Lifestyle

Dlaczego roboty nie są w stanie wyhodować dobrego zioła

-

4 min czytania

Produkcja na farmach konopi jest najwyższa w historii, ale jest mało prawdopodobne, aby w najbliższym czasie roboty miały przejąć ten proces. Dlaczego w całym procesie nadal są potrzebni ludzie?

Stereotypowa farma marihuany to rozległy obszar upraw, na którym pracują beztroscy palacze-hipisi-rastamani, albo potajemna operacja w piwnicy zbudowana w oparciu na informacjach zebranych z forów internetowych. Rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej. Nowoczesne farmy konopi indyjskich, z klimatyzowanymi pomieszczeniami do uprawy i automatycznymi technikami nawadniania, stanowią wyraźne odejście od z góry przyjętych wyobrażeń popkultury o tym, jak wygląda farma. Choć rozchodzi się tu bardziej o marihuanę leczniczą niż jej stereotypową koleżankę, współczesna farma konopi nadal wymaga wykonywania wielu czynności ręcznie. Niewiele, jeśli w ogóle, jakikolwiek inny obszar rolniczych wykorzystuje pracę ludzką bardziej niż maszyny w aż takim stopniu, w jakim robią to farmy konopi. Dlaczego tak się dzieje? Dowiesz się z tego artykułu.

Zielony szał

Wzrost legalizacji marihuany zapoczątkował zielony szał wśród rolników. Nagle mogli zacząć uprawiać konopie oraz pozyskiwać konsumentów, którzy mogli w końcu je legalnie kupić. Pomimo rosnącego popytu, wysokiej jakości rośliny wymagają sporo czasu i precyzji podczas hodowli. Maszyny używane w konwencjonalnym rolnictwie nie są wystarczająco delikatne, aby sobie z nimi poradzić. Mało który klimat jest też odpowiedni do uprawy w naturalnych warunkach. Uprawa na wolnym powietrzu jest ograniczona do obszarów o stałym nasłonecznieniu i klimacie umiarkowanym. Większość marek uprawia więc marihuanę w zamkniętych pomieszczeniach. Ale nawet obiekty wewnętrzne, nieobciążone naturalnymi ograniczeniami rolnictwa na świeżym powietrzu i wspomagane nowoczesną technologią, wymagają od ludzi wykonywania większości pracy.

Proces uprawy może zająć od 10 do 32 tygodni, zanim roślina w pełni dojrzeje do zbioru. Hodowcy mogą zacząć od nasion lub, jeśli mają już dojrzałą roślinę, od sadzonki zwanej klonem. Klony zapewniają o wiele szybszy proces wzrostu niż kiełkowanie nasion, ale są również delikatne, ponieważ wciąż rozwijają korzenie, które wchłaniają składniki odżywcze. Agresywne obchodzenie się z klonem lub usuwanie go z umiarkowanego, wilgotnego środowiska może go zabić, jeszcze zanim się ukorzeni. Z tego względu obiekty wewnętrzne nadal podlewają go ręcznie. Zręczność robotów do obsługi klonów bez ich uszkadzania istnieje, ale nie jest ani zbytnio dostępna, ani opłacalna w porównaniu z wyszkoloną osobą.

Ludzie kontra maszyny

Największą przewagą człowieka nad maszyną w uprawie konopii jest zatem jego zręczność, dokładność i przede wszystkim delikatność. A jak wygląda praca na farmie i dlaczego potrzebna jest do niej ludzka ręka? Zapytałam o to Magdę, która od kilku miesięcy pracuje na jednej z upraw w Szwajcarii.

Marihuana lecznicza to zioło, które po zebraniu i odpowiednim oprawieniu suszy się w specjalnie przeznaczonych do tego suszarniach. Czasami pocięte łodygi zamraża się, aby pozostały świeże i zachowały swoje właściwości. Po rozmrożeniu i ususzeniu, aby przygotować je do sprzedaży, należy powybierać niepotrzebne liście i patyczki. W tym procesie najlepiej sprawdza się człowiek, ponieważ żadna maszyna nie jest tak uważna i delikatna przy selekcji materiału. Sprawne oko i precyzyjne ręce to pożądane cechy, których nie posiada żadna maszyna. Praca bywa żmudna i monotonna, wymaga skupienia i dokładności, a także cierpliwości. Szczególnym aspektem są też różne odmiany leczniczej konopii, które różnią się od siebie strukturą, wielkością i kruchością. Myślę, że trudno byłoby dopasować jedną maszynę do tak wielu rodzajów materiału.

Mówi Magda.

Dlaczego roboty nie są w stanie wyhodować dobrego zioła

Wyselekcjonowane i gotowe do sprzedaży konopie lecznicze.

Tak więc najbardziej pracochłonnym i wymagającym ludzkiej precyzji etapem w uprawie jest właśnie przycinanie. Mimo dostępnych na rynku maszyn, które są reklamowane, jako bardziej wydajne od człowieka, hodowcy nie chcą się na nie decydować. Zajmujący się chwastami uważają, że przycinanie maszynowe obniża wartość pąka poprzez uszkodzenie jego włosków, co sprawia, że ​​produkt jest mniej aromatyczny i słabszy.

Dzięki coraz większej legalizacji i obiecującej ekspansji dla rozwijającej się branży jest dużo miejsca na rozwój automatyzacji. Mimo to roboty nie przejmą upraw marihuany. Na razie.

Czytaj też: Malta zapłaci ci nawet 200€, za spędzenie na niej wakacji

Małgorzata Chuchel
Po latach namawiania przez przyjaciół postanowiła zająć się pisaniem zawodowo. Memy to jej pasja, a jej życie pisze najlepsze pasty. W wolnym czasie jeździ autostopem, jest dj’ką w duecie Typiary Niepokorne i tworzy na Spotify playlisty, których nikt nie słucha. Nadal poszukuje zarówno stylu pisania, jak i życia.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lifestyle