GaleriaGaming

Keanu miał rację, Cyberpunk 2077 na pecetach naprawdę jest breathtaking!

-

3 min czytania

Technologia Ray Tracing czyni w Cyberpunk 2077 cuda. Na każdym kroku.

(wszystkie screeny pochodzą z pierwszej dzielnicy i prologu gry
tytuł ogrywamy na sprzęcie dostarczonym przez firmę Actina)

Jestem po drugiej nocce z CP2077 i nie mam dość. Wręcz przeciwnie. Dopiero poznałem Silverhanda i miałem napis początkowy. Po dość spokojnym początku gra w końcu otworzyła swoje drzwi na oścież i wyjechałem z pierwszej dzielnicy. Fabuła nabrała tempa, Keanu urzeka komentarzami, a miasto? Brak słów.

Ray Tracing w oryginale to technika malarska stworzona przez Albrechta Durera już w XVI wieku. W grafice komputerowej jest obecna, jako technologia, od lat 60 XX wieku. Do tej pory wykorzystywano ją tylko w filmach przy produkcji efektów komputerowych. Pozwala ona na bardzo realistyczne przedstawienie oświetlenia, odbić w powierzchniach każdego rodzaju itp. Z racji wymagań, co do mocy obliczeniowej, technologia nie była dostępna dla producentów gier i zwykłych graczy aż do teraz.

Cyberpunk 2077 to pierwszy tytuł, jaki mam szansę zobaczyć, z włączonym Ray Tracingiem i pierwszy, przy którym bardzo mocno współpracowała z twórcami NVidia, czyli producent jedynych, na razie, kart graficznych oferujących tę nowinkę. Można wręcz powiedzieć, że obydwie firmy miały jednakowy wpływ na swoje produkty – CD Projekt RED w rozwój RT, a NVidia w CP2077. Mariaż stworzony w niebie, o czym możecie się przekonać grając lub przeglądając dzisiejszą galerię.

Gra REDów wygląda pięknie nawet bez włączonego RT, nie zrozumcie mnie źle. Przy włączonym jednak to coś z innego świata. Zdarzyło mi się być w kilku miejscach mocno oświetlonych neonami i powiem szczerze, że to co dane jest mi oglądać, grając w CP2077, praktycznie nie odbiega od tego co widzimy w rzeczywistości. Okej, po teksturach, postaciach itp. widać, że to gra, ale oświetlenie? Odbicia czy rozproszenie promieni świetlnych? Zdjęcia, pomimo, że olśniewająco piękne, nie oddają w pełni jak wygląda to w ruchu.

No dobra, koniec owijania w bawełnę. Cyberpunk 2077 to najładniejsza gra, jaka kiedykolwiek powstała, koniec i kropka. Więcej na ten temat w nadchodzącej recenzji w przyszłym tygodniu. Będziemy mieli bardzo dużo do omówienia. Ta galeria to też tylko przedsmak. Pojawi się druga, znacznie obszerniejsza, jako towarzysz dla recenzji.

A teraz wracam do Night City, V i Johnny mnie potrzebują.

Zdjęcia powstały przy użyciu trybu foto w grze – nie ingerowałem w obraz w żaden sposób poza położeniem kamery.

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Galeria