ActinaGamingOd redakcjiRecenzja

It’s great, not terrible – recenzja Chernobylite [PC]

-

12 min czytania

Nazywanie Chernobylite “polskim STALKERem” jest krzywdzące – tytuł ten ma własną tożsamość i mechaniki, które bardzo różnią się od kultowej, ukraińskiej gry. 

(Tekst zawiera spoilery i zdjęcia jedynie z prologu gry, którą ogrywaliśmy na komputerze dostarczonym przez firmę Actina: i5 9600K, 16GB RAM, GeForce 2060)

Część z was może poznać w tytule jeden z najbardziej memogennych cytatów ostatnich lat. Pochodzi on z serialu Czarnobyl, niesamowicie trzymającej w napięciu produkcji HBO, opowiadającej o jednym z najważniejszych i najbardziej przerażających wydarzeń w historii ludzkości. Nie wykorzystałem go tylko dlatego, że uczynili to również scenarzyści studia The Farm 51 w pierwszych minutach gry Chernobylite. Głównym powodem jest fakt, że najnowsza produkcja polskiego studia stoi na bardzo wysokim poziomie i jest najlepszą polską grą, jaka ukazała się przez ostatni rok (conajmniej). Jest klimatyczna, bardzo dobrze napisana i zawiera w sobie elementy, które zadowolą fanów horrorów, skradanek, RPG-ów z wpływającymi na fabułę wyborami i gier survivalowych z budowaniem bazy.

It's great, not terrible - recenzja Chernobylite [PC]

Eksplozja reaktora czwartego w Czarnobylu jest bardzo ważnym elementem fabuły gry.

FABUŁA

Nasza opowieść rozpoczyna się majakami sennymi głównego bohatera, Igora, który jest w trakcie powrotu do elektrowni w Czarnobylu i otaczającej ją Strefy Wykluczenia (zwanej potocznie Zoną). Kiedyś, tuż przed wybuchem reaktora czwartego  w 1986 roku, pracował on tam wraz ze swoją ukochaną, Tatianą. Teraz, kiedy to najniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi kryje się pod Arką, czyli nowym sarkofagiem ochronnym, wkrada się on, wraz z dwójką stalkerów, na teren elektrowni w celu zdobycia kawałka czarnobylitu, który ma pomóc mu odnaleźć, zaginioną podczas tragicznego wydarzenia, Tatianę. Na terenie elektrowni dochodzi do spotkania z Mrocznym Stalkerem, dziwnym osobnikiem znającym naszego bohatera i zdolnym wykorzystywać właściwości tajemniczej substancji. Igor, wraz z jedynym ocalałym ze spotkania sprzymierzeńcem, zmuszony jest uciekać przez portal czasoprzestrzenny. To, co czeka go później, będzie wymagało od niego nie lada przygotowania. Będzie on musiał rozbudować swoją bazę, zebrać potrzebne zasoby, sprzymierzeńców i wszelkie wskazówki, jakie będzie mógł znaleźć podczas eksplorowania Zony. Tylko wtedy wejdzie on ponownie na teren elektrowni, aby odnaleźć Tatianę i odkryć tajemnice czarnobylitu.

To wszystko dzieje się w pierwszych 20 minutach gry – albo więcej, jeśli dokładnie przyglądacie się, tak jak ja, każdemu elementowi na ekranie – i przyznam, że ogromnie zachęca do dalszego eksplorowania Strefy Wykluczenia i scenariusza przygotowanego przez The Farm 51. To zdecydowanie najlepszy element całej gry, który wciąga jak najlepsza książka. Praktycznie natychmiastowo zostajemy wciągnięci w całą opowieść, pomimo natłoku informacji i wstępnego zdezorientowania tym, co się dzieje. Głównym powodem jest nie tylko przepięknie zrealizowana Zona (o tym później), ale i szalone i ciekawe postaci, które spotykamy na swojej drodze. Część z nich to wrogowie, inni to możliwi sprzymierzeńcy, a jeszcze inni będą z nami handlować, kiedy tylko spotkamy ich w różnych lokacjach. Nie chcę wam podawać przykładów, bo wolałbym abyście odkryli je sami, ale niektóre osobistości naprawdę zapadną wam w pamięć, o ile tylko je znajdziecie lub spędzicie czas na rozwijaniu z nimi znajomości (o tym również za chwilę).

Inna zaleta fabuły to sam pomysł na całą grę. Od zawsze powtarzam, że Strefa Wykluczenia może być niesamowitym źródłem inspiracji do filmów, książek czy gier i że więcej twórców powinno korzystać z atmosfery i unikatowości tego miejsca (tylko niech to będzie coś lepszego i oryginalniejszego, niż Chernobyl Diaries). Nie przypuszczałbym jednak, że można wziąć prawdziwą substancję, jaką jest odkryty w szczątkach reaktora i występujący jedynie tam czarnobylit i stworzyć z niego jeden z głównych aspektów gry, nie tylko pod względem fabularnym, ale i rozgrywki.

Muszę też słówko wspomnieć o zakończeniu, a właściwie dwóch, które udało mi się zobaczyć podczas dwóch moich rozgrywek. Zgadza się, Chernobylite ma kilka różnych zakończeń, które zależne są od naszych wyborów w grze i te, na które natrafiłem, są w pełni satysfakcjonujące, a jedno z nich tak mnie zaskoczyło, że od razu uruchomiłem grę drugi raz, by odkryć następne.

It's great, not terrible - recenzja Chernobylite [PC]

Stalkerowanie na całego – nieważne czy to ruiny, bunkry czy sama elektrownia, zwiedzać będziecie dużo.

ROZGRYWKA

Jak wspomniałem w opisie fabuły, naszym głównym zadaniem będzie eksploracja poszczególnych lokacji w Strefie Wykluczenia, zbieranie w nich zasobów i wskazówek potrzebnych do przygotowania się do wejścia do elektrowni i pozyskiwanie (albo tracenie) sprzymierzeńców. Jest tu naprawdę bardzo dużo systemów, nawet jeśli chodzi o samo budowanie bazy. Rzeczy do skonstruowania jest naprawdę dużo i chwilę wam zajmie zastanowienie się co wybudować następne, czy na pewno to wam się przyda teraz i później i czy wpłynie to korzystnie na resztę mieszkańców schronienia. Mamy tu kuchenki do gotowania, stanowiska do tworzenia pancerzy, broni i amunicji, różne źródła zasilania, elementy dekoracyjne (bardzo ważne do posiadania w bazie) czy nawet urządzenia budowane na terenie zwiedzanych lokacji, które pomogą nam na dłuższą metę. Co prawda sam system stawiania poszczególnych konstrukcji mógłby być trochę lepszy, aby ładniej można było zorganizować wygląd naszego “domostwa”, na przykład za pomocą systemu obracania schematów o 45 stopni, ale i tak można być pozytywnie zaskoczonym ilością sprzętu do pozyskania i zbudowania. Jest tego naprawdę dużo i każdy majsterkowicz znajdzie coś dla siebie.

Sama eksploracja wiąże się z systemem wyboru czasowo ograniczonych misji nie tylko dla nas, ale i naszych sprzymierzeńców. Jako Igor będziemy wyruszać (ale nie musimy) na wszystkie misje fabularne, a na te czysto szperackie – zdobądź medykamenty/jedzenie etc. – wyślemy naszych towarzyszy. Warto tu pamiętać, że nasi sprzymierzeńcy to też ludzie z własnymi potrzebami i humorami, warto więc sprawdzić czy nie potrzeba im lepszego wyposażenia albo odpoczynku aby zwiększyć ich szansę na przeżycie, bo nie wszystkie misje gwarantują sukces. Może się tak zdarzyć, że inni stalkerzy zginą, wrócą z ranami albo zostaną pojmani. Jeśli to ostatnie, to będziemy musieli wybrać czy przeznaczamy cenny czas (jedna wyprawa trwa jeden dzień) na ich ratowanie czy pozostawimy ich samym sobie.

Kiedy w końcu dotrzemy na docelową mapę, to Chernobylite zmienia się w tytuł przypominający kultowego STALKER-a z bardzo leciutką nutą Escape from Tarkov. Startujemy na jednej granicy mapy z głównym celem dnia. Nie musimy wykonywać go od razu. Cała lokacja stoi przed nami otworem i możemy ją eksplorować niczym nie ograniczani (przynajmniej na początku). Znajdziemy na niej wspomniane zasoby, ciekawe postaci i różnych przeciwników, którzy staną nam na drodze. Możemy też odwiedzić liczne znaki zapytania, z których najciekawsze są te, które dają nam wskazówki czy rozwijają fabułę.

Jak widać ważnych wyborów mamy sporo, ale nie są one najważniejszymi, które będziemy podejmować. Chernobylite to jeden z najlepszych przykładów “choices matter” i może stać dumnie obok najlepszych produkcji tego gatunku, nawet obok klasyków studia Telltale. Nigdy nie wiemy, która wybrana linia dialogowa wpłynie drastycznie na fabułę lub stan Zony i naszych sprzymierzeńców. Nigdy nie wiemy, czy nie wykonanie danej misji fabularnej, bo ważniejsze w tym momencie są zasoby, nie zamknie nam jakiejś drogi kilka zadań później. Ponownie nie będę podawał wam przykładów, żebyście odkryli wszystko sami, ale wiedzcie, że nie raz będziecie się dłużej zastanawiać na wyborami, zwłaszcza jak po raz pierwszy odkryjemy, jak duże mogą reperkusje niektórych z nich. Co ciekawe wcale nie musimy żyć z tymi wyborami do końca gry. W grze pojawia się pewna mechanika związana z czarnobylitem – w momencie śmierci trafiamy do miejsca poza czasem, pełnego dziwnych kryształowych formacji. Znajdziemy w nim wszystkie nasze dotychczasowe decyzje i dowiemy się, jak są one połączone. Jeśli chcemy, to możemy użyć dostępne odłamki czarnobylitu, aby cofnąć się w czasie i zmienić dane wydarzenia. Niby ułatwienie, ale ponownie to, czy to zrobimy i ile razy ma wpływ na fabułę, a zwłaszcza na zakończenie.

It's great, not terrible - recenzja Chernobylite [PC]

No dobra, gdzie jest guzik AZ5? – Poziom detali w lokacjach jest momentami porażający.

TECHNIKALIA

Deweloperzy z The Farm 51 wiele razy jeździli do Strefy Wykluczenia robić tysiące skanów i zdjęć Prypeci, samej elektrowni (zarówno na zewnątrz, jak i w środku) i całego otoczenia, nawet w tym celu zorganizowali udaną kampanię na Kickstarterze. I to widać. Już moment wyjścia z pociągu w pierwszych pięciu minutach gra poraża pięknem lasu, który widzimy przed nami. A dalej jest tylko lepiej. Pokój kontrolny w elektrowni, pomieszczenie z reaktorem czy turbinami, opuszczone miasto Prypeć  czy nawet lasy i sama roślinność – te wszystkie lokacje są tak pełne detali, że nie raz przystaniecie pooglądać urządzenia, odpadający tynk ze ścian czy nawet pomnik poświęcony pamięci bohaterskich strażaków i czyścicieli pracujących na tym terenie. Wszystko wygląda bardzo realistycznie, co dodatkowo potęguję uczucie grozy, jaka ogarnia nas podczas eksploracji zrujnowanych budynków, bunkrów i laboratoriów.

Razem z grafiką współgra oczywiście dźwięk, zarówno pod postacią dźwięków otoczenia, jak i muzyki. Szum drzew, stukanie naszych butów o posadzkę czy dźwięk trzeszczących pod naszymi stopami śmieci – nie wiem, czy deweloperzy postąpili podobnie, jak twórcy Ghost of Tsushima i nagrali również dźwięki obecne w Zonie, ale wszystko się pięknie komponuje razem i nic nie zdaje się być nie na miejscu. Nie wyobrażam sobie innego udźwiękowienia w tego typu grze. Podobnie ma się sprawa z kompozycjami muzycznymi. Potrafią one skutecznie zmienić nawet spokojny moment w pełen takiego napięcia, że ciarki same uciekają z pleców. Dobrym przykładem całości może być nawet sam prolog kiedy dochodzimy z towarzyszami do elektrowni – najpierw słyszmy powolną, ale włażącą za skórę melodię (twórcy i w tym aspekcie sięgnęli chyba po inspiracje do genialnego serialu, jakim jest Czarnobyl, takie jest przynajmniej moje wrażenie), która w momencie dotarcia do elektrowni cichnie i ustępuje specyficznemu szumowi dobywającemu się z pracującej elektrowni. Ogrywałem ten moment już kilka razy, w tym przed premierą gry i cały czas przyprawia mnie on o gęsią skórkę i lęk przed tym miejscem. Pierwszorzędna robota.

Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o dubbingu, a właściwie o jego angielskiej wersji. Aktor podkładający głos pod Igora całkowicie nie pasuje do roli, jaką ma odegrać. No dobra, brzmi on jak ktoś wykształcony, ale bardziej przypomina angielskiego profesora, aniżeli rosyjskiego naukowca. Pozostałe postaci można zaakceptować, ale sam Igor tworzył u mnie taki dysonans, zarówno przez imię jak i miejsce akcji i samą opowieść, że dość szybko przełączyłem się na wersję rosyjską i tak ograłem grę do końca dwa razy. Zróbcie sobie tę przyjemność i też włączcie ten język, doda to wam znacznie więcej klimatu do całej produkcji. Mała wskazówka – poczekajcie z tym do końca prologu. Jest tam jeden moment, który może was bardzo usatysfakcjonować w wersji angielskiej.

W sprawie optymalizacji mogę powiedzieć jedno – na naszym sprzęcie (i5 9600k, 16GB RAM, GeForce 2060) gra chodzi jak najlepsze Ferrari, ani razu nie zaliczyła spadku płynności ani nie wysypała się do systemu. Błędów też nie zauważyłem zbyt dużo, najczęstszym był lekki problem z przechodzeniem przez niektóre przeszkody.

It's great, not terrible - recenzja Chernobylite [PC]

Jeśli ktoś z was był kiedyś na wycieczce w Czarnobylu to pozna wiele z miejsc przedstawionych w grze.

FINAŁOWYCH SŁÓW KILKA

Nie zrozumcie mnie źle, Chernobylite nie jest pozbawione wad. Poszczególne systemy są tak naprawdę w większości bazowe – przeciwnicy patrolują określonymi ścieżkami, skradanie jest banalne, a jak zrozumie się co i kiedy budować, to niektóre późniejsze ograniczenia nie będą tak dotkliwe, zwłaszcza podczas kolejnych rozgrywek. Lokacje są małe i zwiedzamy je często, co może niektórym z was się nie spodobać. Można taki stan rzeczy wytłumaczyć ilością wszystkich elementów, jakie deweloperzy umieścili w swoim tytule, przez co żaden nie wybija się ponad standardy gatunkowe. Nie zmienia to jednak faktu, że razem tworzą bardzo ciekawą i intrygującą całość, która jest także wspierana przez bardzo dobrze napisany scenariusz i mnogość różnych wyborów wpływających na opowieść czasami w bardzo drastyczny sposób.

Jeśli jesteście fanami gry STALKER, chcieliście kiedyś odwiedzić Czarnobyl i okolice albo po prostu lubicie klimatyczne horrory z elementami science fiction lub gry nastawione przede wszystkim na opowiadanie ciekawej historii to nie możecie lepiej trafić. To najlepsza gra w dorobku studia The Farm 51, która na dodatek stoi na światowym poziomie i bije na głowę w niektórych aspektach nawet produkcje wielkich ekip. Atmosfera bije od niej z mocą cząsteczek uranu i wciąga od pierwszej minuty spędzonej z tytułem nie puszczając przy tym do samego końca. A to w grach jest najważniejsze.

Jeszcze jedno – podążajcie za dźwiękiem tandetnego, rosyjskiego techno. Nie pożałujecie.

czytaj też: Youtuber zaprojektował robota, który skonstruował mural z domino poświęcony grze Super Mario Bross!

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Actina