Gaming

Amerykański insider twierdzi, że nowe “Call of Duty” będzie porażką

-

2 min czytania

Plotki o nadchodzącej odsłonie Call of Duty są ostatnio wszędzie. Jedni dziennikarze donosli, że Call of Duty: WW2 Vanguard opowie historie alternatywnej rzeczywistości, w której II Wojna Światowa nie skończyła się w 1945 roku.

Inni podkreślali, że dostaniemy po prostu kolejny tytuł spod znaku CoDa, w którym przeniesiemy się na front wojenny między 1939 a 1945 rokiem. Jednak według Toma Hendersona nie będzie to miało znaczenia. Amerykański dziennikarz, który ma na koncie dużo przecieków na temat dwóch ostatnich odsłon hitu Activision, twierdzi, że o czym by gra nie była – i tak będzie gówniana.

Prace nad Call of Duty: WW2 Vanguard trwają od sierpnia 2019 roku. Jednak pandemia koronawirusa doprowadziła do tego, że produkcja nie jest na odpowiednim etapie rozwoju. A Activision obiecało przecież fanom, że Vangaurd nie będzie opóźniony i zadebiutuje jeszcze w tym roku. Z drugiej strony jeśli weźmiemy pod uwagę, jak marną według wielu produkcją okazał się CoD: Cold War Black Ops, pośrednio przez ograniczenia związane z pandemią… możemy zacząć się martwić.

Według dziennikarza pandemia będzie też miała wyraźny wpływ na Warzone. Chociaż trudno mi zawierzyć jego opinii. Henderson bowiem twierdzi, że gra otrzyma nową mapę inspirowaną Drugą Wojną Światową dopiero w kwietniu 2022 roku. Za mapę będzie odpowiadać inny deweloper niż Sledgehammer (autorzy Vanguard) i Raven Software (którzy aktualnie średnio ogarniają Raven Software).

Według dziennikarz Vanguard trafi na rynek niegotowe. Jest to dosyć duży zarzut, biorąc pod uwagę, że gra jeszcze nie została oficjalnie ogłoszona. Pozostaje więc czekać i trzymać kciuki, aby kolejny CoD nie był słaby. A był dobry. A najlepiej nawet bardzo.

Czytaj też: Kiedy hakerzy to bohaterzy Call of Duty: Warzone

Mogą Ci się spodobać

Więcej w kategorii Gaming