EkologiaNaukaNewsTech

Elektrownie słoneczne, nie takie “zielone”

-

3 min czytania

Wiadomo, że odnawialne źródła energii są przyszłością. Oprócz energii z wiatru można pozyskiwać ją z rzek, fal morskich i oczywiście ze słońca.

Jedno z najmniej gościnnych miejsc na Ziemi to pustynia saharyjska. Nie tylko jest tam słonecznie, gorąco, ale i płasko. Na dodatek jest ona bogata w sylikon, który wykorzystywany jest przy produkcji półprzewodników. Na dodatek nie brakuje tam światła. Co więcej, znajduje się tam już teraz, dziesięć największych elektrowni słonecznych na świecie.

Naukowcy uważają, że tę jałową pustynię można przekształcić w największą elektrownię słoneczną świata, która będzie dawała czterokrotnie więcej energii, niż jest na nią zapotrzebowanie. Plany na stworzenie obiektu, który dostarczy prąd dla państw europejskich, już są nakreślone. Takie miejsce ma powstać w Maroko i Tunezji.

Wydaje się, że zbudowanie elektrowni słonecznej opartej na panelach to same zalety. Okazuje się, że takie rozwiązanie ma sporą wadę. Chodzi tu o czarny kolor samych paneli. Ze względu na swój kolor pochłaniają one bardzo dużo energii, ale w elektryczność zamieniają około 15 procent. Co się dzieje z resztą? Zgodnie z powiedzeniem, że w naturze nic nie ginie, zamieniana jest w ciepło.

Normalnie piasek ze względu na barwę odbija dużą ilość promieni słonecznych więc i tak temperatura jest niższa niż w pobliżu czarnych paneli. Odkryto, że duże ilości paneli mogą mieć wpływ na klimat. Oczywiście miałoby to miejsce, gdyby wybudowano elektrownię zajmującą tysiące kilometrów kwadratowych. Takiej potrzeba by, aby wyprodukować prąd dla całego świata.

Cieplej, czyli zieleniej

Kilka lat temu naukowcy dokonali symulacji klimatycznej z uwzględnieniem nowych wartości dla efektu albedo. Jest to różnica pomiędzy ilością otrzymanego, a odbitego światła. Najprościej to opisać możliwościami odbijania światła. Czyli tak jak wspomniałem wcześniej, piasek lepiej odbija światło od czarnych paneli.

Symulacja wykazała, że w momencie osiągnięcia przez czarne panele wielkości 20 procent wielkości Sahary pojawia się dziwny efekt. Panele zwiększają temperaturę znacznie bardziej niż odbijający promienie słoneczne piasek, przez co robi się goręcej. To z kolei przekłada się na większe parowanie wody z oceanów i różnicę ciśnień, a w konsekwencji duże ilości opadów na pustynię. To powoduje rozwój roślin, z których więcej wody paruje, czyli wilgotniejszy klimat.

Przypomnijmy, że jeszcze niedawno, bo około 5 tys. lat temu na Saharze była bujna roślinność spowodowana właśnie takim samym efektem. Trzeba przyznać, że brzmi to bardzo ciekawie.

Zdawać by się mogło, że to idealne rozwiązanie. Panele dają energię dla świata, a przy okazji zamieniają największą pustynię na lądzie w zielony świat. Niestety taka zmiana, miałaby opłakane skutki dla innych części globu.

Przede wszystkim, przy 20 procentach pokrycia pustyni panelami, temperatura podniosłaby się tam średnio o 1,5 stopni Celsjusza. To podniosłoby ogólną temperaturę globu o 0,2 stopnia. Przez to doszłoby do jeszcze szybszego roztapiania się lodowców. Dodatkowo przesunięcie linii opadów bardziej na północ pozbawiłoby opadów amazońskiej dżungli i doliny kongo powodując tam susze. Model wykazał też, że zwiększyłoby to częstotliwość cyklonów na północnej półkuli.

Dodatkowo większa ilość zieleni na Saharze powodowałaby zmniejszenie ilości pyłu, który jest ważnym źródłem mikroelementów. To jednak niewykazane zostało w tej symulacji. Prawda jest taka, że klimat jest niespotykanie skomplikowaną sprawą i jeszcze nie jest do końca zbadany.

Czytaj też: Prehistoryczne wirusy wyłaniają się z syberyjskiej wiecznej zmarzliny

Marcin Krzemień
Marcin Krzemień — kolekcjoner, fascynat gier Indie i niszowych systemów RPG. Pasjonuje się podbojem kosmosu. Prowadzi cykle: Blast from the Past, IndieDev, Supervillain Origins i inne. Znaleźć możecie go na Twitchu jako Redaktor_Krzemien.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Ekologia