GaleriaGaming

Everspace 2 Early Access – galeria

-

2 min czytania

Piękne widoki, unikatowe lokacje i dopracowany gameplay – Everspace 2 to najlepsza gra z wczesnym dostępem od lat!

Jestem w trakcie pisania recenzji najnowszej produkcji niemieckiego studia Rockfish Games, Everspace 2. Trzeba tu zaznaczyć, że gra jest dopiero we wczesnym dostępie, jednak już powala ilością zawartości, pięknymi widokami i dopracowaniem rozgrywki.

Można powiedzieć, że gra jest bardzo podobna do poprzednika, pomimo tego, że jedynka to roguelike, a dwójka to pełnoprawna gra z otwartym kosmosem, zaprawiona sosem a’la Diablo. Latamy od sektora do sektora, od planety do planety, zwiedzamy unikatowe, ręcznie przygotowane lokacje i walczymy z przeciwnikami. Z jedną małą różnicą. Jak wspomniałem przed chwilą, możemy dowolnie dobierać sobie docelowe miejsce, które odwiedzimy. W niektórych znajdziemy opuszczone kopalnie, wraki statków czy bazy piratów. Każda niesie ze sobą jakieś wyzwanie i nagrody. W innych znajdziemy przyjazne porty gdzie kupimy nowy sprzęt, naprawimy i spersonalizujemy statek czy dostaniemy misje poboczne.

Gdzie tu w tym wszystkim Diablo? Otóż statki mają 10 slotów na wyposażenie, od broni, wyrzutni rakiet do tarcz, sensorów czy powiększenia ładowni. Każdy z tych elementów opisany jest statystkami żywcem wyjętymi z gier action rpg. Dodatkowo mamy dwa sloty na wyposażenie, takie jak teleport, nagły zryw, wyładowanie elektromagnetyczne i tak dalej. Te odnawiają się po kilku/kilkunastu sekundach. Jest jeszcze umiejętność ostateczna, różna dla poszczególnych typów statków.

Przyznam, że bardzo przyjemnie mi się w ten tytuł gra. Nie będę ukrywał, że gry kosmiczne to moja para kaloszy i jedynym ostatnio tytułem, jaki ogrywam to Elite Dangerous, czyli bardziej symulator. Wymaga ona dużej ilości czasu i zdecydowanie nie jest dla każdego. Jest to więc dla mnie powiew świeżości. Jestem też zaskoczony, jak bardzo dobry i warty uwagi jest to tytuł, już na etapie wczesnego dostępu. Więcej o tym dowiecie się z mojej pełnej recenzji.

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Galeria