziennie.

Bohaterowie opowieści

Imperium ludzi jest wielkie, a na jego straży stoją niezliczone miliony żołnierzy z Astra Militarum (Gwardia Imperialna), Adeptus Mechanicus (pół maszyny, pół ludzie) z Marsa opiekujący się zapomnianą technologią, a przede wszystkim Kosmiczni Marines. Ci ostatni to genetycznie zmodyfikowani ludzie, mierzący prawie trzy metry wzrostu. Zakuci w pancerze wspomagane, niosą śmierć i zniszczenie dla wszystkich wrogów Imperatora, tak zewnętrznych, jak wewnętrznych. Jest ich dużo, od starożytnej rasy Aeldari, która lata świetności miała za sobą, ale wykonuje brudną robotę rękoma innych. Orki, kosmiczne grzyby, których jedyny cel w życiu to walka. Tyranidzi to nadinteligencja w postaci ulu, która zjada biomasę z każdej planety, która pojawia się jej drodze. Na pograniczach galaktyki budzą się Necroni ze swego snu po pięciu milionach lat, aby ponownie zapanować nad światem. W tym uniwersum nie istnieje nic, oprócz wojny.

W najnowszym komiksie Marvela poznajemy przygody Marneusa Calgara, dowódcy zakonu Ultramarines. Wybór nie tyle, co ciekawy, to raczej bezpieczny, bo jest to najbardziej „świętoszkowaty” zakon kosmicznych marines. Sam Calgar znany jest jako Lord Protector sektora Ultramar i władca Macragge. Uznawany jest za najlepszego brata zakonnego, zaraz za założycielem Roboute Guillimanem. Z tym ostatnim ciężko konkurować, jako że to syn Imperatora. Sam komiks zdaje się idealny dla tych, którzy dopiero rozpoczną przygodę z tym światem, jak i starych wyjadaczy.

Osobiście obawiam się tej współpracy i uważam, że Marvel nie do końca może zrozumieć fenomen tego świata. Trzymajmy tylko kciuki, aby to połączenie wyszło na dobre. Poniżej dobrze zobrazowany pogląd fanów na temat tej informacji.

Marcin Krzemień
Marcin Krzemień — kolekcjoner, fascynat gier Indie i niszowych systemów RPG. Pasjonuje się podbojem kosmosu. Prowadzi cykle: Blast from the Past, IndieDev, Supervillain Origins i inne. Znaleźć możecie go na Twitchu jako Redaktor_Krzemien.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Komiksy