GamingIndie GamingNewsTech

Google Stadia pod ostrzałem za brak możliwości grania w 4K

3 min czytania

Google ma problemy ze swoją platformą streamingową do gier. Już w październiku wytoczono proces w sprawie Google Stadia, że ta nie odtwarza gier w rozdzielczości 4K.

Oskarżenie wnosiło, że firmy Google, id Software i Bungie źle oszacowały możliwości Google Stadia. Obiecywały, że gry takie jak Doom Eternal czy Destiny 2, mogą działać w rozdzielczości 4k i 60 klatkach na sekundę. Okazuje się, że żadna z tych gier nie działa właśnie w tej rozdzielczości. Dlatego rozpoczęto pozew zbiorowy przeciwko spółce.

Pozew został początkowo wniesiony do Sądu Najwyższego Nowego Jorku, ale prawnicy id Software złożyli wniosek o przeniesienie się do sądu Federalnego w Nowym Jorku.

Luty był ciężkim miesiącem dla Google Stadia. 1 lutego zamknięto wszystkie wewnętrzne studia programistyczne. Firma skupiła się na oferowaniu technologii Stadia wydawcom gier wideo. Jak donosi serwis Kotaku, zarząd spółki pochwalił deweloperów gier za dobre wyniki i prace, na tydzień przed zwolnieniem całego zespołu. Na dodatek głośno się zrobiło, kiedy Twórca Terrarii anuluje wersję na Stadia, bo Google zablokował mu konto.

Teraz po zwolnieniu programistów i przejęciu firmy deweloperskiej pojawiły się nowe problemy. Jeśli próbowaliście zagrać w grę oryginalną od Google o nazwie” Journey to the Savage Planet”, to pewnie zauważyliście, że jest to dosyć trudne. Jest w niej bardzo duża ilość bugów, a czasem nie da się nawet wyjść z głównegop menu. Gra znajduje się na serwerach Stadii, więc ty jako gracz nie jesteś w stanie tak naprawdę nic zrobić.

Jeden z graczy spróbował skontaktować się z wydawcą gry, ale ten też nie był w stanie pomóc. Wszystko dlatego, że Google jest właścicielem gry. Co więcej, zwolnił całą ekipę pracującą nad tytułem.

Fot. Redit u/lordubuntuu

Fot. Redit u/lordubuntuu

Zrozumiałe jest, że wydawca nie pomoże, zwłaszcza że to Google Stadia jest właścicielem wszystkich plików. Na dodatek właściciele platformy streamingowej chyba nie zdają sobie sprawy, co posiadają we własnej bibliotece i aktywach. Zdaje się, że jest tam straszny bałagan. Jako użytkownik możemy się zastanowić nad tym, czy jeśli pomoc dla klienta nie wie jak zająć się sprawą, a nawet nie wie, jakie są jej własne produktu, to czy warto tę usługę kupować.

Czytaj też: Już niedługo pograsz Polandballem w grze od Exit Plan Games

Marcin Krzemień
Marcin Krzemień — kolekcjoner, fascynat gier Indie i niszowych systemów RPG. Pasjonuje się podbojem kosmosu. Prowadzi cykle: Blast from the Past, IndieDev, Supervillain Origins i inne. Znaleźć możecie go na Twitchu jako Redaktor_Krzemien.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming