ListaOd redakcji

5 najlepszych świątecznych horrorów, które każdy powinien znać

-

4 min czytania

Święta Bożego Narodzenia nie zawsze muszą być wesołe…

Boże Narodzenie tuż tuż. W naszych domach zagości choinka, na stole pojawią się wigilijne potrawy, a dzieci radośnie będą rozpakowywać prezenty. Nie zawsze jednak wszystko przebiega zgodnie z planem, a Święty Mikołaj niekoniecznie musi okazać się pociesznym grubaskiem z czerwonym nosem.

Jak co roku każdy z nas siądzie do ulubionych filmów w telewizji, na platformach streamingowych czy innych, które posiadamy w naszych kolekcjach. Po raz kolejny obejrzymy Kevina i złodziei czy atak terrorystów na Nakatomi Plaza. Warto jednak zerknąć na filmy dość często pomijane w tym okresie – kino grozy.

Horror to chyba najbardziej zróżnicowany gatunek filmowy, jaki istnieje. Łączyć w sobie może wszystkie pozostałe – komedie, dramaty czy właśnie filmy świąteczne. Oto kilka z nich które, moim zdaniem, naprawdę warto obejrzeć:

Krampus (2015, reż. Michael Dougherty)

5 najlepszych świątecznych horrorów, które warto znać

kadr z filmu Krampus (2015)

Jedno z największych zaskoczeń 2015 roku i kolejny przykład filmu uwielbianego przez fanów, a zjechanego przez krytyków. Historia opowiada o rodzinie, która musi stoczyć walkę o własne życie, kiedy ich osiedle odwiedza Krampus, mroczny odpowiednik Św. Mikołaja, karzący wszystkich, którzy utracili ducha Świąt. Jest zabawnie i strasznie. Na dodatek Weta Workshop, czyli firma odpowiedzialna za efekty w trylogii ”Władca Pierścieni”, stanęła na wysokości zadania – Krampus i jego poplecznicy są zarazem uroczy i obrzydliwi.

Jack Frost (1997, reż. Michael Cooney)

5 najlepszych świątecznych horrorów, które warto znać

kadr z filmu Jack Frost (1997)

Typowy slasher w stylu Laleczki Chucky – seryjny morderca zostaje wystawiony na działanie chemikalii, które łączą jego geny ze śniegiem (tak, serio!). Tak powstaje morderczy bałwan, która rusza siać przerażenie na pobliskim osiedlu. Absurd goni coraz głupszy absurd, film jest jednak mega zabawny w swojej głupocie i, jak spora ilość horrorów klasy Z, ma w sobie bardzo dużo uroku.

Rare exports: Opowieść wigilijna (2010, reż. Jalmari Helander)

5 najlepszych świątecznych horrorów, które warto znać

kadr z filmu Rare Exports: A christmas tale

Fiński film podobnie bawi się gatunkiem, jak inny komediowy horror z mroźnej północy, Dead Snow. I tak samo urzeka poczuciem humoru i pomysłami – grupa brytyjskich naukowców odkrywa zapomniany grobowiec postaci z miejscowych legend. Niedługo potem mieszkańcy okolicznej wioski znajdują setki martwych reniferów i nagiego, starego mężczyznę. Im mniej powiem, tym lepiej dla was.

Silent night, bloody night (1972, reż. Theodore Gershuny)

silent night bloody night

kadr z filmu Silent night, bloody night

Absolutny klasyk gatunku i film, który zainspirował m.in. Johna Carpentera do stworzenia Halloween. W święta Bożego Narodzenia do ogromnego domu wprowadza się Jeffrey Butler, wnuk poprzedniego właściciela. Nie wie jednak, że dom kryje w sobie tragiczną historię, która wpłynie na życie wszystkich świętujących. Tematycznie to typowy slasher, technicznie to film, o którym często się wspomina przy omawianiu wizualnych sposobów na skuteczne budowanie klimatu. Jest to też konkretny kawałek filmowej historii.

Gremliny (1984, reż. Joe Dante) 

silent night bloody night

kadr z filmu Gremliny

Klasyk, który powinien stać obok Kevina samego w domu i Szklanej Pułapki,  jako obowiązkowa świąteczne pozycja. Młody chłopak, Billy, dostaje w prezencie świątecznym mogwaia (diabeł po kantońsku), uroczego stworka, którego wychowanie wiąże się z bardzo konkretnymi wytycznymi. Jak to w życiu młodego człowieka bywa, dochodzi do pewnych niedopatrzeń i tak w miasteczku pojawiają się psotliwe Gremliny, śmiało mogące konkurować o miano najbardziej uroczych i zarazem morderczych stworów w historii kina. Grzech nie znać.

czytaj też: 5 światecznych filmów dla całej rodziny

Szymon Czaja
Gracz od czasów Amigi 500 i Desert Strike. Pasjonat Gwiezdnych Wojen i wszystkiego co science fiction - od kampowego pulpu w stylu ''Morderczych pomidorów z Marsa'' do hard science fiction. Nie pogardzi też dobrym i mrocznym fantasy. Warhammer 40000 to, według niego, najlepszy world building w historii gier. Nie lubi używać liczb ani gwiazdek do oceniania rzeczy. Wyznawca mantry ''for gamers by gamers'', nie napisze recenzji, póki nie skończy gry i powie wprost, jak mu się coś nie podoba. Dalej czeka na ekranizację Thorgala i Szninkla i porządną wersję legend arturiańskich, żeby chociaż na chwilę mógł zapomnieć o Excaliburze, którego widział setki razy.

    Mogą Ci się spodobać

    Więcej w kategorii Lista