Gaming

Aby każdy mógł grać w gry, które kocha – jak G2A zmienia rynek sprzedażowy w świecie gier

-

6 min czytania

Fakt, że w 2010 roku dwóch facetów uznało, że założy sobie firmę związaną z grami komputerowymi, nie jest niczym wyjątkowym. W historii świata dwóch kumpli, którzy decydują się na wejście w rynek gamingowy, były dziesiątki tysięcy. Jest to w końcu rynek wypełniony zajawkowiczami.

Są to często, którzy tak bardzo zakochali się w swojej ulubionej formie rozrywki, że nie wyobrażają sobie robić czegokolwiek, co nie jest związane z grami. Jednak udaje się oczywiście jedynie małemu procentowi. Malutkiej grupce wybrańców, którzy dzięki swojej wizji i odwadze łamią zasady i wprowadzają innowacje, które pozwalają im wyróżnić się na tle konkurentów.

Dlatego, gdy o tym myślimy, warto spojrzeć na dwóch gości, którzy założyli firmę w 2010 roku. A potem spojrzeć na 24 miliony klientów, których ich firma miała na całym świecie. Firma, która zaczynała jako zwykły retailer gier, zamieniła się w sieć, która oferuje klucze do gier, dostęp do usług growych, jak i sprzedaż elektroniki i gadżetów.

Z dwójki chłopaków w Rzeszowie G2A zamieniło się w firmę zatrudniającą 550 osób z 14 krajów, mówiących w 16 językach, pracujących w 6 biurach w trzech krajach.

Oczywiście takie historie na papierze zawsze brzmią miło. Wydają się czymś magicznym, co przyszło twórcom z łatwością. Jednak pod ładną PR-ową pokrywą kryją się lata pracy, tworzenia sieci kontaktu i budowania platformy, która odróżniać się będzie od tego, co przeciętny użytkownik zna.

Tytułu AAA na każdą kieszeń

Stworzenie marki w świecie gamingu wymagało odpowiedniej mieszanki pasji i zrozumienia tego, czym jest duży biznes. Bartosz Skwarczek, prezes G2A, wyjaśnia, że dosyć szybko uświadomił sobie, iż prowadzenie jego własnej firmy jest jego pasją. Gdy poznał Dawida Rożka, młodego entuzjastę gier, poczuł, że wspólnie są w stanie zbudować coś, czego nie tylko nie ma w Polsce, ale co może również namieszać na całym świecie. Panowie założyli więc w 2010 roku G2A, które wtedy znane było jeszcze jako Go2Arena i chociaż zaczynali w Polsce, szybko uświadomili sobie, że prawdziwy potencjał drzemie w biznesie, który nie ogranicza się do klientów z jednego kraju. Dziś G2A ma swoje siedziby w Amsterdamie i Hongkongu, a pracownicy rozsiani są po całym świecie.

Ich celem jako firmy było stworzenie miejsca, w którym gracz może otrzymać grę w najniższej możliwie cenie, dając do nich dostęp osobom, które normalnie nie mogłyby sobie na to pozwolić. Chcieli pomóc młodym odbiorcom, aby nie byli skazani na wybór między wydawaniem setek złotych na wymarzoną grę albo torrentowaniem ich z nielegalnych źródeł.

Skwarczek przy okazji ogłoszenia zwyżki cen gier na konsole nowej generacji, głośno mówił o tym, że taka decyzja w środku pandemii jest bardzo problematyczna. Zwłaszcza gdy tak wiele osób mu się sobie radzić z kryzysem ekonomicznym. W końcu odbieranie im możliwość odskoczni od swoich problemów jest działaniem szalenie samolubnym „Można to było rozegrać z zwiększą empatią w stosunku do graczy” – mówił w rozmowie z CNBC.

To wieloletnie podejście i chęć wspierania graczy doprowadził do wielkiej zmiany w firmie w 2014 roku. Właśnie wtedy twórcy odpalili swój marketplace, największy tego typu projekt na całym świecie, na którym swoje produkty sprzedaje tysiące sklepów z całego świata.

W ten sposób G2A wymusza na sprzedawcach konkurencję, którzy starają się przyciągnąć do siebie jak najwięcej klientów. A najlepszym na to sposobem jest oczywiście przystępna i niska cena. Oczywiście warto dodać, że nie tylko resellerzy są obecni na platformie. G2A współpracuje również z oficjalnymi dystrybutorami wielu tytułów, którzy postrzegają platformę, jako swego rodzaju interesujący ekosystem wzmacniający ich działania marketingowe i pozwalający na dotarcie do nowych odbiorców.

Silny marketing i współpraca z twórcami gier

Właśnie stworzenie przestrzeni stricte dla deweloperów na swojej platformie, było szalenie ważnym punktem w rozwoju firmy. Dlatego powstało G2A Direct, która miało zapewnić możliwość sprzedaży bezpośredniej samym twórcom gier. W rozwiązaniu tym firmy wydające gry mają pierwszeństwo, gdy pokazywane są wyniki wyszukiwań ich tytułów, a deweloperzy mogą zgłaszać się po 10 procent dochodu ze sprzedaży ich tytułów przez zewnętrzne firmy.

W ciągu pierwszych trzech tygodni od rozpoczęcia funkcjonowania G2A Direct firma otrzymała setki zgłoszeń deweloperów z całego świata. G2A w ten sposób zdołało przekonać wielu twórców, że są firmą, której można zaufać i która chce współtworzyć i wspierać rynek. Zarazem jednak pokazało, że zależy im na nawiązywaniu pozytywnych relacji z twórcami gier i tworzenie razem z nimi społeczności nowych użytkowników i odbiorców.

Jak zwykle w wypadku tego typu portali stanie w miejscu grozi śmiercią. Dlatego G2A nie przestaje pracować nad kolejnymi usprawnieniami, które zostaną docenione zarówno przez graczy, jak i sprzedawców.

Zresztą działania G2A są też niemalże co roku doceniane przez fachowe dzienniki, które co i rusz nagradzają firmę za choćby zwalczanie nadużyć finansowych czy innowacje. A Skwarczek podkreśla, że w dużym stopniu kieruje nim przekonanie, że nie można się bać i warto się skupiać na globalnym rynku.

Najważniejszy jest ciągły rozwój

Z tego powodu firma cały czas rekrutuje i stara się rozwijać swoją stronę. Jak mówi sam Bartosz Skwarczek, ich wizją jest doprowadzenie do tego, aby G2A.COM był destynacją numerem jeden dla każdego gracza i geeka na świecie.

Nie przestajemy inwestować dużych kwot w tworzenie odpowiedniej technologii, w tym rozbudowywanie naszego systemu Sztucznej Inteligencji, który pozwoli, aby transakcje były szybkie, łatwe i co najważniejsze bezpieczne – mówił kilka miesięcy temu prezes firmy.

Czy to możliwe, aby firma, która 11 lat temu zaczynała w Rzeszowie, stała się królem gamingowych zakupów? Stawianie na pierwszym miejscu potrzeby odbiorców i skupienie się na tym, czego oni potrzebują, na pewno jest najlepszym możliwym krokiem w dobrym kierunku. 

Dodajmy do tego fakt, że gdy jakiś czas temu pojawiały się w sieci zarzuty w stosunku do firmy, ta nie bała się stawić im czoła i szybko reagowała. Nie boi się walczyć o ochronę swoich konsumentów i chętnie współpracuje z wydawcami, przekonując do siebie coraz szerszą grupę ludzi.

W ciągu ponad dekady istnienia G2A urosła z małej firmy do międzynarodowego giganta, który nadal nie przestaje się rozwijać. W tym czasie g2a.com cały czas szukało najlepszych rozwiązań dla milionów klientów, reagując szybko i pewnie na wszystkie zarzuty i kontrowersje, które mogły się wokół nich pojawiać. Ich celem było stworzenie platformy, która zapewnia bezpieczeństwo, oferuje nieosiągalny dla innych szereg usług, dbając zarówno o twórców, kupujących i sprzedawców. A przecież to dopiero początek.

Artykuł został napisany we współpracy z firmą G2A.

Mogą Ci się spodobać

Więcej w kategorii Gaming