FilmNewsOd redakcjiV.TV

Na takiego Batmana czekaliśmy – zapowiedź The Batman [WIDEO]

-

3 min czytania

Brudne Gotham, deszcz, Batman psychopata i Riddler na poważnie – The Batman może się okazać najlepszym filmem z Nietoperzem w roli głównej.

Kiedy Alan Moore stworzył swoje magnum opus, Strażników, oraz najlepszą opowieść o Jokerze, Zabójczy żart, nikt nie przypuszczał jak duże piętno odcisną one na całej branży. Co prawda zarówno DC Comics, jak i Marvel, powrócili wcześniej do mroczniejszych tematów w swoich komiksach po zwariowanym okresie lat 60 i 70, jednak to właśnie dopiero te dwa arcydzieła – z których jedno, Strażnicy, znajduje się na liście 100 najważniejszych dzieł literatury w ogóle, zaraz obok Biblii czy Szekspira – ukształtowały to, co dziś przyjmujemy w komiksach za normę.

W uniwersum DC objawiało się to przede wszystkim w niejednoznacznych bohaterach, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych i znacznie większym naciskiem na powagę i dojrzałość opowieści. Przejawiało to się szczególnie w opowieściach o Batmanie, które starsi z was mogą pamiętać z komiksów wydawanych w Polsce przez TM-Semic. To w nich mogliśmy znaleźć Bruce’a uzależnionego od Jadu (opowieść ta była swoistym prologiem dla Bane’a i późniejszego cyklu Upadek Nietoperza). To właśnie w tym okresie mieliśmy najbardziej psychopatycznego i skomplikowanego Jokera, Dwie Twarze i wielu innych złoczyńców tego uniwersum. Samym opowieściom było bliżej thrillerom detektywistycznym, niż standardowym historyjkom o superbohaterach, które dostajemy nawet teraz. Objawiało się to też w dwóch rzeczach – Batman w tym okresie był przede wszystkim najlepszym detektywem na świecie, a dopiero później najbogatszym i najlepiej wyszkolonym milionerem. Druga sprawa to psychika Nietoperza – zaczęło się też dość często pojawiać pytanie czy Batman nie powinien siedzieć w celi w Arkham zaraz obok tych wszystkich złoczyńców, których tam wsadza.

Aktorski Batman nigdy taki nie był. Twórcy zawsze przedstawiali Batmana albo jako superbohatera lub symbol, którego Gotham potrzebuje. Potrzeba było Matta Reevesa, reżysera najbardziej inteligentnych blockbusterów XXI wieku ( Zmierzch… i Wojna Planety Małp), aby fani w końcu mogli dostać to, na co czekali. Batmana jako detektywa i człowieka z traumami, z którymi radzi sobie biegając po nocach i bijąc ludzi. Poważnego Riddlera, który na lata został skrzywdzony przez kreację Jima Carreya czy, co najważniejsze, niezwykle poważną i ciężką opowieść, która przywodzi na myśl najlepsze lata komiksowego Batmana.

To może być najlepszy film o Batmanie w historii. I, jak każdy widzi, Batman nie musi warczeć, aby być groźnym.

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Film