ListaOd redakcji

Miecz w kamieniu – najlepsze filmowe ekranizacje legend arturiańskich

-

5 min czytania

Zaklęte przedmioty, romanse, honorowi rycerze i mieszanina celtyckich wierzeń z chrześcijaństwem – oto nasza topka najlepszych adaptacji legend arturiańskich.

Mit o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu to jedna z najsłynniejszych legend w historii ludzkości. Największy wpływ na sposób, w jaki postrzegamy dziś legendarnego władcę Celtów sprzed IX wieku naszej ery, miały dwa dzieła literackie – Le Morte D’Arthur z końca XV wieku, autorstwa sir Thomasa Malory’ego i współczesny odpowiednik poprzednika, cykl T.H. White’a, Był sobie raz na zawsze król. Obydwa dzieła oddalają się od historycznych realiów krainy Brytów, opanowanej przez Rzymian i przedstawiają fantastyczną wersję wysp brytyjskich, pełną magii, dziwnych stworów, rycerzy w lśniących zbrojach i niewiast potrzebujących pomocy.

I to właśnie ta wersja najczęściej pojawia się w formie filmów, przedstawień i musicali. Przedstawia ona Artura jako najwspanialszego i najmądrzejszego władcę, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi. Nie był on jednak człowiekiem bez skazy – to normalna, ludzka zazdrość doprowadziła w końcu do jego upadku. Podobnie jego Rycerze, zasiadający dookoła Okrągłego Stołu. Każdy z nich był, na pierwszy rzut oka, źródłem do naśladowania. Pod lśniącą zbroją kryli się jednak zwykli śmiertelnicy, z których każdy symbolizował pewną ludzką wadę. Mierzyli się z nimi podczas swoich własnych opowieści, które same w sobie godne są własnych ekranizacji. Jedną z nich jest nadchodząca adaptacja opowieści o Zielonym Rycerzu i Sir Gawainie, która może stać się jedną z najlepszych.

Na pewno każdy z was poznał opowieść o Excaliburze, Lancelocie i Arturze w tej lub innej formie. Legendy arturiańskie, przez wszystkie lata istnienia kina i telewizji, dostały liczne adaptacje, z których większość, w mniejszym lub większym stopniu, powiela te same szablony, znane ze wspomnianych wcześniej utworów literackich. Znajdą się też takie, które pozwalają spojrzeć na opowieść z innej perspektywy czy kompletnie reinterpretujące całą legendę. Niestety te ostatnie, z Królem Arturem: Legendą Miecza Guy’a Ritchie na czele, zazwyczaj nie okazują się czymś więcej niż średniakiem.

Oto, naszym zdaniem, najlepsze filmowe wersje Króla Artura, Camelotu i miecza w kamieniu:

5. Camelot (1967)

Zrealizowana z ogromnym rozmachem adaptacja jednego z tomów cyklu Był sobie raz na zawsze król, to film, którego faktycznie się nie zapomina. Byłby zdecydowanie wyżej na liście, gdyby nie fakt, że to musical, co nie każdemu może przypaść do gustu. Koncentruje się on na wątku miłości Ginewry do Lancelota i politycznym życiu arturiańskiego dworu. Camelot jest tu miejscem idealnym i wartym odwiedzenia. No i Franco Nero to najlepszy Lancelot w historii.

4. Lancelot of the Lake (1974)

Francuski film, znany także pod tytułem Lancelot du Lac, jest jedną z pierwszych prób ukazania całej opowieści w sposób bardziej poważny i realistyczny. Dalej posiada całą magię arturiańskiego mitu, jednak bliżej mu Grze o Tron, niż wielu innym adaptacjom. Jest mrocznie, krwawo i trochę amatorsko – większość aktorów nie grała wcześniej w żadnym filmie i ten brak emocji w grze aktorskiej jest celowym zabiegiem reżysera. Może na początku ten fakt trochę przeszkadzać, sam film jednak jest rewelacyjny. I był jedną z inspiracji pewnego pisarza, który nie potrafi kończyć książek.

3. Sword in the stone (1963)

Jedna z najlepszych i najbardziej zapomnianych animacji Disneya, która niestety nigdy nie doczekała się zapowiadanej kontynuacji. Jest ona bezpośrednią adaptacją pierwszego tomu Był sobie raz na zawsze król i opowiada o młodości Artura. Wszystko oczywiście przez pryzmat disnejowskich filmów z tego okresu. W najbliższym czasie pojawić ma się wersja live action, w reżyserii Juana Carlosa Fresnadillo, która trafi prosto na platformę Disney +.

2. Excalibur (1981)

Wybór pomiędzy miejscem drugim i pierwszym był niezwykle ciężki. Excalibur, w reżyserii Johna Boormana, jest po dziś dzień niedoścignioną adaptacją Le Morte D’Arthur sir Thomasa Malory’ego i, na dodatek, najbardziej kompletną. Jest tu wszystko  – Uther Pendragon, Pani Jeziora, Mordred czy Święty Graal. Pomimo 40 lat nie zestarzał się ani trochę – wygląda i brzmi przepięknie, łącząc świat magii z realizmem i doprawiając wszystko muzyką Ryszarda Wagnera i Carla Orffa. Niektóre sceny z tego filmu pamięta się do końca życia. To dzięki tej produkcji świat zauważył takich aktorów jak Ciaran Hinds, Liam Nesson czy Patrick Stewart. Dla dwóch ostatnich były to trzecie role w życiu.

1 Monty Python and the Holy Grail (1975)

Tego filmu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, a jeśli tak, to współczujemy wam smutnego życia. Podczas gdy Excalibur to najwierniejsza adapatcja arturiańskiej legendy, to Monty Python i Święty Graal jest jego najlepszą interpretacją. Święte granaty ręczne, zabójcze króliki, tańczący rycerze czy skorupy kokosa to tylko niektóre z wielu gagów, które, nawet dziś i po wielu seansach, potrafią rozbawić do łez. To nie tylko świetny i oryginalny film o Królu Arturze, ale i jedna z najlepszych komedii w historii kina.

Specjalna wzmianka: Mists of Avalon (2001)

Jeśli szukacie serialu o Camelocie i jego władcy, to nie możecie lepiej trafić niż mini serial Mgły Avalonu z 2001 roku, oparty na świetnej książce Marion Zimmer Bradley. Przedstawia on całą opowieść, od Uthera Pendragona do śmierci Artura, z perspektywy kobiet ważnych dla całej opowieści – Morgany, Ginewry, Igraine i innych. Powraca też do celtyckich korzeni legendy, przedstawiając stare wierzenia i mity ludów brytyjskich. Widać co prawda po nim trochę upływ lat, dalej jednak jest warty każdej spędzonej przy nim minuty.

czytaj też: Nowy “Star Trek” trafi do nas w 2023 roku

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lista