Tech

Grupa Hacksmith tworzy pierwszy na świecie miecz świetlny

-

2 min czytania

No prawie. Dokładniej mowa o ostrzu plazmowym, powstałym z połączenia skompresowanego ciekłego propanu i tlenu, przepuszczonego przez dysze używane w przemyśle szklarnianym.

Przez ostatnie dwa tygodnie film majsterkowiczy z grupy the Hacksmith, przedstawiający proces produkcji, zebrał ponad 20 mln wyświetleń.

Jak widać bardzo imponujący projekt, nawet jak jest dość nieporęczny. Swoja drogą ciekawostka – miecze świetlne z osobnym źródłem zasilania pojawiły się już w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Proto-miecze wykorzystywane były przez pierwszych Jedi i Sithów.

Co nie zmienia faktu, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. W bezruchu do złudzenia przypomina oręż użytkowników Mocy. Bardzo ciekawy jest też styl, jakim poszła ekipa przy projektowaniu całego sprzętu. Jest mocno steampunkowo. Plecak zasilający całe urządzenie jest żywcem wyjęty z fabryki z epoki rewolucji przemysłowej, oczywiście stylowo obity sztuczną skórą. Rękojeść jest pełna rurek i zaworków, a całość utrzymana jest w kolorystyce miedzi i złota.

Kilka dni temu na kanale youtubowym the Hacksmith pojawił się test miecza plazmowego. I, pomimo pewnych ograniczeń związanych z designem i termodynamiką, robi takie samo wrażenie co konstrukcja. Powiem więcej, poza walką, potrafi to samo, co słynna broń Jedi.

Ostrze ma temperaturę 4000 stopni Fahrenheita, czyli około 2200 stopni Celsjusza. Jest zdolne do topienia betonu, przecięcia metalowych drzwi czy zamienienia piasku w szkło. Tak, wymaga to więcej czasu niż potrzebowałby do tego Darth Vader, ale zdolne jest do przecięcia prawie wszystkiego. Tak, jak miecz świetlny.

Chłopaki z Hacksmith odpowiedzieli na pytanie wielu osób na świecie – czy jest możliwe stworzenie działającego miecza świetlnego. Jak widać tak, nawet jeśli jest bardzo ograniczony w działaniu. Nie jest solidny, ma więc na niego wpływ wiatr i nie zatrzymałby się na ”ostrzu” drugiej takiej konstrukcji. Ale w przyszłości kto wie? Może w bardziej cywilizowanych czasach…

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Tech