FilmKultura

David Fincher przez najbliższe cztery lata będzie tworzył ekskluzywnie dla Netflixa

-

3 min czytania

W przeddzień premiery jego nowego filmu „Mank”, autor „Gone Girl” wyjawił, że podpisał ekskluzywny kontrakt z Netflixem.

Decyzja ta nie powinna nikogo dziwić. Od wielu lat Fincher był mocno związany z Netlifxem. W końcu to on był producentem pierwszego hitu platformy „House of Cards”. Był odpowiedzialny za stworzenie jednego z najciekawszych seriali ostatnich lat „Mindhunter”. I brał również udział w kreacji „Love, Death, and Robots” razem ze swoim współpracownikiem Timem Miller.

W przyszłym miesiącu na Netflixie pojawić się ma jego najnowszy film „Mank”, który będzie opowiadał historię powstawania jednego z najważniejszych filmów w historii kina „Obywatela Kane’a”. Film ten trafi do kin już jutro, ale niestety Polacy nie będą mieli szansy go zobaczyć na ekranach przez jeszcze dłuższy czas w związku z obostrzeniami narzuconymi przez rząd.
W rozmowie z francuskim magazynem „PremiereFincher potwierdził, że przez najbliższe lata będzie tworzył ekskluzywnie dla Netflixa.

Fincher z Netflixem na cztery lata

„Tak, podpisałem kontrakt na cztery lata. I w zależności od tego, jaka będzie reakcja na „Manka”, pójdę do nich i spytam, co mogę zrobić, aby przeprosić za porażkę albo będę aroganckim dupkiem, który chce kręcić jedynie czarno białe filmy. Żartuje. Mam za zadanie stworzyć dla nich „content” cokolwiek to znaczy i przyciągnąć do nich widzów.”

O kontrakcie z Netflixem mówiło się już od wielu miesięcy. Potwierdzenie, że ten w końcu został podpisany, nie powinno nikogo dziwić. W ostatnich miesiącach tego typu umowy są coraz częstsze w świecie kina. Wystarczy wspomnieć, że podobny kontrakt podpisali twórcy „Gry o Tron” czy „Atlanty”.

Oczywiście mało kto spodziewa się, że „Mank” nie będzie wielkim sukcesem. Ale mając w pamięci, jak wielkimi budżetami musi operować Fincher, aby stworzyć kino na swoim poziomie, możliwe, że jego forma pracy okaże się ostatecznie nieopłacalna dla platformy streamingowej. Reżyser mówił o tym przy okazji drugiego sezonu „Mindhuntera”, który zebrał poklask wśród recenzentów i fanów, ale był na tyle kosztowny, że po prostu nieopłacalny dla Netflixa.

„Podpisałem tę umowę, również dlatego, że chciałbym pracować w taki sposób, jak Picasso malował. Chce próbować nowych rzeczy, innych form i nowego sposobu działania. I tak przyznaję, że po czterdziestu latach w tym zawodzie czuję się dziwnie, mając tylko dziesięć filmów na swoim koncie. Cóż, jedenaście, ale dziesięć, które mogę powiedzieć, są naprawdę moje. Tak, obiektywnie, jest to dość przerażająca obserwacja.”

Co wyniknie ze współpracy Finchera z Netflixem? Nie wiemy. Pozostaje nam czekać i mieć nadzieję na więcej seriali w stylu „Mindhuntera” i autorskich projektów filmowych. „Mank” trafi na Netflixa już 4 grudnia 2020 roku.

Mogą Ci się spodobać

Więcej w kategorii Film