GamingNews

Niby Robin Hood, ale nie do końca – gameplay z Hood: Outlaws & Legends

-

2 min czytania

Zamiast zombie strażnicy, zamiast miasteczka średniowieczne zamki – Hood: Outlaws & Legends to gra o napadach, ucieczce i skrytej walce dla wielu graczy.

W sumie porównywanie tego tytułu do Left 4 Dead mija się z celem. Hood: Outlaws & Legends to nie tylko produkcja, w której gracze powalczą ze sztuczną inteligencją. Na każdej arenie zmierzą się także z drużyną przeciwną, złożoną z innych graczy.

Główną inspiracją całego tytułu jest legenda o Robin Hoodzie, angielskim rabusiu, który zabierał bogatym i dawał biednym. Nie wcielimy się jednak w Faceta w Zielonych Rajtuzach ani w kogokolwiek innego z Wesołej Kompanii. Podczas gdy zapożyczenia od poszczególnych postaci są oczywiste – ewidentnie widać w drużynie Szkarłatnego Willa, Małego Johna czy brata Tucka – to uniwersum Hood: Outlaws & Legends jest znacznie bardziej poważne. Bliżej tej produkcji mrocznemu fantasy niż ludowej przypowieści.

Premiera tuż tuż, wydawca Focus Home Interactive rozpoczął więc kampanię reklamową. Na pierwszy ogień idzie najbardziej rozpoznawalny element całej produkcji – Rangera.

Zadaniem Leśniczego, wzorowanego oczywiście na Robin Hoodzie, będzie zwiad i pozbywanie się przeciwników z daleka. Co prawda strzały w głowę błyskawicznie pozbawią życia każdego przeciwnika, w walce bezpośredniej jednak będzie musiał bardziej polegać na unikach i bombach błyskowych, które umożliwią mu zmianę pozycji. Najsłabszy pancerz nadrabia on szybkością i zwinnością.

Fani serii Thief rozpoznają umiejętności wspomagające całą drużynę, jakie dostępne są dla łucznika. Oznaczymy na dłużej wrogów, do niecnych celów wykorzystamy strzały ogniowe, a nasi towarzysze będą mogli wykorzystać liny, które zestrzelimy w określonych miejscach.

Standardowo dostępne będzie mnóstwo opcji personalizacji każdej klasy, zarówno pod względem wizualnym, jak i perków i zdolności pasywnych.

Hood: Outlaws & Legends pojawi się już 10 maja tego roku, zapisy do testów beta można znaleźć na stronie głównej gry.

czytaj też: Reddit nie popełni błędów Tumblra i nie zbanuje pornografii

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming