FilmListaNewsOd redakcji

Najlepsze horrory stworzone przez kobiety

-

7 min czytania

Kobiety też potrafią straszyć i te filmy są na to dowodem – oto najlepsze horrory, które wyreżyserowały kobiety.

Przestarzałe stereotypy mówią, że kobiety nie lubią horrorów, boją się bardziej od mężczyzn, krzyczą w niebogłosy i chowają się za ramieniem partnerów. Już pomijam tu fakt, że sam byłem świadkiem, jak kolega dużej postury i aspirujący twardziel z nieudawanym piskiem uciekał w lecie przed pszczołą lub chował się za poduszką podczas oglądania Nosferatu: Symfonia Grozy Fryderyka Murnaua.

W kwestii filmu, a zwłaszcza w kinie grozy, ich zdolność do lepszego od mężczyzn odczuwania i rozumienia emocji pozwala na stworzenie produkcji bardziej wiarygodnych fabularnie oraz znacznie bardziej klimatycznych, niż płeć przeciwna. Nawet kino gore potrafi w rękach kobiet zyskać dodatkowej głębi i wartości, których na próżno szukać w filmach stworzonych przez mężczyzn.

Poniższe filmy są tego najlepszym przykładem i mogą okazać się idealnym seansem w okresie, kiedy cały świat świętuje swoje odmiany kultu śmierci. Nie jest to co prawda topka w kolejności, ale i tak całą listę musimy zacząć od najlepszego tytułu, który się na niej znalazł:

Ravenous (rok 1999, reż. Antonia Bird)

Zabawna satyra, krew i niesamowity klimat, który nawet w błahej scenie potrafi wejść za skórę – Ravenous to opowieść o dziewiętnastowiecznym oficerze armii amerykańskiej, który trafia w ramach służby do oddalonego od cywilizacji obozu wojskowego, w którym zmierzy się ze starą, indiańską legendą.

Istnieje ogromna szansa, że film ten jest wam całkowicie nieznany, dlatego też nie będę zdradzał z fabuły nic więcej. I tak powiedziałem już za dużo, bo ta produkcja jest najlepsza, kiedy wie się o niej jak najmniej. Oczaruje was w niej nie tylko klimat i sama opowieść, która nawet dziś jest bardzo aktualna w swoim znaczeniu, ale i rewelacyjne kreacje aktorskie, zwłaszcza Roberta Carlyle (jest tu jeszcze lepszy, niż w Trainspotting) i muzyka, za którą odpowiedzialny był Damon Albarn z Blur i Gorillaz. To nie tylko najlepszy horror nakręcony przez kobietę, ale i jeden z najlepszych i najbardziej klimatycznych horrorów w ogóle, o którego wielu dnach można długo rozmawiać po zakończeniu seansu. Grzech nie znać.

A girl walks home alone at night (rok 2014, reż. Ana Lily Amirpour)

Jak zrobić w czasach diamentowej skóry i pamiętników dobrą i świeżą produkcję o krwiopijcach? Można podejść do tematu na poważnie, ubrać wampirzycę w burkę, akcję filmu umieścić w irańskim mieście i dodać kilka elementów znanych z westernów.

A girl walks home at night to czarnobiała opowieść o miłości i walce z samotnością, w której horror i wampiry są tylko dodatkiem, które mają dodać historii troszkę pikanterii. W filmie tym najważniejsze są postaci, co nie oznacza, że jest on pozbawiony atmosfery typowego dla najlepszych filmów grozy. Wręcz przeciwnie, tu prawie każde ujęcie hipnotyzuje, a sam seans na długo pozostaje w pamięci.

American Psycho (rok 2000, reż. Mary Harron)

Adaptacja powieści Breta Ellisa o tym samym tytule jest jednym z najbardziej kultowych filmów w historii kina. Prosta na pierwszy rzut oka opowieść o toksycznym yuppie, który z zimną krwią morduje mężczyzny i kobiety, może być dobrym tematem do dyskusji na bardzo wiele tematów – od uprzywilejowania białych, przez toksyczną męskość do tego, jak praca i inni ludzie mogą wpłynąć na nasze zdrowie psychiczne. No i na dokładkę jest Christian Bale w roli życia, którego widok jeży włos na karku, nawet jak po prostu ściąga maseczkę kosmetyczną z idealnie kamiennej twarzy i opowiada o swojej porannej rutynie.

Jennifer’s Body (rok 2000, reż. Karyn Kusama)

Wiem, że spora część z was może reagować alergicznie na Megan Fox i fakt, że Jennifer’s Body jest horrorem z lekką nutką komedii, który opowiada o licealistce opętanej przez demona może was do filmu nie przekonać. A szkoda, jakbyście go pominęli – po pierwsze jest naprawdę zakręcony. Po drugie Megan Fox jest w nim zaskakująco dobra (to chyba jej najlepsza rola). Po trzecie ten film ma naprawdę sporo do powiedzenia w kwestii dorastania dziewczyn w amerykańskich liceach i jego drugie dno nie jest wcale takie głupie, jakie mogłoby się zdawać. Zwłaszcza na tle innych horrorów tamtych lat. To po prostu guilty pleasure i wcale nie chodzi tu o Megan Fox.

The Invitation (rok 2015, reż. Karyn Kusama)

Kolejny film, po Jennifer’s Body, w reżyserii Karyn Kusama, jest zdecydowanie spokojnieszy i poważniejszy od poprzedniego i bardzo dobrze i skrupulatnie buduje napięcie. Fabuła opiera się na spotkaniu przyjaciół po latach, którzy podczas kolacji przy stole wymieniają się wspomnieniami. O tym filmie naprawdę jest lepiej wiedzieć jak najmniej i nie jest też dla każdego – rozkręca się bardzo powoli i polega wyłącznie na rozmowach, jednak ma to swój sens, zwłaszcza podczas zaskakującego finału. Dajcie temu filmowi czas, a was wynagrodzi.

The Babadook (rok 2014, reż. Jennifer Kent)

The Babadook to film, który z jakiegoś powodu na kilka lat stał się źródłem memów, co nie zmienia faktu, że jest jedną z najbardziej udanych opowieści o demonach w historii. Ponownie mamy do czynienia z prostą na pierwszy rzut oka i sztampową opowieścią – dzieci wzywają demona, który zaczyna zagrażać im i ich matce. Dość szybko jedna na wierzch wychodzi drugie dno i okazuje się, że film jest w równej mierze opowieścią o potworze (swoją drogą przecudownie zrealizowanym), jak i o trudnościach w byciu samotną matką. Jedno i drugie potrafi być horrorem, a The Babadook obydwa aspekty przedstawia pierwszorzędnie. Na dodatek produkcja ta przestraszyła Williama Friedkina, reżysera Egzorcysty, który umieścił ten horror na liście swoich ulubionych, zaraz obok Psychozy, Obcego i Diabolique. Lepszej rekomendacji ten film nie mógł dostać.

American Mary (rok 2012, reż. Jen i Sylvia Soska)

Kanadyjski horror sióstr Soska to jeden z najlepszych przykładów kina gore – krwi i głupotek jest tu od groma, przemocy i widoków ekstremalnych modyfikacji ciał również, a niektóre teksty pochodzą wręcz z kina klasy Z, ale za to właśnie fani horroru kochają takie produkcje. American Mary jest na dodatek tak dobrym filmem z tego gatunku, że może przekonać do niego nowych widzów. Spodoba się też kobietom, oczywiście tym z silniejszym żołądkiem, z jednego, bardzo ważnego powodu. Kobieca siła bije z tego filmu do tego stopnia – ze scenariusza, z absolutnie boskiej w tej produkcji Katharine Isabell i samej prezentacji – że przez znających go widzów nazywany jest on jednym z najlepszych filmów feministycznych w historii kina. Na dodatek jest też cholernie zabawny.

Raw (rok 2016, reż. Julia Ducournau)

Raw to pełnometrażowy debiut reżyserski Julii Ducournau, która w tym roku za swój drugi w karierze film, Titane, otrzymała w Cannes Złotą Palmą. Obserwujemy w nim, przez pryzmat historii o kanibalizmie, opowieść między innymi o ludzkim głodzie (każdego rodzaju) i o tym, jak czasami potrafi nami zawładnąć. Nie jest to jednak rozdmuchana historia z kotłami, rytuałami etc. Oj nie, jest to film bardzo przyziemny, realistyczny wręcz i o bardzo onirycznej atmosferze. Nie ma zamiaru nas przestraszyć, ale wleźć za skórę i zmusić do refleksji. Jego zadaniem jest abyśmy poczuli się niekomfortowo we własnej skórze i wywiązuje się z niego po mistrzowsku.

czytaj też: “Call of Duty” ma dostać antycheata, który przypomina tego z Valoranta

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Film