GamingNews

No to powarzone – znani gracze opuszczają Call of Duty: Warzone

-

4 min czytania

Najpopularniejsze obecnie elektroniczne pole bitwy, Warzone, nawiedza coraz więcej oszustów. Activision, obudź się!

Warzoneczyli battle royale w wersji Call of Duty, to obecnie jedna z najpopularniejszych gier sieciowych na świecie. I tak, jak każda inna, narażona jest na ataki hackerów i oszustów, chcących popsuć innym zabawę lub poczuć się, chociaż na chwilę, lepszymi od innych.

Aimboty (programy pozwalające na m.in. automatyczne namierzanie przeciwników nawet na drugim końcu mapy), nietykalność, niewidzialność, wykorzystywanie błędów w grze etc. – te wszystkie zagrywki nie są nowe. Pojawiają się one w każdej strzelance od czasów Quake 1 z 1996 roku. Obowiązkiem deweloperów jest takie wsparcie swoich tytułów z trybami dla wielu graczy, zwłaszcza tych najbardziej popularnych, aby a) zapewnić wszystkim graczom uczciwą rozgrywkę, b) szybko i skutecznie pozbywać się błędów i luk umożliwiających oszustom wykorzystywanie nieuczciwych zagrywek i c) nie doprowadzać do sytuacji, gdzie z każdym nowym sezonem pojawiają się nowe luki i tzw. exploity (wykorzystywanie błędów w grze do osiągnięcia sukcesu).

Jak widać na powyższym przykładzie, oszust korzystał ze wspomnianego Aimbota, który automatycznie przykleja celownik do przeciwników. Jak można czerpać przyjemność z takiego grania? Pokonywanie w ten sposób innych graczy, a tym bardziej wygrywanie całej rundy, nie ma żadnego znaczenia. Wszystko robi za nas komputer.

Coraz częściej można usłyszeć głosy znanych graczy, że po prostu nie mają oni ochoty, ani nie widzą sensu w dalszym graniu w Warzone. Zwłaszcza na turniejach.

Activision nie zajmuje się tym, ilu hakerów jest w grze… Baza graczy w grze jest teraz tak nasycona hakerami, że można ich znaleźć w każdym lobby.

Tak powiedział ostatnio Vikkstarr (siedem milionów subskrypcji na YouTube). Stwierdził on, że przestaje już grać, bo Warzone jest, pod tym względem, w najgorszym stanie od czasu premiery. Podobną decyzję podjął inny streamer i członek grupy FaZe, Nickmercs:

Według niego ma sensu w graniu na jakichkolwiek turniejach, w tym Twitch Rivals. Inna sprawa to pomijanie systemu dobierania graczy, opartego na umiejętnościach, przez znanych streamerów i łączenie się z serwerami, gdzie grać próbują zawodnicy znacznie słabsi. Dzięki temu tacy gracze wyglądają na swoich kanałach na super zawodników o nie wiadomo jakich umiejętnościach, a naiwna publika daje im napiwki i subskrypcje, bo “przecież są zajebiści”. Tłumaczenie niektórych, że to dla widzów i żeby były emocje jest absurdalne. Emocje są, jak ktoś walczy, pokona przeciwności i wygra, a nie jak gnoi się początkujących.

A co robi Activision? Patrzy we własny portfel. Przecież cheaterzy to też klienci kupujący ich skórki (zmieniające wygląd postaci i broni), gadżety czy sezonowe przepustki. Co prawda Infinity Ward i Raven Software, studia odpowiedzialne za Call of Duty i Warzone, robią co mogą, na przykład wczoraj pojawiła się bardzo duża łatka ich Anti-cheata, wydawca również powinien się całą sprawą zainteresować. Może zapewnić nowe oficjalne serwery, nawet tylko na turnieje? Zmienić politykę względem własnych produktów?

Szczegóły nowego Anti-cheata:

  • Cotygodniowe aktualizacje.
  • Ulepszony mechanizmy raportowania w grze.
  • Dodano uwierzytelnianie dwuskładnikowe. Unieważniło ono ponad 180000 podejrzanych kont.
  • Eliminacja wielu nieautoryzowanych zewnętrznych programów.
  • Zwiększenie liczby wyspecjalizowanych zespołów do wyszukiwania i zwalczania cheaterów.
  • Ulepszenie wewnętrznego oprogramowania zapobiegającego oszustwom.
  • Dodatkowa technologia wykrywania.

Ponadto zostało, wczoraj wieczorem, zbanowanych 60000 kont. Daje to w sumie 300 000 permanentnych banów na całym świecie.

czytaj też: CoD Warzone – czy granie na słabszym lobby jest ok?

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming