GamingNews

Capcom skopiowało pracę innych w Resident Evil: Village

-

3 min czytania

Na dodatek to nie jest jeden mały element – skopiowanych rzeczy jest kilka, a podobieństwa są widoczne od razu. Przypadek? Raczej nie.

Richard Raaphorst, reżyser niskobudżetowego horroru found footage Armia Frankensteina z 2013 roku, podzielił się swoim znaleziskiem – w Resident Evil: Village pojawia się przeciwnik do złudzenia przypominający jedno z monstrów z jego filmowej produkcji. Podobieństwo jest uderzające:

Podczas gdy jest kilka niewielkich różnic – silnik w grze jest większy, a zamiast śmigieł przyczepione są do niego ostrza piły – to jednak sam pomysł jest identyczny, podobnie jak sposób ataku obydwu dziwadeł. Jakby tego było mało również sposób rozprawienia się z przeciwnikiem, jak i pomieszczenie, w którym walczymy, wygląda jakby było żywcem wyjęte z filmu.

Tak Raaphorst skomentował powyższe zdjęcia w poście na swoim profilu LinkedIn:

W 2013 roku wyreżyserowałem swój film Armia Frankensteina. To szalony film o potworach wypełniony moimi własnymi projektami stworzeń, z których jeden został wykorzystany – całkowicie bez pozwolenia i kredytu w najnowszej grze Resident Evil.

Fani filmu dość szybko znaleźli podobieństwa wśród innych przeciwników (znajdziecie je w komentarzach do tweeta), jednak w ich wypadku można mówić jedynie o inspiracji, a nie bezpośredniej kopii.

Od momentu pojawienia się zdjęć porównawczych sprawa wybuchła, czego nie spodziewał się sam reżyser. Wszystkie portale piszą w tym momencie o oskarżeniach w stronę Capcomu, plagiacie itp. Jak zaznacza sam Raaphorst, nie zamierza on podejmować żadnych kroków prawnych przeciwko Capcom, które jak na razie do całej sprawy się nie odniosło.

Z jednej strony horrory zawsze inspirują siebie nawzajem, a japońscy deweloperzy od dawna wykorzystują tzw. body horror przy tworzeniu wrogów – piramida zamiast głowy tam, strzykawka zamiast ręki gdzie indziej itp. Z drugiej jednak podobieństwa obydwu kreatur są bardzo ewidentne, nawet w otoczeniu w którym się znajdują.

Nic dziwnego więc, że w trakcie ogrywania Resident Evil: Village można cały czas odnieść wrażenie, że gdzieś już to wszystko się widziało. O tym jednak będziecie mogli przeczytać w naszej recenzji.

czytaj też: Mamy pierwszy trailer do “Venom 2” [WIDEO]

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Gaming