KulturaNewsSerial

Johnny Depp wciąż stara się o role w Rodzinie Addamsów

-

2 min czytania

Tim Burton uzyskał zielone światło i nowa wersja Rodziny Addamsów ujrzy światło dzienne. Netflix będzie odpowiadał za produkcję filmu.

Tim Burton jest idealną osobą do realizacji tego serialu. Jego specyficzny styl idealnie pasuje do pokazania tej zwariowanej rodziny. Należało znaleźć tylko odpowiedniego aktora do głównej roli. Oczywiście biorąc pod uwagę przeszłość Burtona, gdy informacja o potencjalnym powrocie rodziny Adamsów do żywych trafiła do mediów, wiele osób zakładało, że Johnny Depp otrzyma rolę patriarchy rodziny – Gomeza Addamsa. Oczywiście istnieje ryzyko, że ta kooperacja skończyłaby się równie marnie co ostatni wspólny film panów, których również był rebootem kultowej serii, czyli Mroczne Cienie.

Jak donosi Daniel Richtman Johnny Depp aktywnie lobbuje swoją kandydaturę. Tim Burton z chęcią widziałby swojego przyjaciela w tej roli, ale problemem mogą być inne osoby odpowiedzialne za produkcję oraz status Deppa w świecie filmowym. Gdyby to zależało tylko od reżysera, to aktor miałby role zagwarantowaną.

Netflix zapowiedział, że serial będzie skupiał się na młodych, mniej znanych aktorach. Obecność Deppa w tym wypadku byłaby też podyktowana kwestiami budżetowymi. Tak możemy przeczytać przynajmniej na Whats On Netflix.

Pierwszy sezon (obecnie nie jest jasne, czy Netflix zamówił wiele sezonów z góry) śledzi losy Wednesday Addams w szkole z internatem, gdzie uczy się opanować swoje nowe umiejętności, jednocześnie rozwiązując tajemnicę morderstwa, stawiając czoła nowemu rosnącemu zagrożeniu zła i jej różnymi nowymi relacjami w szkole Nevermore.

Oznacza to, że Wednesday będzie grała pierwsze skrzypce, przynajmniej na początku serii, a pozostali aktorzy raczej będą schodzić na drugi plan. Otrzymanie roli przez Deppa jest dla niego niezwykle ważne, zwłaszcza że w ostatnim czasie jest on persona non grata w świecie filmowym.

Jego przegrana w sądzie z Amber Heard dowiodła, że jest on faktycznie winny przemocy w stosunku do partnerki, a to odbiło się na jego karierze. Bądźmy szczerzy, aniołem to on nie jest. Może i dobrym aktorem, ale za mniejsze przewinienia ludzi zwalniano z produkcji. To, że ona też ma swoje za uszami to pewne. Byli po prostu siebie warci.

Czytaj też: Netflix nakręci własny dokument o Britney Spears

 

Marcin Krzemień
Marcin Krzemień — kolekcjoner, fascynat gier Indie i niszowych systemów RPG. Pasjonuje się podbojem kosmosu. Prowadzi cykle: Blast from the Past, IndieDev, Supervillain Origins i inne. Znaleźć możecie go na Twitchu jako Redaktor_Krzemien.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Kultura