ListaOd redakcji

Anakin, Luke czy Ben? Oto ostateczna lista najlepszych filmów i seriali z uniwersum Gwiezdnych Wojen!

-

15 min czytania

Gwiezdne Wojny to jedna z największych i najbardziej wpływowych marek w historii rozrywki. Pora ocenić wszystkie ekranowe produkcje z tego uniwersum.

Gwiezdne Wojny z 1977, znane później jako Gwiezdne Wojny Epizod 4: Nowa nadzieja, to jeden z najbardziej przełomowych filmów w historii kina. George Lucas, wraz z grupą szalonych zapaleńców, stworzył wiele nowych technik i technologii, które potem stały się standardem w kinematografii, a sama trylogia stała się mitologią dwudziestego wieku, inspirującą do dziś miliony osób na świecie.

Klasyczna opowieść o rycerzach, złych lordach i ratowaniu księżniczki została zaprawiona westernem i kinem samurajskim i wysłana w kosmos. Był to dopiero początek – na ten moment uniwersum Gwiezdnych Wojen to wiele książek, komiksów, gier czy filmów. Część z nich to tzw. legendy – stary kanon, czyli wszystko co ukazało przed akwizycją franczyzy przez wytwórnię Disney. Myszka Miki postanowiła wyrzucić do kosza prawie 30 lat tworzenia świata i zrobić coś swojego. Od 2012 roku pojawiło się sporo książek i komiksów, 6 filmów, dwa seriale animowane, finałowy sezon Wojen Klonów i serial aktorski. Niedawno zapowiedziano 12 nowych produkcji  – 10 seriali i 2 filmy.  Uniwersum stworzone przez Georga Lucasa przeżywa, po długiej przerwie, renesans i nie zanosi się na to, aby opowieść o odległej galaktyce miała się zakończyć.

Oto nasza lista wszystkich produkcji ekranowych, od najgorszej do najlepszej. No dobra, prawie wszystkich – brakuje na niej Przygody wśród Ewoków z 1984, serialu animowanego o droidach C3PO i R2D2, najnowszej produkcji The Lego Star Wars Holiday Special i Star Wars: Resistance, od którego odbiłem się przy pierwszym odcinku.

Zaczniemy oczywiście od:

15. Holiday Special (1978)

Proszę bardzo, oto pełna wersja największego kuriozum w historii marki, filmu tak złego, że sam George Lucas chciałby pozbyć się każdej istniejącej kopii. Odcinek specjalny został wyemitowany w telewizji tylko raz, dość szybko trafił jednak do obiegu na kasetach wideo.

Historia opowiada o rodzinie Chewbacci, partnera Hana Solo. Ojciec, żona i syn czekają na rodzinnej planecie na jego powrót z kolejnej przygody. Której w tym filmie brakuje. Mamy za to dziwny program o gotowaniu, teledysk, wirtualną wycieczkę i brak napisów przy ciągle gadających członkach rodziny. Jest to męcząca dłużyzna, która jest jednak momentami dziwnie hipnotyzująca.

14. Epizod 9: Skywalker Odrodzenie (2019)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Ian McDiarmid jako Imperator Palpatine. Fot by Lucasfilm

Finałowy gwóźdź do trumny całego uniwersum. A przynajmniej tak sądzono do czasu małego Grogu. Co z tego, że wsadzono tam tonę fan serwisu, jak ewidentnie widać po tym filmie, że nowa trylogia od Disneya to jeden wielki, nieprzemyślany bałagan.

Dziura fabularna goni tu dziurę fabularną – powrót Imperatora nigdy nie jest logicznie wytłumaczony poza jednym zdaniem z Zemsty Sithów, Finn jest kryminalnie oddelegowany do biegania i krzyczenia ”Rey!”, a sam Palpatine ewidentnie ma problem z niemożliwością zaprzestania strzelania piorunami w najważniejszych momentach.

Nie byłoby problemu z głównym wątkiem fabularnym i jego założeniami, gdyby odpowiadał za to ktoś kompetentny i znający coś więcej z Gwiezdnych Wojen, niż same filmy. Nie wiadomo też, co ta część chce powiedzieć – przez prawie cały czas powtarzane jest nam, żeby zaakceptować kim się jest, a na koniec nasza bohaterka odrzuca swoje dziedzictwo i przyjmuje nazwisko kogoś innego. Absurd.

Saga rodziny Skywalkerów zasługiwała na lepsze zakończenie.

13. Solo (2018)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Alden Ehrenreich jako młody Han Solo. Fot by Lucasfilm

Film kompletnie niepotrzebny i nic nie wnoszący do całego uniwersum. Poznajemy w nim pierwsze kroki młodego Hana Solo na drodze ku staniu się jednym z najlepszych przemytników w galaktyce. Scenariusz jest nudny i sztampowy, a sceny akcji nie mają żadnego napięcia, bo przecież wiemy, że nasi bohaterowie nie mogą zginąć. Nawet urocza chemia pomiędzy Hanem i Chewiem nie jest w stanie uratować tej produkcji. Jej finansowa porażka sprawiła, że Disney zaczął poważnie zastanawiać się nad swoim planem co do całej marki.

12. Epizod 8: Ostatni Jedi (2017)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Epizod 8 jest przepiękny wizualnie i niewiele poza tym. Fot by Lucasfilm

Pierwszy znak, że źle się dzieje w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zapowiadany, jako ”Gwiezdne Wojny, jakich nigdy nie widzieliście”, film faktycznie taki był, ale nie w taki sposób, w jakim zamierzyli to sobie twórcy. Dla wielu widzów to nie były już Gwiezdne Wojny – bohaterowie byli nie do poznania, podejmowali decyzje niezgodne z ich charakterem etc. Film byłby niżej, gdyby nie Adam Driver i postać Bena Solo/Kylo Rena. Jest on zdecydowanie najjaśniejszym elementem całej trylogii sequeli.

Największym przewinieniem Epizodu 8 jest wbicie katowskiego miecza pomiędzy fanów marki. To, co stało się po premierze filmu, to jedna z najbardziej toksycznych wojen, jaka kiedykolwiek pojawiła się w Internecie. To już nie była walka pomiędzy twórcami, a widzami. Teraz fani walczyli między sobą.

11. Epizod 2: Atak Klonów (2002)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Jeden z najbardziej epickich momentów całej sagi. Fot by Lucasfilm

Atak klonów, podobnie jak reszta trylogii prequeli, cierpi na syndrom kilku rewelacyjnych scen pogrzebanych w tonie cyfrowej beznadziei bez duszy. I z całej trójki jest zdecydowanie najgorszy. Rewelacyjne sceny na arenie Geonosis czy z klonami przemieszane są z komicznie walczącym Yodą, sztucznym wątkiem miłosnym i jednym z najsłynniejszych cytatów w historii kina – tekst Anakina o piasku na zawsze został zapamiętany jako jeden z największych memów w historii popkultury.

10. Epizod 1:  Mroczne Widmo (1999)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Ta walka zaważyła o losach całej galaktyki. Fot by Lucasfilm

Film, na który cały świat czekał z wypiekami na twarzy. Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy pojawił się pierwszy plakat promujący: przedstawiał małego chłopca, który rzuca na pobliski budynek cień w kształcie jednej z najsłynniejszych ikon popkultury – Dartha Vadera.

Efekt końcowy nie był do końca zadowalający. Zrezygnowano z efektów praktycznych na rzecz green screenu, co było widać zarówno w poszczególnych scenach, jak i grze aktorskiej. Moc, czyli element bardzo duchowy w poprzednich filmach, stała się midichlorianami, mikroskopijnymi stworzeniami żyjącymi w każdym z nas. No i jest jeszcze nieszczęsny Jar Jar Binks, czyli najbardziej wkurzająca postać w historii marki i troszkę dziecinny humor. Z drugiej strony był świetny Qui Gon Jin, Darth Maul i Obi Wan. Ich pojedynek to w dalszym ciągu jeden z najbardziej ekscytujących momentów na wielkim ekranie.

Starsi fani byli, w większości, rozczarowani, ale film osiągnął swoje. Gwiezdne Wojny wróciły i zyskały wielu nowych fanów.

9. Epizod 7: Przebudzenie Mocy (2015)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Harrison Ford i Peter Mayhew ponownie w roli Hana Solo i Chewbacci. Fot by Lucasfilm

W wypadku Epizodu 7 sytuacja była podobna, co przy Mrocznym Widmie. Oczekiwania były ogromne – Gwiezdne Wojny wracały na duży ekran po dziesięciu latach nieobecności, na dodatek miała to być kontynuacja sagi Skywalkerów.

Największą wadą filmu, dla wielu krytyków, było powielenie wielu pomysłów znanych z Nowej nadziei. Nietrudno się z tym nie zgodzić. Trzeba jednak pamiętać, że Przebudzenie Mocy miało zarówno zadowolić rzeszę wiernych fanów, jak i przyciągnąć nowych. I ponownie się udało – była tu przygoda, interesujące (jeszcze wtedy) postaci i zalążki ciekawych wątków. Niestety Rian Johnson, twórca kolejnej części, postanowił wyrzucić wszystkie pomysły JJ Abramsa do kosza. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

8. Epizod 3: Zemsta Sithów (2005)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Ewan McGregor jako Obi Wan Kenobi, najlepszy element trylogii prequeli. Fot by Lucasfilm

Pomimo wielu niesamowitych i zapadających w pamięć scen, w momencie premiery, był to zawód na całej linii. Przemiana Anakina w Dartha Vadera, na którą czekaliśmy wiele lat, była płytka i banalna do tego stopnia, że książkowa adaptacja Zemsty Sithów, Dark Lord: A rise of Darth Vader była znacznie lepsza niż ekranowy odpowiednik. Produkcja była też pełna głupotek Georga Lucasa – moment przywdziania przez Anakina słynnej zbroi został całkowicie zniszczony przez krzyk ”Nieeee!”, który na dodatek mieliśmy usłyszeć ponownie.

Film ratowali, rewelacyjni w swoich rolach, Ewan McGregor jako Obi Wan i Ian McDiarmid jako Imperator Palpatine. Gdyby nie pewien serial animowany, ten film znajdowałby się znacznie niżej.

7. Rebelianci (2014)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Załoga Ducha, pomimo paru początkowych zgrzytów, bardzo szybko przypadnie wam do gustu. Fot by Lucasfilm

Dobra, ponarzekaliśmy, czas na pozytywy.

Rebelianci to drugi gwiezdnowojenny serial Dave’a Filoniego, współtwórcy i reżysera kreatywnego Wojen Klonów. Historia opowiada o początkach rebelii przeciwko Imperium, przez pryzmat załogi statku Duch. Znajdzie się w niej miejsce dla młodego złodziejaszka, typowego osiłka ze złotym sercem, byłego Jedi, odważnej pilotki, honorowej Mandalorianki czy droida ze specyficznym poczuciem humoru. Głównym bohaterem jest Ezra, młody chłopak wyczulony na Moc. Za sprawą przeznaczenia jego drogi skrzyżują się z Ahsoką, Darthem Vaderem czy nawet, powracającym do nowego kanonu, Wielkim Admirałem Thrawnem.

Serial ma dość nierówny początek, pierwsze odcinki są nieciekawe i historia bardzo powoli się rozwija. Pod koniec pierwszego sezonu wszystko jednak nabiera tempa, by potem zamienić się w jedną z najważniejszych opowieści w historii marki. Moc znowu stała się tajemnicza i mistyczna, powróciły znane i lubiane postaci, znalazły się też momenty wyciskające łzy z oczu. Zapowiedziany niedawno serial aktorski, Ahsoka Tano, ma być jego bezpośrednią kontynuacją. Biorąc pod uwagę cliffhanger w ostatnim odcinku, jedno jest pewne – będzie się działo.

6. Łotr Jeden (2016)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

W końcu film bez Jedi. Prawie. Fot by Lucasfilm

W momencie ogłoszenia prac nad Łotrem Jeden, fani zadali sobie to samo pytanie: po co? Po co marnować czas i pieniądze na ukazanie malutkiego wydarzenia, o którym doskonale wiemy i które nie potrzebowało żadnych dodatkowych informacji? Jak się okazało po premierze, było warto.

Wróciliśmy do epoki starej trylogii, czyli szczytowego okresu Imperium. Już sam ten fakt powodował nostalgię – widzieliśmy znajomy design, dźwięki czy postaci. Podział na dobro i zło nie był już taki czarnobiały, aluzje do nie do końca honorowych metod Rebelii padają w filmie kilka razy. Twórcy tym razem inspirowali się filmami wojennymi w stylu Parszywej Dwunastki. I był to strzał w dziesiątkę. To najbardziej przyziemna produkcja z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Końcowa scena to klasa sama w sobie.

5.  Wojny Klonów (2008)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Wojny Klonów to serial z jednym z najlepszych finałów w historii telewizji. Fot by Lucasfilm

Serial, który zaczął swoje życie jako produkcja dla młodszych, dziejąca się pomiędzy Epizodem 2 i 3, nadał kontekstu Zemście Sithów i uratował trylogię prequeli w oczach wielu fanów. Nie tylko dostaliśmy Anakina godnego tego imienia, ale też Ahsokę Tano. Dziecko reżysera kreatywnego serialu, Dave’a Filoniego to u

Tak jak aktorskie filmy inspirowały się westernami i kinem samurajskim, tak Wojny Klonów to ukłon w stronę kina wojennego. Znajdziemy tu historię o partyzantach, wielkie bitwy kosmiczne i lądowe, czy nawet tortury i tematykę, której znacznie bliżej do Czasu Apokalipsy niż animowanej bajki. Wiele późniejszych odcinków zdecydowanie nie jest dla dzieci. Nie tylko dostaliśmy Anakina godnego tego imienia, ale też Ahsokę Tano. Do dziecka reżysera kreatywnego serialu, Dave’a Filoniego, trzeba było się co prawda na początku serialu przekonać, teraz jednak godnie stoi obok Luke’a, Hana i reszty ferajny jako ulubienica wszystkich.

Finałowy sezon, który powstał po kilku latach od emisji poprzednika, to jeden z najlepszych finałów w historii. Doprowadził do łez wszystkich oglądających. Wszyscy znaliśmy zakończenie, żaden z nas jednak nie był przygotowany na emocjonalny ładunek ostatnich trzech odcinków. Bolało mocno w serduchu. Wojny Klonów to pozycja obowiązkowa.

4. Mandalorianin (2018)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Gwiezdne Wojny znowu w formie. Fot by Lucasfilm

Po rozczarowaniu, jakim była nowa trylogia, Mandalorianin, razem z Małym Grogu, na białym koniu uratowali całe uniwersum. Miłość i szacunek do Gwiezdnych Wojen widać tu na każdym etapie produkcji. Zaowocowało to najlepszą filmową opowieścią z odległej galaktyki od czasu starej trylogii.

Historia łowcy nagród i małego użytkownika Mocy zachwyciła wszystkich. Przyciągnęła nowych fanów, pogodziła starych i udowodniła, że marka ma rację bytu w takiej formie. Na dodatek, pod względem produkcyjnym, w niczym nie odbiega od filmów kinowych. Główny wątek, w jakiś zdumiewający sposób, nie tonie w morzu fan serwisu, jakie serwuje nam tu Jon Favreu z gościnnymi reżyserami. Wszystko tu po prostu działa. I jest niesamowitym początkiem nowej epoki. Epoki, w której Disney zrozumiał o co w Gwiezdnych Wojnach chodzi.

3. Epizod 6: Powrót Jedi (1983)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Ostatni , na wiele lat, moment z naszymi bohaterami w tej formie. Fot by Lucasfilm

Ewoki to kwestia sporna – niektórzy je nienawidzą, inni uwielbiają. Nie można tego jednak powiedzieć o reszcie filmu. Od klimatycznego początku na Tatooine, do finałowego pojedynku na drugiej Gwieździe Śmierci i w przestrzeni dookoła niej, każda scena niesie tu niesamowity ładunek emocji, a wszystkie wątki mają satysfakcjonujące konkluzje. Był to koniec pewnej epoki.

Niestety papcio Lucas ponownie musiał wpaść na genialny pomysł ingerencji tam, gdzie nie było to potrzebne i podczas finałowej sceny Vader ponownie głośno krzyczy ”Nie!”. Scena przez to zrobiła się komiczna, bo każdy pamięta finał Zemsty Sithów. Dlaczego, George? Dlaczego?

2. Epizod 4: Nowa nadzieja (1977)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Nikt z twórcównie przypuszczał, że właśnie narodzi się mitologia XX wieku. Fot by Lucasfilm

Fabuła o młodym farmerze, przemytniku, księżniczce i mrocznym Imperium jest bardzo archetypowa i momentami niezgrabna, a dialogi nie są jej mocną stroną. Ale prawie każdy pomysł był niezapomniany: Jawowie, zdezelowany Sokół Millenium, bitwy kosmiczne i miecze świetlne. Oglądanie tego wszystkiego było czystą radością i nietrudno zrozumieć, dlaczego w tamtych czasach było to dla dzieci tak niesamowite doświadczenie. Nowa nadzieja, widziana pierwszy raz w dzieciństwie, zostaje z nami na całe życie.

1.Epizod 5: Imperium Kontratakuje (1980)

Anakin, Luke czy Ben? - oceniamy Gwiezdne Wojny

Jeden z najlepszych zwrotów fabularnych w historii kina. Fot by Lucasfilm

Dla wielu film idealny. Przez niektórych określany Obywatelem Kane’m filmowej fantastyki. Jakby Imperium kontratakuje nie nazwać, jest to jeden z najlepszych filmów w historii kina. W kontynuacji Nowej nadziei Lucas pozostał jedynie producentem. I to widać. Znacznie lepsze dialogi, poważniejsza historia, większa charakteryzacja bohaterów – wszystko było tu tak inne od poprzedniczki, że na początku film nie spodobał się ani fanom ani krytykom. Z czasem jednak wszyscy przekonali się do mroczniejszego klimatu opowieści i zwrotów fabularnych. Do dziś jest też ewenementem – jednym z niewielu sequeli, który jest lepszy od poprzedniczki.

Oto nasza lista. Zgadzasz się z nią? A może uważasz, że któraś produkcja powinna pojawić się gdzie indziej? Podziel się z nami tym w komentarzu. Czeka nas jeszcze 12 nowych produkcji, na pewno będziemy uzupełniać naszą listę o nowe pozycje. Gwiezdne Wojny czeka niesamowita przyszłość.

Niech Moc będzie z Tobą!

czytaj też: Moc dawno nie była tak silna – Mandalorianin, sezon drugi [recenzja ze spoilerami]

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lista