GamingNaszym zdaniem

Gry komputerowe są szkodliwe dla twojego dziecka… czasami

-

5 min czytania

Rozmowa o grach komputerowych w życiu dziecka jest jedną z najgorszych rzeczy, jaka może was spotkać.

Z jednej strony musicie sobie radzić z oszołomami, które twierdzą, że każda gra krzywdzi dzieci i powoduje u nich ADHD. Z drugiej macie ojców, którzy są święcie przekonani, że gry nigdy w życiu nikogo nie skrzywdziły i nie powinno się ograniczać ich dostępu żadnemu dziecku.

Od niemalże roku jedyną grą, w którą tak naprawdę gram jest „Call of Duty: Warzone”. W tym czasie w sieci poznałem kilku chłopaków, z którymi gram codziennie. Ich wiek to od 13 do 28 lat. Nie jesteśmy przyjaciółmi, nie gadamy o poważnych sprawach, ale dogadujemy się na tyle, aby spędzać ze sobą miło czas.

W pewnym momencie do naszego regimentu dołączył chłopak o bardzo dziecięcym głosie. Nie chciałem go zbytnio oceniać, ale w końcu musiałem spytać, ile ma lat. Okazało się, że chodzi do pierwszej podstawówki i ma 8 lat.

Oznaczało to, że był starszy od mojego syna o niecałe 12 miesięcy. Powiedziałem mu szczerze, że moja moralność nie pozwala mi z nim grać w tytuł, który jednoznacznie został stworzony z myślą o graczach dorosłych. W „Warzonie”, nawet jeśli wyłączymy wulgaryzmy i krew, nadal dostaniemy tytuł, który jest szybki agresywny i zdecydowanie nieodpowiedni dla małych dzieciaków.

W jednej z najpopularniejszych „Codowych” grup na fejsie jakiś czas temu ojciec pochwalił się swoim sześcioletnim synem, który grał w Warzone lepiej ode mnie. Oczywiście byłem pod wrażeniem jego skillsów, ale bardziej byłem pod wrażeniem głupoty jego ojca. Gry komputerowe są oczywiście dla ludzi. I nie powinniśmy bezmyślnie ich zakazywać, ale każdy szanujący się psycholog podkreśli, że dobór gier musi być odpowiedni do dziecka.

Gry mogą być szkodliwe – to smutna prawda

Wiecie, o co chodzi? Żyjemy w czasach gdy już większość rodziców ma świadomość, że o seksualności powinniśmy rozmawiać od 7 roku życia. Tylko że gdy rozmawiamy z siedmiolatkiem o tym, skąd biorą się dzieci, używamy języka odpowiedniego dla siedmiolatka. Wyjaśniamy mu, o co chodzi w sposób, który nie będzie zbyt wulgarny i problematyczny. Dawanie sześciolatkowi „Cod: Warzone” to jak puszczanie mu pornosów, jako sposób nauki o tym, czym jest seks.

Dzieci są bombardowane z każdej strony rzeczami, które walczą o choćby sekundę ich uwagi. Najpopularniejsze bajki to „kapitan Majtas”, który, chociaż śmieszny jest też czymś w rodzaju bajki na koksie. Na youtubie twórcy kontentu dla dzieci starają się przekonać dzieciaki krzykiem i kłamliwymi tytułami, bo wiedzą, że dzieci przyciąga agresywna reklama i głośna zabawa. I może dzieciaki to lubią, ale czy jest to coś dobrego dla nich?

Mój starszy syn ma już 8 lat. Ma ADHD i zespół Aspergera. Jego związek z grami jest więc problematyczny, ponieważ przejawia zachowania, które kojarzą się z uzależnieniem. Bardzo trudno mu jest wyjść myślami ze świata gier. Dlatego tak bardzo staram się dobierać dla niego odpowiednie gry. Nie takie, które opierają się na agresji, a raczej takie, które zapewniają mu możliwość tworzenia, zabawy, rozwoju. I jeśli mam być szczery – wkurwia mnie to.

Odpowiednie tytuły dla odpowiednich odbiorców

Chciałbym, aby mój syn mógł już grać w „Cod: Warzone”. Wtedy moglibyśmy razem usiąść przed telewizorem i wspólnie się bawić. Zamiast tego jesteśmy ograniczeni często do tytułów, które nie sprawiają mi żadnej przyjemności. Ale wiem, że mój syn musi dorosnąć do tych tytułów.

Chciałbym podkreślić, że „Cod: Warzone” nie spowoduje, że wasz sześciolatek kogoś zabije, oczywiście, że nie. Ale jednak tak duża dawka głośnych dźwięków, kolorów i przesadna stymulacja jego mózgu będzie miała na niego negatywny wpływ. W dzisiejszych czasach dzieci i tak są przestymulowane, a rolą rodzica jest zapewnienie im uspokojenia.

Matka moich dzieci, gdy to było możliwe, wychodziła z nimi każdego dnia na jakieś zajęcia. Place zabaw, spotkania ze znajomymi, wycieczki do zoo, nasz psycholog przyznał, że chociaż docenia, że Anka próbuje ich rozwinąć w ten sposób, musi też zrozumieć, że czasami dzieci potrzebują czilu. Bycia w domu i niczego nierobienia. Bo muszą się nauczyć, że ich życie nie musi być ciągłą stymulacją.

Oczywiście istnieją tytuły, które wręcz pomagają dzieciakom w walce z ADHD. Jednak są to znowu mądrze dobrane gry przez psychologa i rodziców, którzy nie zakładają, że wszystkie tytuły są dobre dla każdego. Gry umieją też uczyć logicznego myślenia, poprawiają refleks, pomagają w czytaniu, umieją mieć wspaniały wpływ na rozwój małego człowieka. Ale mądrze dobrane.

Dlatego, jeśli koniecznie chcecie zrobić ze swojego dziecko profesjonalnego esportowca. Postarajcie się, aby może najpierw był speedrunerem w Mario Odyssey. Dopiero później dajcie mu do ręki AK-47 i namówcie do zabijania noobów. Gry nie skrzywdzą waszych dzieci, wy sami – i owszem.

Czytaj też: CoD Warzone – czy granie na słabszym lobby jest ok?

Mogą Ci się spodobać

Więcej w kategorii Gaming