GamingRecenzja

Kosmiczny shooter dla każdego – recenzja wczesnego dostępu Everspace 2

-

10 min czytania

Everspace 2 ma szansę stać się nowym standardem gier pozwalających na eksplorowanie przestrzeni kosmicznej. I to już na etapie wczesnego dostępu.

Kiedy po raz pierwszy uruchamiałem wczesny dostęp Everspace 2, miałem nadzieję, że w końcu dostanę to, na co czekam od dawna – nową wersję Freelancera. Ostatnia gra Chrisa Robertsa, pioniera symulatorów kosmicznych, który obecnie od ośmiu lat zmaga się z produkcją Star Citizen, to ostatni wielki przedstawiciel gier akcji rozgrywających się w kosmosie (Elite Dangerous czy Evochron to symulatory, dlatego tutaj o nich nie wspominam). Był on też, na wiele lat, ostatnim. Gusta graczy się zmieniły, a produkcje science fiction, pozwalające nam zasiąść za sterami gwiezdnego statku, stały się tytułami niszowymi.

Od kilku lat jednak gatunek tez przeżywa renesans. Najpierw pojawiły się osiem lat temu dwie akcje kickstarterowe, wspomniane Elite Dangerous i Star Citizen. Spotkały się one z ogromnym zainteresowaniem graczy, zbierając od nich odpowiednio 1,7 i 2 miliony dolarów. Pomińmy już fakt, że Elite miało swoją premierę w 2014 roku i cały czas się rozwija, a magnum opus Robertsa do tej pory jest w wersji alfa, pomimo budżetu przekraczającego już 300 milionów USD, oczywiście całkowicie zasponsorowanego przez użytkowników.

Sukces tych dwóch spowodował także wysyp wielu innych, mniej lub bardziej rozbudowanych, tytułów z tego gatunku – Rebel Galaxy 1 i 2, seria Starpoint Gemini, No Man’s Sky itd. Co raz częściej widać premiery czy zapowiedzi różnych produkcji, dodatkowo tworzących miszmasz gatunkowy. Jedną z nich jest Everspace 2, niemieckiego studia Rockfish Games, która pojawiła się właśnie we wczesnym dostępie na Steamie i platformie GOG.

I powiem wam, że jest to gra, na którą czekałem.

Kosmiczny shooter dla każdego - recenzja wczesnego dostępu Everspace 2

Everspace 2 to bezpośrednia kontynuacja poprzedniczki

FABUŁA

W Everspace 2 ponownie wcielamy się w Adama Roslina, bohatera poprzedniej odsłony. Przygodę rozpoczynamy pracując dla Grady & Brunt Prospects, jednej z pięciu frakcji, które możemy spotkać w grze. Już podczas pierwszej misji dogania Adama przeszłość, która rzuca gos w podróż po pobliskich systemach słonecznych.

Jaki jest nasz cel? Jeszcze nie do końca wiadomo, to wczesny dostęp, więc kampania fabularna nie jest jeszcze ukończona. To, co jest już dostępne, czyli wątek ucieczki ze strefy zdemilitaryzowanej, jest bardzo fajnie napisane i po prostu wciąga. I widać od razu, że chodzi o coś więcej niż ratowanie własnego tyłka. Przyznam, że bliżej tej opowieści, z poziomem humoru włącznie, do Stalowego Szczura, czy innych pulpowych książeczek sci-fi, niż np. 2001 Odysei Kosmicznej czy Star Wars. Nie jest to jednak wada, a wręcz powiew świeżości po rozdmuchanych epopejach o zmodyfikowanych żołnierzach czy wojownikach natchnionych przez białą kulę z kosmosu.

Na swojej drodze spotkamy liczne postaci – piratów, handlarzy, operatorów stacji czy towarzyszy, którzy mogą do nas dołączyć. Są oni troszkę stereotypowi, tak, wpisuje się to jednak w ten konkretny, lekko kampowy klimat opowieści. Bandzior to bandzior i tak też gada, a honorowy pilot jest odpowiednio podniosły. Służą oni głównie jako zleceniodawcy albo nasze cele, czy to eskorty czy ataku, i rozmowy z nimi ograniczają się wyłącznie do zadań. Co innego nasi towarzysze.

Główny wątek fabularny przedstawiony jest, podobnie jak w Everspace 1, za pomocą lekko animowanych, ręcznie rysowanych plansz rodem z komiksu lub podczas samych zadań. Ważne fabularnie postaci mają tutaj znacznie więcej do powiedzenia i nie jest to tylko ekspozycja. Różnią się od siebie, mają swoje charaktery i świetnie się uzupełniają. Adam to sarkastyczny pilot, wręcz kalka Hana Solo z okrzykami radości po zestrzeleniu włącznie. Dex z kolei, czyli pierwsza postać, która do nas dołącza, to weteran z krwi i kości, który dość często da nam o tym znać. Nie do końca jest też z nami szczery. Wraz z rozwojem fabuły, odkryjemy dlaczego postanowił nam pomóc.

Kosmiczny shooter dla każdego - recenzja wczesnego dostępu Everspace 2

Cyferki, cyferki, wszędzie te cyferki… Everspace 2 to klon Diablo w pełnym tego słowa znaczeniu

GAMEPLAY

Dawno nie widziałem, żeby sequel tak bardzo odbiegał stylem rozgrywki od poprzedniczki. Poniekąd mamy tutaj wiele podobieństw. Sterowanie jest identyczne, silnik ten sam i poszczególne elementy składowe, jak walka, są żywcem wzięte z E1. Na tym jednak te podobieństwa się kończą.

Everspace 1 to gra z gatunku roguelike – przemierzamy losowe generowane, coraz trudniejsze lokacje aby, po śmierci, zacząć od nowa, dwójka to już pełnoprawna gra kosmiczna z otwartym światem. Na dodatek doprawiona wieloma elementami znanymi z takich gier, jak Diablo czy Titan Quest. Można nawet powiedzieć, że Everspace 2 to pełnoprawny action rpg w kosmicznej otoczce, gdzie zamiast klasy postaci wybieramy statek.

Tych do wyboru mamy jak na razie pięć typów, każdy z własną umiejętnością specjalną, tzw. Ultimate, rodem z gier MOBA:

  • Gunship: ciężki i powolny. Wytrzyma jednak wiele i mocno potrafi oddać. Jego umiejętność specjalna to działko automatyczne, strzelające przez 20 sekund do wrogów.
  • Interceptor: szybki myśliwiec przechwytujący, najlepszy na średni dystans. Umiejętność specjalna – wzmocnienie mocy i szybkości broni oraz nielimitowana energia przez czas trwania umiejętności.
  • Striker: klasyczny myśliwiec bliskiego zasięgu, wpada pomiędzy wrogów i sieje zamęt. Umiejętność specjalna – łączy konkretny cel z pozostałymi wrogami, wszystkie obrażenia zadane temu przeciwnikowi rozejdą się na pozostałych.
  • Scout: delikatny z bliska, zabójczy na odległość. Odpowiednik jednostki snajperskiej. Umiejętność specjalna – niewidzialność plus wzrost liczby zadawanych obrażeń o 300%. Po strzale statek ujawnia się.
  • Sentinel: pierwszy statek w naszym posiadaniu, jednostka wszechstronna i nie wyróżniająca się w konkretnej dziedzinie. Umiejętność specjalna – pozwala strzelać elektrycznością, która przeskakuje na pobliskich wrogów.

Każdy typ ma dodatkowo różne warianty o innym kształcie i z losowymi umiejętnościami pasywnymi, są to zazwyczaj dodatkowe bonusy do prędkości, pancerza czy tarczy. Każda klasa ma też współczynniki określające moc broni, precyzję, odporność na obrażenia etc. Podnosimy je dla wszystkich statków danej klasy, przy zmianie na inny wariant statystyki pozostaną zmienione.

Jakby to było za mało, to twórcy przygotowali ogromną ilość wyposażenia, które możemy umieścić w 10 różnych slotach. Tarcze, sensory, różne rodzaje broni, silniki i wszystko, co potrzebne każdemu pilotowi. Każdy element opisany jest dość sporą ilością statystyk – obrażenia kinetyczne i energetyczne, bonus do prędkości i odnawiana przyspieszenia, zwiększenie ładowni etc. Taki system, w połączeniu z częstym zdobywaniem nowych łupów, czyni z Everspace 2 prawdziwego looter shootera. Pozwala to też na spersonalizowanie każdego ze statków do własnych potrzeb oraz ulepszenie tych elementów, w których dana klasa jest słabsza.

Kosmiczny shooter dla każdego - recenzja wczesnego dostępu Everspace 2

Walki są szybkie, efektowne i, momentami, bardzo trudne

To nie wszystko. Do dyspozycji mamy jeszcze dwa sloty na urządzenia, czyli dodatkowe umiejętności aktywne, odnawiające się po kilku/kilkunastu sekundach. Znajdziemy tu teleport, wyładowanie elektromagnetyczne, leczenie, specjalne tarcze czy sprzęt korzystający z efektu korozji (trucizny w grach fantasy). Co powiecie na specjalne pasywne umiejętności, które odblokowujemy co pięć poziomów (1 z 3 na każde odblokowanie, dodatkowo możemy je zmieniać w dowolnym momencie), albo te dostępne u naszych towarzyszy? A może chcecie zająć się dość rozbudowanym craftingiem, do którego zasoby zdobędziemy eksplorując wnętrza asteroid? Serio, jest tego mnóstwo i pozwala to na ciągłą zabawę w różne buildy, czyli sposoby personalizowania postaci, w tym wypadku statku, do naszych potrzeb.

Mechanika strzelania, lotu i eksploracji to, wypisz wymaluj, Freelancer. Dziwi mnie fakt, że dopiero teraz, przy otwartym kosmosie, zwróciłem na to uwagę, a nie podczas ogrywania jedynki. Nie ma tu żadnej mowy o symulacji – nasz statek porusza się płynnie i szybko na wszystkich płaszczyznach, a grawitacja planet na niego nie wpływa. Można nawet powiedzieć, że gra pożycza kilka elementów ze zwykłych strzelanek. Na porządku dziennym jest latanie na boki, na modłę pojedynków w Quake-u czy Unreal Tournament. Dzięki temu walki to nie tylko, standardowe dla tego gatunku, latanie za czyimś ogonem. Jest szybko, efektownie i momentami bardzo wymagająco. I cały czas emocjonująco.

Kosmiczny shooter dla każdego - recenzja wczesnego dostępu Everspace 2

Świat Everspace jest przepiękny i pełny unikatowych lokacji

PODSUMOWANIE

Naprawdę ciężko jest mi do czegoś się w tym tytule przyczepić. Twórcy dopieścili tu absolutnie wszystko, zostawiając sobie jeszcze miejsce na rozwój na drodze do pełnej premiery.

Każda lokacja, którą odwiedzamy, jest unikatowa, przygotowana ręcznie i pełna sekretów do odkrycia. Pasy asteroid, opuszczone kopalnie, wraki statków na powierzchni planet czy w przestrzeni, porty kosmiczne, same planety – wszystko jest miłe dla oka i, pomimo częstych odwiedzin, nie nudzi.

Rozgrywka, przez wprowadzenie elementów prosto z Diablo, jest zróżnicowana i wciągająca. Jeśli znudzi nam się granie w pewien sposób, nic nie stoi na przeszkodzie abyśmy zmienili klasę statku, jego wyposażenie i perki i gra się od razu inaczej. Dostępnego sprzętu jest mnóstwo, więc jest z czego wybierać.

Fabuła, która oczywiście dla wybrednych będzie średnia i nijaka, jest lekka i przyjemna. Nie ma tu epickiej walki o przetrwanie wszechświata, podniosłych przemówień czy typowego wątku ”od zera do bohatera”. Naszym zadaniem jest po prostu przeżyć w świecie po wojnie pomiędzy dwiema rasami i, podczas gdy mamy styczność z jednymi i drugimi, to nigdy nie jesteśmy stawiani w pozycji wielkiego zbawcy czy rozjemcy. Jesteśmy jak pył kosmiczny w tej części wszechświata. I jest to bardzo odświeżające.

W końcu mogę powiedzieć, że gatunek kosmicznych symulatorów ma idealny tytuł wejścia dla amatorów szukających kosmicznych wrażeń. Wszystkie pozostałe, jak Rebel Galaxy Outlaw czy Starpoint Gemini 3 mają jakieś problemy. Pierwszy ma bardzo nieczytelny interfejs i kokpit, który potrafi doprowadzić do szewskiej pasji, drugi ma żenującą fabułę, od której można odbić się przy pierwszych dialogach. Z kolei tytuły jak Elite czy EVE Online to tytuły bardzo skomplikowane i, na pierwszy rzut oka, nudne – podróż z miejsca na miejsce potrafi zająć nawet pół godziny, walka jest metodyczna i wymagająca, a poszczególne systemy trudne do ogarnięcia bez uprzedniego oglądania poradników – zwykłe lądowanie to dla laika proces nie do końca prosty i jasny.

Dziadek Freelancer może udać się na zasłużony spoczynek. Everspace 2 to nowy standard dla kosmicznych gier akcji. W cenie 160 złotych dostajemy zawartości na około 25 godzin, już na tym etapie wartej waszych pieniędzy. To jeden z najbardziej hojnych i dopracowanych wczesnych dostępów, jakie miałem okazję ograć i pierwszy, który z całego serca mogę wam polecić już teraz. A będzie tylko lepiej, studio Rockfish Games ma w planach znacznie więcej. Jeśli kiedykolwiek interesował was ten gatunek, albo tęskno wam za luźną, ale rozbudowaną przygodą w przestrzeni kosmicznej, to nie możecie trafić lepiej.

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming