ActinaGamingIndie GamingRecenzja

Bang-On Balls: Chronicles, they can into space! [Recenzja]

-

6 min czytania

Kiedy dostałem Bang-On Balls: Chronicles, nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Gra została stworzona na podstawie popularnych memów, których życie skończyło się kilka lat temu.

Polandball narodziły się ze swego rodzaju wojny internetowej, która miała swój początek w 2009 roku. Na stronie internetowej, która była jednym wielkim płótnem w kształcie okręgu, grupa polskich internautów skoordynowała swoje działania i namalowała flagę Polski. Był to nie lada wyczyn, zwłaszcza że każdy użytkownik miał bardzo małą ilość “tuszu”. Pomimo prób zablokowania tego dzieła przez innych internautów, Polakom udało się namalować to, co chcieli, a nawet napisać Polska na samym środku.

To, co się wydarzyło na tej stronie zainspirowało użytkownika o pseudonimie FALCO, pochodzącego z Wielkiej Brytanii do stworzenia pierwszego komiksu Polandball. Wszystko to, aby zdenerwować internautę o pseudonimie WOJAK, który był z Polski i mówił dosyć łamanym językiem angielskim. Do pierwszego komiksu użyto MS Paint, a kulkę namalowano z odwróconą flagą, co miało oznaczać, że w Polsce wszystko jest na opak. Sukces tej kulki spowodował, że szybko powstały reprezentacje innych krajów. Te prześmiewcze komiksy w satyryczny sposób przedstawiały historię, zwyczaje czy aktualną politykę. Ze względu na międzynarodowy charakter Countryball, postacie te mówiły łamanym językiem angielskim. Oprócz Brytyjskiej kulki, która mówiła pompatycznym angielskim, bo była imperium i jako jedyna zna poprawnie własny język.

Exit Plan Games

To małe niezależne studio z Warszawy. Założyli je ludzie, którzy wcześniej pracowali w większych studiach deweloperskich. Część z ekipy pracowała przy dużych tytułach jak Gears of War, czy Wiedźmin 3. Po wielu latach pracy dla kogoś postanowili w końcu pójść na swoje i stworzyć własne małe studio. Według informacji podanych na stronie, w tym roku firma chciałaby wejść na giełdę New Connect. Teraz mają swój debiut w postaci pierwszej gry, którą wydali dzisiaj (03.03.2021).  

Bang-On Balls: Chronicles

Gra, w której wcielasz się w kulkę reprezentującą jakiś kraj, fenomenalnie wpasowała się w sposób gry TPP (third person perspective). Bang-On Balls: Chronicles ewidentnie jest inspirowane grami akcji z czasów N64 i pierwszej wersji PlayStation. Kiedy grałem w tutorial i pierwszą planszę, która dzieje się w czasach wikingów, miałem nieodparte wrażenie nostalgii i gier typu Croc, czy popularny u nas Spyro. Nie dziwne, że miałem takie odczucia, zwłaszcza że sami deweloperzy mówili, że inspirowali się tytułami takimi jak Mario, Sonic the Hedgehog czy Banjo-Kazooie.

Dwa razy podchodziłem do rozgrywki w Bang-On Balls: Chronicles. Po zrobieniu tutorialu, który trwał około 5-10 min nie byłem zachwycony sterowaniem (grając na klawiaturze i myszce). Odnosiłem wrażenie, że lepiej działałby tutaj pad do konsoli. Nie zraziłem się jednak tak szybko. Wiem, że nie zawsze można polegać na pierwszym wrażeniu, a tu coś mi mówiło, że powinienem spróbować pograć więcej.

Tym razem po skończeniu nauki obsługi, która wydawała mi się toporna, włączyłem pierwszy poziom dostępny we wczesnym dostępie i zmieniłem zdanie. Pierwsze parę minut to chaos. Odbijałem się od wszystkiego, wrogie kulki (Skandynawskie) biły mnie z każdej strony. Ogólnie nie było dobrze. Po chwili jednak załapałem sposób, chodzenia i obrony. Dalej już było tylko lepiej.

Kierowanie własnym Countryballem

Dla niektórych sposób poruszania się może być dosyć dziwny, bo oprócz tego, że wykorzystujemy do tego WSAD, to w tym kierunku kliknięcia też się bronimy tarczą. Myszką rozglądamy się na wszystkie strony i używamy lewego przycisku do ataku. Wspominałem, że do kierowania przydałby się pad. Nic bardziej mylnego. W ciągu 30 min od uruchomienia gry przyzwyczaiłem się i zacząłem wykonywać coraz to dziwniejsze skoki, ataki czy wspinaczki na wieże. Zwrócić trzeba też uwagę na to, że jesteśmy całkiem elastyczną kulką, więc odbijamy się na wszystkie strony i prawie od wszystkiego.

Kiedy pozna się możliwości własnych kul (zamierzone), zabawa nimi staje się naprawdę przednia. W zamkniętych pomieszczeniach jesteśmy niczym piłeczka kauczukowa, która odbija się od większości przedmiotów (mniejsze rzeczy niszczymy) i wrogów. Za pokonanych przeciwników otrzymujemy niebieskie kulki, które są odpowiednikiem monet, za które kupujemy bronie, skórki czy pancerze.

Jeżeli zbierzemy odpowiednią ilość zielonych znaczników dających nam życie, to zamienimy się w dużą kulkę niszczącą mury i miażdżącą przeciwników. Jest to też jedyna wersja kulki (czy raczej kuli), która może przebić kamienne ściany.

Broń twojej kulki

W trakcie grania, do dyspozycji dostajemy, bardzo dużo przeróżnych broni i tarcz. Każda z nich ma specjalne zasady, zasięg czy zadawane obrażenia. Możemy znaleźć miecze, magiczne różdżki, zbroje, a nawet księgi magii. Zdecydowanie księga czarów była moim ulubionym pancerzem (dawała magiczną ochronę, która wysyłała przeciwników do nieba), a zdobyłem ją, pokonując Duńską kulkę rzucającą Szwedami. Przyznam, że miałem multum zabawy podczas odbijania klasztoru, w którym urzędowali Skandynawowie. Co więcej, na pobliskim cmentarzu pojawiły się kulki zombie, które dały dużo pieniędzy. Oczywiście to wykorzystałem do zakupu dalszych broni.

Plansza i grafika

Wielce zaskoczony byłem grafiką, którą ujrzałem w grze. Cała gra robiona była na silniku Unreal. Bajkowe widoki, jaskrawe kolory i dużo kreskówkowych klimatów sprawiają, że wszystko idealnie wpasowuje się do kulkowego klimatu. Plansza jest obszerna i jest na niej wiele elementów do zbadania. W tej platformówce 3D możemy poruszać się po całej planszy. Naszą przygodę możemy właściwie zacząć wszędzie. Kilka razy zdarzyło mi się że moja kulka przeskakiwała z jednego miejsca w drugie (jakiś graficzny glitch), ale pamiętajmy, że gra jest we wczesnym dostępie.

Podsumowanie

Osobiście świetnie się bawiłem grając w Bang-On Balls: Chronicles. Niestety jeszcze nie udało mi się zagrać w trybie multiplayer, ale tryb dla jednego gracza przeszedł moje oczekiwania. Za cenę 54 złotych (cena w dniu premiery) dostajemy kawałek bardzo dobrej i zabawnej gry. Panowie z Exit Plan Games zrobili kawał fajnej gry. Tryb multiplayer potęguje jeszcze pozytywny odbiór, chociaż pozostaje mi jeszcze go sprawdzić. Może w pełnej wersji gry otrzymamy też PVP co by było doskonałym pomysłem.

Grę z czystym sumieniem mogę polecić. Jeśli jesteście ciekawi gry, to możecie zobaczyć gameplay na naszym Twitchu.

Czytaj też: The Medium czyli nowoczesna klasyka [recenzja PC]

Marcin Krzemień
Marcin Krzemień — kolekcjoner, fascynat gier Indie i niszowych systemów RPG. Pasjonuje się podbojem kosmosu. Prowadzi cykle: Blast from the Past, IndieDev, Supervillain Origins i inne. Znaleźć możecie go na Twitchu jako Redaktor_Krzemien.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Actina