Ludzie

Przeszukiwanie telefonów i sikanie do butelki – kulisy pracy w Amazonie

-

6 min czytania

Amazon bardzo lubi przedstawiać się jako dobry pracodawca, który dba o bezpieczeństwo pracowników. W praktyce w wielu przypadkach jest niestety zupełnie inaczej.

Kto kiedykolwiek pracował na magazynie, ten wie, jak ciężki bywa to kawałek chleba. Sama miałam nieprzyjemność pracować na kilku, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. I szczerze mówiąc, niewiele różniło się to od siebie. Niemal wszędzie można spotkać się z brakiem szacunku do człowieka oraz rażącymi zaniedbaniami. No bo przecież człowiek, który pracuje na magazynie, pewnie nie miał już innego wyboru i zwyczajnie nie odezwie się, kiedy dzieją rzeczy, na które normalnie by nie pozwolił. Wszystko oczywiście ze strachu przed utratą posady. Tak też było do pewnego czasu w Amazonie. Amerykańscy pracownicy postanowili jednak przemówić. Ostatnio coraz głośniej jest o zaniedbaniach ze strony magazynowego giganta oraz niedopuszczalnych praktykach, także na terenie Polski.

Zaczęło się od afery butelkowej w Ameryce

Mark Pocan, demokrata z Wisconsin, napisał na Twitterze, że pracownicy Amazona są zmuszeni do oddawania moczu do butelki, z powodu braku dostępu do toalety. Sprawa dotyczyła kierowców z centrów logistycznych. W odpowiedzi oficjalne konto firmy napisało:

Naprawdę nie wierzysz w sikanie w butelki, prawda? Gdyby to była prawda, nikt by dla nas nie pracował.

Tweet wywołał burzę w internecie. Setki pracowników zaczęło go komentować, wytykając firmie zaniedbania i niedopuszczalne praktyki. Szybko pojawiły się też dowody na to, że sytuacje takie jak sikanie przez kierowców do butelek rzeczywiście miały miejsce. Wtedy Amazon postanowił jednak przeprosić.

Jesteśmy winni przeprosiny Przedstawicielowi Pocanowi. Tweet był nieprawidłowy. Nie uwzględniał naszej dużej populacji kierowców, a zamiast tego błędnie skupiał się tylko na naszych centrach realizacji zamówień.

Napisano w oświadczeniu.

Dodano również, że wszystkie centra logistyczne mają dziesiątki toalet, z których pracownicy mogą korzystać w dowolnym momencie. Kierowcy mieli jednak inne zdanie i chętnie dzielili się nim w internecie. The Intercept (amerykański magazyn) powiedział również, że uzyskał dokumenty wewnętrzne sugerujące, że kierownictwo Amazona było świadome tych zdarzeń.

Wiemy, że kierowcy mogą i mają problemy ze znalezieniem toalet ze względu na ruch uliczny lub czasami drogi wiejskie, a miało to miejsce zwłaszcza w Covid, kiedy wiele publicznych toalet było zamkniętych.

Tłumaczyła się dalej firma.

Stwierdzono też, że problem jest „długotrwałym problemem obejmującym całą branżę” i że „chcieliby go rozwiązać”. Pracownicy firmy Amazon w Bessemer w stanie Alabama głosowali w zeszłym tygodniu w historycznej ankiecie, aby zdecydować, czy chcą być reprezentowani przez Związek Handlu Detalicznego, Hurtowego i Domów Towarowych. Amazon zdecydowanie się temu sprzeciwił. Wyniki są spodziewane w tym tygodniu. Jeśli wszystko się uda, to stanie się to pierwszym związkiem zawodowym Amazona w Stanach Zjednoczonych.

Niestety, akcję próbowano sabotować. Na Twitterze pojawiły się fałszywe konta, które wysyłały antyzwiązkowe tweety. Większość kont utworzono zaledwie kilka dni temu i często miały tylko po kilka tweetów – każdy związany z Amazonem. Twitter zablokował je, powołując się na przepisy dotyczące spamu i manipulacji platformą. Nie jest do końca jasne, czy konta należą do prawdziwych pracowników, którzy postanowili je założyć tylko do obrony pracodawcy. Prawdopodobnie są to boty lub trolle udające ambasadorów Amazon.

Praca w polskich oddziałach Amazona

Sytuacje opisane powyżej sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać, jak wygląda praca w oddziałach Amazona w naszym kraju. No bo przecież tyle widzi się ogłoszeń, że duże pieniądze, że darmowy dojazd do pracy i posiłki. Z bilbordów zawsze uśmiechają się do nas ludzie w różnym wieku i różnych ras. Już kilka lat temu zresztą natknęłam się na nieprzychylne komentarze pracowników pod jednym z takich postów rekrutacyjnych na Facebooku. No bo okazywało się, że wcale nie są tacy chętni do zatrudniania każdego, a żeby dostać duże pieniądze, trzeba wyrabiać chore normy.

A pracy w Amazonie wypowiedział się mój znajomy, który na potrzeby tego artykułu dostanie imię Mariusz. Pracował on przez jakiś czas w jednym z polskich oddziałów. Praca ta nie była jego wymarzoną, ale w trakcie pandemii już lepsze było to, niż nic. Na początku warto zaznaczyć, że na magazynie jest ogromny przemiał ludzi. Niektórzy nie wyrabiają normy i wylatują, inni nie godzą się na złe traktowanie i odchodzą sami.

W Amazon dbamy o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie pracowników, oferując im bezpieczne i komfortowe warunki pracy. Promujemy kulturę otwartego dialogu. Jesteśmy przekonani, że najskuteczniejszym sposobem, aby zrozumieć potrzeby naszych pracowników i odpowiednio na nie reagować jest bezpośredni kontakt i bliska współpraca.

Brzmi ogłoszenie na oficjalnej stronie firmy.

Otwarty dialog w praktyce

Na magazynie wisi tablica, na której pracownicy mogą anonimowo wyrazić swoją opinię. Kiedy jednak napiszesz na niej, że “Jeff Bezos wzbogacił się o kilka miliardów w ciągu miesiąca, a ja od takiego samego czasu nie mogę się doprosić o kubeczki na wodę w miejscu pracy”, to Twoja opinie zostanie wymazana. Po za tym bezpośrednio na tablicę skierowano kamerę, co pozwala myśleć, że jednak wyrażanie swojej opinii nie jest do końca anonimowe. Zarówno o braku kubeczków, jak i wody pisano przez około 3 tygodnie. Odpowiedź jest zawsze. Że się tym zajmą. A kiedy? To już pozostaje zagadką.

Każdy jest potencjalnym złodziejem

Według relacji Mariusza kolejnym nieprzyjemnym aspektem pracy w Amazonie było to, że każdy jest tam traktowany jak potencjalny złodziej. Wynika to z tego, że ochrona dostaje bonusy, za każdą udaremnioną kradzież. Podczas normalnego trybu pracy wnoszenie telefonu na halę magazynową było zabronione, jednak w trakcie pandemii przepis ten nieco poluzowano. Z tym że był jeden warunek. Aby telefon wnieść, pracownicy musieli udowadniać, że sprzęt jest ich, a nie kradziony. Zwykle wystarczyło tylko odblokować ekran, ale zdarzało się, że ceną za wniesienie telefonu było pokazanie ochronie swojej listy połączeń.

Zdarzyła się sytuacja, w której jeden ze znajomych Mariusza znalazł sprzęt schowany przez innego pracownika niedaleko bramek. Uczciwie poszedł więc go zanieść do ochrony. Ci jednak, zamiast mu podziękować za pomoc, oskarżyli go o próbę kradzieży. Zaczęła się zabawa w dobrego i złego glinę. Padły również słowa: “Rozumiem, że jesteś z Wałbrzycha i tam jest trudna sytuacja. Przyznaj się, że to zabrałeś”. Ludzie często już nawet nie zgłaszają kradzieży, które mają miejsce na magazynie, bo zwyczajnie boją się, że zostaną potraktowani jak złodzieje.

To tylko kilka przykładów patologii, które mają miejsce na magazynach słynnej na cały świat firmy. Jest tego z całą pewnością jeszcze więcej i warto o tym mówić, żeby pracowało się lepiej.

A żeby nie mówić w samych negatywach: jeśli potrzebujesz pracy na chwilę, to jest to całkiem niezła opcja. Łatwo się dostać, posiłek w trakcie pracy kosztuje złotówkę, grafik jest elastyczny i można całkiem nieźle schudnąć, chodząc szybkim marszem ponad 20 kilometrów dziennie. Ale czy warto? To już pozostawiam do własnej oceny.

Czytaj też: Pszczoły i drony łączą siły, aby wspólnie znajdować miny!

Małgorzata Chuchel
Po latach namawiania przez przyjaciół postanowiła zająć się pisaniem zawodowo. Memy to jej pasja, a jej życie pisze najlepsze pasty. W wolnym czasie jeździ autostopem, jest dj’ką w duecie Typiary Niepokorne, tworzy na Spotify playlisty, których nikt nie słucha oraz dokucza znajomym. Przez rok mieszkała w Wietnamie i uczyła dzieci angielskiego, ale stwierdziła, że jednak lubi zimę i wróciła do kraju. Nadal poszukuje zarówno stylu pisania, jak i życia.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Ludzie