ListaSerial

Najgorsze finały w historii telewizji

-

11 min czytania

Finały seriali mają to do siebie, że potrafią zniszczyć pamięć o wspaniałościach, które oglądaliśmy wcześniej. I o tym mowa w dzisiejszej topce.

Finałowy sezon, a zwłaszcza odcinek, to coś na co czeka każda osoba oglądająca konkretny serial, czy to w telewizji czy na platformach streamingowych. My, jako fani, żegnamy się z naszymi bohaterami i ich światem, a twórcy mają szansę zamknąć wszystkie wątki, dać nam odpowiedzi i godnie zakończyć pracę.

Nie zawsze jednak do takiej sytuacji dochodzi. Czasem się zdarza, że dostajemy finał tak zły, że całkowicie niszczy jakiekolwiek dobre wspomnienia o poprzednich sezonach. Nie jest to norma oczywiście, jeśli chodzi o wszystkie złe finały, ale i tak, po każdym takim słabym zakończeniu, zastanawiamy się jaki w ogóle był sens w oglądaniu i inwestowaniu naszego cennego czasu w konkretny serial.

Szczególnie to boli, jeśli dana produkcja jest naszą ulubioną i taką, o której informacje śledzimy z zapartym tchem. Kupujemy memorabilia, dodatkowe książki fabularne, figurki etc. I takie seriale znajdziecie na tej liście – kochane przez miliony widzów, wpływające na rozwój produkcji telewizyjnych i będące na szczycie, aby na koniec z niego niezgrabnie spaść.

Specjalny przypadek – Twin Peaks: The Return

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by Showtime

Czemu specjalny przypadek? Wszystko zależy od tego czy i jak bardzo lubicie twórczość Davida Lyncha. Jego powrót do Twin Peaks podzielił nawet najzagorzalszych fanów kultowego serialu o morderstwie Laury Palmer, zwłaszcza finałowy odcinek. Jest to dalej typowy Lynch, jednak surrealistyczny i wrogi do takiego stopnia (i dla niektórych bardzo nieprzyjemny w odbiorze), że nie jest dla każdego. Można nawet stwierdzić, że jest dla nikogo, ale tak czy siak ogląda się go z zapartym tchem.

Alf

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by Syndication

Uroczy kotożerca z planety Melmac, Gordon Shumway, znany też jako Alf (alien life form), nie dostał szczęśliwego zakończenia. Zamiast, po wielu próbach, w końcu dodzwonić się jak E.T. do domu, został on zabrany przez siły rządowe w celu badań i późniejszej eutanazji. I tyle. Alf to serial dla dzieci, który miał zakończenie rodem z filmów dla dorosłych. Nie tylko doprowadził nas za młodu do płaczu, ale i poważnie zranił na lata wszystkich, którzy kibicowali sympatycznemu kosmicie.

St. Elsewhere 

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by NBC

Jeden z najbardziej znanych złych finałów. Historia St Elsewhere, czyli starego bostońskiego szpitala i jego pracowników, spopularyzowała produkcje o tematyce medyczno-szpitalnej. Na przestrzeni sześciu sezonów śledziliśmy perypetie lekarzy, zmieniających się internistów i ich pacjentów. Był to bardzo ludzki serial, realistyczny i przyziemny. Widzowie byli więc ogromnie zdziwieni, kiedy w finałowym odcinku okazało się, że wszystko to, co widzieli do tej pory, to dzienne majaki chłopca chorego na autyzm i wpatrującego się w śnieżną kulę z modelem szpitala. Jest to jednak jeden z niewielu przypadków, gdzie finał nie niszczy dobrych wspomnień z całej produkcji, wystarczy ostatnie sceny po prostu pominąć. Nie zmienia to jednak faktu, że niesmak, u tych osób co finał widziały, po seansie pozostał.

Jak poznałem waszą matkę

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by CBS

Gdyby twórcy zakończyli serial w momencie, jak główny bohater, Ted, spotyka matkę swoich dzieci, to wszystko byłoby w porządku. Postanowiono jednak ciągnąć temat, a twórcom wydawało się, że fani oczekują kompletnie innego zakończenia dla głównych bohaterów. Nie wzięto pod uwagę tego, że absolutnie każdy widz widział, jak toksyczni są dla siebie Ted i Robin i że ich związek nie ma przyszłości. To tylko wierzchołek góry lodowej problemów z całym ostatnim sezonem.

Battlestar Galactica (2004)

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by Sci-Fi Channel

Remake klasycznego serialu z lat 70, ma podobny problem, co oryginał – finałowy odcinek, który powoduje, że łapiemy się za głowę lub zaliczamy siarczystego facepalma, że aż boli. Jest to też jeden z niewielu przypadków, gdzie mowa jest tylko o ostatnim odcinku, a nie całym sezonie, Battlestar Galactica 2004 to dalej jeden z najlepszych seriali science fiction w historii telewizji.

Po czterech sezonach emocjonującej zabawy w kotka i myszkę z Cylonami nasi bohaterowie docierają na faktyczną Ziemię. Nie jest to jednak przyszłość, a bardzo daleka przeszłość naszej planety – serial sprowadza się po prostu do opowieści o przybyciu pierwszych homo sapiens na naszą planetę, a dziecko, będące hybrydą ludzi i cyborgów, jest mitochondrialną Ewą naszego gatunku. No i jeszcze jest fakt, że słowa piosenki ”All along the watchtower” mają tysiące lat, Bóg i aniołowie istnieją, a historia lubi się powtarzać. Że co? Na papierze to mogło brzmieć super, ale wykonanie i spójność całości woła o pomstę do nieba.

The 100

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by CW

Walking Dead w wersji science fiction, czyli przygnębiająca opowieść o upadku ludzkości i o tym, jakim ścierwem potrafi być człowiek dla drugiej osoby. Serial, graniczący czasami o typowy dramat dla nastolatków, naprawdę dało się oglądać, nawet podczas lekko absurdalnych ostatnich dwóch sezonów. Zakończenie jednak to szczyt nonsensu – główna bohaterka wydaje się zostać sama po transcendencji reszty ludzkości, na co zresztą zasłużyła wieloma błędnymi i strasznymi wyborami, których dokonała. Zamiast zakończyć się karą dla egoistycznego prowodyra wielu nieszczęśliwych wydarzeń, które spotkały resztę bohaterów od pierwszego sezonu, to nagle wszyscy ważni bohaterowie rezygnują z nieśmiertelności w pokoju i postanawiają dokończyć żywota u boku naszej bohaterki. Mówimy tu także o osobach, które ledwo ją znały lub otwarcie wyrażały do niej swoją niechęć, w tym o siostrze najlepszego przyjaciela, którego zabiła z zimną krwią kilka odcinków wcześniej. Nawet pisząc ten tekst zastanawiam się nad zamysłem autorów. I dalej nic nie wiem.

Dwóch i pół

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by CBS

Finał Dwóch i pół, czyli rewelacyjnego serialu komediowego z memicznym Charliem Sheenem, to nic innego jak łechtanie ego twórcy i środkowy palec w stronę aktora, który przyciągał widzów co odcinek. Nic dodać, nic ująć.

Dexter

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by Showtime

Powiedzmy to od razu – pierwsze cztery sezony serialu Dexter, to jedne z najlepszych produkcji serialowych w historii i nikt nam tego nie odbierze. Historię kryminalną odwrócono do góry nogami i cały świat zakochał się w Dexterze, psychopatycznym mordercy. I tu leży pies pogrzebany – nie chodzi o to, że po szczytowej formie, jaką był sezon 4, cały poziom serialu poleciał na łeb na szyję. Nie chodzi o to, że Debra zginęła bezceremonialnie. Nie chodzi o to, że huragan, w który wpłynął Dexter, wyglądał jak efekt komputerowy z lat 90. Chodzi o fakt, że Dexter, pomimo tego, że kochał go każdy fan serialu, to dalej psychopata i seryjny morderca. I na koniec uciekł od odpowiedzialności za własne czyny, pomimo wielu błędów, które popełniał w ostatnich, większych wątkach fabularnych. Jego faktyczna śmierć we wspomnianym huraganie byłaby znacznie lepszy finałem, niż to, co dostaliśmy, nawet biorąc pod uwagę wątpliwość wszystkich wydarzeń. Na szczęście oryginalny twórca produkcji postanowił wrócić do tej historii i właściwie ją zakończyć. Zobaczymy, co z tego będzie.

Zagubieni

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by ABC

Do niedawna najgorszy i najbardziej znienawidzony finał w historii telewizji. A przynajmniej jeśli mówimy o wątku czyśćca, w jakim znajdują się nasi bohaterowie. Nie zrozumcie mnie źle – to, co dzieje się na tajemniczej Wyspie, jest godnym zakończeniem jednej z najbardziej przełomowych produkcji w historii telewizji. Szkoda tylko, że twórcy, chyba z braku pomysłu, postanowili ograniczyć najważniejszy wątek i uraczyli nas absolutnie nie potrzebną i nic nie wnoszącą do całej opowieści historią o naszych bohaterach szukających siebie w czyśćcu. Tak, wiem to lekkie uproszczenie, ale wszystko, co ten wątek mówi, słyszeliśmy z ust Johna Locke’a już w pierwszym sezonie – to przeznaczenie połączyło ich razem. Pytania na temat tajemnic Wyspy, jej dziwnej energii, ruin i ”rdzennych” mieszkańców nie otrzymały żadnych odpowiedzi i zwyczajnie w świecie zostały zepchnięte na dalszy plan. Pomimo tego wszystkiego nie popełnił on jednak pewnego grzechu, jak następna pozycja na naszej liście.

Gra o Tron

Najgorsze finały w historii telewizji

fot by HBO

Były finały gorsze i najgorsze, ale żaden nie zostanie tak zapamiętany, jak ostatni sezon Gry o Tron. Serial HBO, na podstawie sagi George’a R.R. Martina, to prawdziwy tytan telewizji. Oglądali go wszyscy, nawet osoby nie mające styczności z literaturą fantasy. To po prosty był fenomen.

Pierwsze znaki nadchodzącej tragedii dało się już wyczuć podczas sezonu poprzedniego, gdzie nagle przyspieszono całą opowieść. Wątki przeskakiwały w czasie jak szalone, postaci teleportowały się po całej krainie i serial zaczął gubić ciągłość, tak skrupulatnie budowaną, gdy ”autorzy” mieli jeszcze pod ręką historię napisaną przez pisarza. Trzeba tutaj zaznaczyć, że technicznie to dalej arcydzieło telewizji. Merytorycznie jednak to dno. Co prawda wątek upadku Daenerys jest jak najbardziej na miejscu i ewidentnie pochodzi on z planowanego przez Martina zakończenia, to droga do niego to szopka konika garbuska. Wszystko po prostu dzieje się nagle, wszystkie wydarzenia nie są zasłużone, ale za to okraszone takimi dialogami i sprzecznościami, że uszy więdną. Zwłaszcza jak oglądaliśmy kilkunastominutowe programy po każdym odcinku, gdzie twórcy D.B Weiss i David Benioff opowiadali o swoich wyborach przy pisaniu konkretnego scenariusza, dość często przy tym mówiąc rzeczy kompletnie sprzeczne z tym, co mogliśmy obejrzeć przed chwilą na ekranie – słynne już ”Daenerys zapomniała o flocie Greyjoya”, kiedy dosłownie scenę wcześniej sama o niej mówi.

Wrócę tu do, wspomnianego przy okazji Zagubionych, grzechu – finałowy sezon Gry o Tron dokonał brutalnego mordu na całej produkcji i jej bohaterach. Efekt? Mało kto chce do tego serialu wracać. Wcześniej, nawet tuż przed pierwszym odcinkiem zakończenia, każdy przypominał sobie wszystkie sezony albo ulubione odcinki. Sam tak zrobiłem, nawet dwa razy, w przeciągu długiej przerwy, jaka nastąpiła pomiędzy sezonami 7 i 8. Od premiery ostatniego odcinka, dwa lata temu, nie wróciłem do produkcji ani razu. I nie jestem w tym sam, to bardzo popularna opinia wśród większości fanów. Dla kontrastu – całych Zagubionych oglądam bardzo często, pomimo ogromnego rozczarowania zakończeniem i niektóre teksty i sceny znam na pamięć. Gry o Tron nie mam zamiaru. Nigdy. To po prostu stracony czas.

czytaj też: Jak oglądać “Na rauszu”, to tylko na rauszu – drinking game z Mikkelsenem i recenzja filmu [UWAGA SPOILERY]

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lista